18102017Nowości:
   |    Rejestracja

Katalonia. No i po niepodległości


Rząd Hiszpanii stanowczo i siłowo zamyka sprawę marzeń Katalończyków o niepodległości. Referendum ws. niepodległości Katalonii nie odbędzie się. Autonomiczny rząd przestaje istnieć, zaś hiszpański MSZ wydaje polecenie ambasadorom prowadzenia kampanii informacyjnej przeciwko głosowaniu w Katalonii.


catalonia-spain-against-independence-

Wczoraj rząd Mariano Rajoya w Madrycie wydał polecenie ambasadorom Hiszpanii, by zwiększyli liczbę swoich wywiadów w zagranicznych mediach oraz artykułów wyjaśniających nieustępliwe stanowisku Madrytu wobec głosowania w Katalonii.

W całej Hiszpanii odbywają się natomiast aresztowania katalońskich polityków. I tłumienie demonstracji antyrządowych, z czego największe odbywają się w Barcelonie.

Władze Katalonii zostały, zdaniem hiszpańskich mediów, pozbawione możliwości organizacji referendum niepodległościowego w tym regionie. Trudności mają wynikać z zatrzymania 14 urzędników odpowiedzialnych za plebiscyt i przejęcia ważnych materiałów wyborczych. W środę rano hiszpańska policja oraz Gwardia Cywilna wkroczyły do kilku budynków autonomicznego rządu Katalonii w Barcelonie. Premier autonomicznego rządu Katalonii Carles Puigdemont oskarżył rząd Hiszpanii o agresję.

Rząd premiera Mariano Rajoya, który jeszcze niedawno deklarował zgodę na referendum ws. niepodległości Katalonii kategorycznie twierdzi dzisiaj, że nie ma mowy o dyskusji na temat rozpadu Hiszpanii – to jest sprzeczne z hiszpańską Konstytucją i nielegalne. Zdaje sobie bowiem sprawę, że w przeciwieństwie do szkockiego referendum w Wielkiej Brytanii z 2014 roku, to byłoby udane. Referendum jest zaplanowane na 1 października.

Wśród zatrzymanych w środę znaleźli się Josep Maria Jové, sekretarz wiceprezydenta Katalonii, Josue Sallent Rivas, szef urzędu odpowiedzialnego za usługi informatyczne dla rządu katalońskiego, Xavier Puig Faree z działu informacji departamentu spraw zagranicznych, Josep Lluis Salvado Tenesa, doradca w dep. gospodarki i finansów, David Franco Martos odpowiedzialny za bezpieczeństwo publiczne oraz Juan Manuel Gomez, odpowiedzialny za przebieg głosowania elektronicznego.

BBC donosi, że oprócz budynków departamentu gospodarki, akcja policji objęła także departament spraw zagranicznych oraz pałac prezydencki.

Przeszukania zlecił sąd rejonowy w Barcelonie, jednak akcja nie była wcześniej zgłoszona rządowi katalońskiemu. Przedstawiciele katalońskiej administracji przez cały dzień prosiły osoby dokonujące kontroli do opuszczenia budynków. Policja i gwardia cywilna przejęły ponad 1,5 mln plakatów i innych druków wyborczych przygotowanych w związku z głosowaniem.

Jednocześnie rząd w Madrycie wydał polecenie ambasadorom Hiszpanii, by zwiększyli liczbę swoich wywiadów w zagranicznych mediach oraz artykułów wyjaśniających nieustępliwe stanowisku Madrytu wobec głosowania w Katalonii.

Władze w Madrycie są zdecydowanie przeciwne organizacji referendum w Katalonii, wskazując, że zgodnie z orzeczeniem hiszpańskiego Trybunału Konstytucyjnego jest ono nielegalne. We wrześniu TK uznał też za niekonstytucyjny uchwalony przez kataloński parlament Akt Przejściowy określający warunki, na których nastąpiłaby secesja, gdyby w plebiscycie zwyciężyli zwolennicy niepodległości.

Prokurator generalny Hiszpanii Jose Manuel Maza polecił w zeszłym tygodniu prokuratorom w Katalonii postawienie w stan oskarżenia wszystkich burmistrzów tego regionu, którzy chcą udostępnić lokale na plebiscyt.

Sondaże przewidują, że ponad 70 proc. Katalończyków chce wypowiedzieć się w referendum na temat niepodległości.

Napisane przez:


 

Podziel się z innymi

Powiązane artykuły

Dodaj komentarz

Dodaj komentarz

 

309386