19102017Nowości:
   |    Rejestracja

Kandydat na mordobicie, czyli jak Nitras został dziennikarzem


Poseł Platformy Obywatelskiej przekopał dokumenty posłów PiS podczas historycznej już próby zdestabilizowania pracy Sejmu. Kopał ile wlezie, dając się przy okazji – jak dzieciak – nagrać na kamery sejmowe. – Pełniłem rolę dziennikarza sejmowego – wyjaśnił później telewizjom. Problem w tym, że etyka pracy Sławomira Nitrasa nie ma nic wspólnego z etyką pracy dziennikarzy. To etyka pracy posłów PO, o czym i tak wszyscy wiedzą od pamiętnych obiadów w warszawskich restauracjach, które również udało się nagrać.


maxresdefault

To, że podczas osobliwych tłumaczeń o pełnieniu roli dziennikarza przed kamerami TVP i TVN poseł Sławomir Nitras nie oberwał po pysku od żadnego z dziennikarzy należy raczej przypisać przypadkowi i nieuwadze. Chociaż z drugiej strony może to i lepiej – dzięki temu Polacy mogli się upewnić, jakie standardy obowiązują w Platformie i jaka jest wizja dziennikarstwa w wydaniu posłów tej partii – obywatelskiej wyłącznie z nazwy.

Czego o dziennikarstwie uczy nas poseł Nitras? Otóż, według Nitrasa, dziennikarze, szczególnie sejmowi, to drobne złodziejaszki buszujące między sejmowymi fotelami, chętnie zaglądający do dokumentów, a być może i torebek posłów i posłanek Rzeczpospolitej. Tak pojmowane dziennikarstwo jest, zdaniem przedstawiciela PO, gwarancją wolności mediów w Polsce. I o taką właśnie wolność (i takich dziennikarzy) trzeba walczyć nawet kosztem sparaliżowania prac Sejmu w trudnym okresie dyskusji nad budżetem państwa.

Jestem przekonany, że takie wartości moralne i pojmowanie dziennikarstwa obce jest wszystkim bez wyjątku przedstawicielom mediów w Sejmie. Nie zdarzyło się, aby którykolwiek z dziennikarzy został przyłapany na drobnych kradzieżach i kopaniu w cudzych dokumentach. Takie zachowania są w tym zawodzie szczególnie obce – jeżeli którykolwiek dziennikarz zostanie złapany na buszowaniu w cudzych torebkach, czy prywatnych papierach, przestaje być dziennikarzem i natychmiast spotyka się z ostracyzmem środowiska. Zdarza się, owszem, zdobywać dziennikarzom dokumenty dotyczące spraw publicznych. Są to jednak dokumenty wynoszone z urzędów, najczęściej przez samych urzędników. Ilość afer, jakie miały miejsce w czasie ośmiu lat rządów PO pokazuje, jak wielu pracowników administracji miało tak naprawdę dosyć  panów spod pomarańczowego logo.

96794

Etyka pracy dziennikarza znacznie różni się od etyki pracy posła – nie pozwalamy sobie na bezczelne i w świetle dnia lekceważenie cudzej własności. Szanujemy cudzą własność – jak się okazuje, w przeciwieństwie do posłów Platformy. Szanujemy również prywatność, jeżeli nie styka się ona z życiem publicznym. Nie informujemy o tym, kto z kim sypia, ani kto co czyta, chyba że ma to związek z pełnioną przez niego funkcją oraz ma wpływ na wyborców – i tak, na przykład, jeżeli kolega Nitrasa Robert Biedroń, prezydent Słupska sypia ze swoim partnerem to dopóki nam o tym nie powie, jest to jego prywatna sprawa. Jeżeli zaś zaprosi partnera na wykwintny obiad opłacony z pieniędzy słupskiego ratusza, to nie dość, że o tym napiszemy (w mało przyjemny sposób) to jeszcze pokażemy zdjęcia z takiego obiadu. Powód? Wyborcy nie płacą mu za prywatne uciechy tylko za pracę na rzecz dobra publicznego, które w takim wypadku bezspornie ucierpiałoby. Myślę, że dobra prasa, jaką cieszy się prezydent Biedroń wynika z tego, że te zasady są jasne dla niego i nie spodziewa się niczego innego. Robert Biedroń nie miałby oporów przed pozostawieniem torby z dokumentami w obecności dziennikarzy ‘Frondy’ czy ‘Gazety Polskiej’ (oba media programowo go nie lubią). Mam natomiast przekonanie graniczące z pewnością, że od wczorajszych ‘Wiadomości’ i ‘Faktów’ nie zostawiłby swoich prywatnych rzeczy w obecności posła Sławomira Nitrasa. Nie wiem, jak to się ma do pozostałych posłów Platformy Obywatelskiej.

Etyka pracy, którą prezentuje Sławomir Nitras definitywnie wyklucza go z grona dziennikarzy. Nie tylko dlatego, że nie grzebiemy na sali sejmowej w dokumentach, czy torbach parlamentarzystów. Również dlatego, że tylko dureń buszuje w cudzych rzeczach, nagrywa to i jeszcze wrzuca do internetu.

Platformie gratulujemy posła Nitrasa i trzymania standardów.

Napisane przez:


 

Podziel się z innymi

Powiązane artykuły

Ilość komentarzy: 5 dla artykułu "Kandydat na mordobicie, czyli jak Nitras został dziennikarzem"

  1. amateo pisze:

    No i teraz nie ma sie co dziwic ze PiS chce unormowac warunki bytnosci dziennikarzy w Sejmie.
    Jak widac wystarczy ich chwile zostawic samemu….

  2. Zygfryd pisze:

    Zawsze byłem zdania, że komu jak komu, ale temu typowi patrzy z oczu jak byle cwaniakowi z dawnego bazaru na Stadionie Dziesięciolecia… Pytanie, ile razy jeszcze oszuka Polaków? Jego miejsce jest w więzieniu, w grypserze.

  3. ZJ pisze:

    Przykre że Szczecin reprezentuje taka KANALIA!

  4. kanton pisze:

    czas aby PIS coś z tym gównem zrobił.

  5. kanton pisze:

    wystarczy odkazić salę plenarną . ale trza wyprowadzić posłów z sali i po ptakach.

Dodaj komentarz

Dodaj komentarz

 

297361