23092017Nowości:
   |    Rejestracja

Jakim społeczeństwem jesteśmy


Już Cyprian Kamil Norwid pisał, że jesteśmy wielkim narodem, ale bardzo lichym społeczeństwem.


Cóż się zmieniło od jego czasów z drugiej połowy XIX wieku?

Ano wiele i niewiele, odzyskaliśmy niepodległość i ponownie ją utraciliśmy i dzisiaj znajdujemy się w dziwnym położeniu, które dla jednych oznacza swoiście pojętą niepodległość, a dla innych kontynuację stanu zniewolenia przykrytego pozorami państwa niepodległego.

Tak naprawdę to do dzisiejszego dnia nikt z czynników do tego powołanych nie podjął się zdefiniowania pojęcia państwa zwanego nawet oficjalnie kłamliwą nazwą „III Rzeczpospolitą”.

Pisałem o tym wielokrotnie, że wszystkie okoliczności powstania tego państwa, a szczególnie jego konstytucja świadczą o kontynuacji PRL z nieco zmienionym obliczem.

W czyim interesie leżała taka „transformacja”?

Z pewnością rządzącej kasty „właścicieli Polski ludowej”, którzy postanowili ją sobie sprywatyzować.

Czy oni jednak byli w stanie dokonać tych zmian skoro sami byli tylko wykonawcami poleceń płynących z Kremla?

Dowodem na to jest wprowadzony stan wojenny w Polsce, którego niewątpliwy sukces powinien spowodować emancypację władz w Polsce w stosunku do swoich mocodawców. Wskazywało na to powołanie „rady konsultacyjnej” z udziałem przynajmniej kilku osób niezależnych od układu reżimowego.

Wydawało się, że zmiany pójdą w kierunku narodowej autonomii opartej na dyktatorskiej władzy organizatora stanu wojennego.

Stało się zupełnie inaczej, to kandydat na dyktatora przegrał ze swoimi własnymi dysydentami partyjnymi popieranymi przez międzynarodówkę lewacką.

Oczywiście oni sami nie byliby w stanie tego osiągnąć gdyby nie polecenie Kremla, czyli osobiście Gorbaczowa, głównego przedstawiciela tej międzynarodówki na terenie sowieckiego imperium. Właśnie na polecenie Kremla do współwładania zostali oni dopuszczeni mimo świadomości jakie stanowią zagrożenie personalne, bo przecież nie ideowe.

Charakterystyczna dla ówczesnego stanu była wypowiedź Wałęsy, który uznał za stosowne wytłumaczyć Władysławowi Siła Nowickiemu, że zerwał z nim kontakty na ich życzenie, a rozporządzali oni nie byle jakimi atutami: -poparciem „zachodu” i „wschodu”, a także obiecywali reaktywowanie „Solidarności”.

Sprawa była szyta dość grubymi nićmi, ale społeczeństwo polskie umęczone stanem wojennym i dolegliwościami dnia codziennego przyjęło taką zmianę w dobrej wierze oczekując pokoju i poprawy warunków bytu.

Mimo to jednak wybory „kontraktowe”, które miały być sprawdzianem wiarygodności nowego układu – nie wypaliły, poza niską frekwencją świadczącą o braku zaufania u większości Polaków, przepadła koncepcja przeholowania w tej formie całego kierownictwa PRL do nowego rozdania.

Posłużono się rozwiązaniem zastępczym zachowując faktyczną władzę siłową i ten stan z małymi przerwami trwa do dzisiaj.

Problem polega na tym w czyim interesie został stworzony w Polsce ten stan?

Największymi beneficjentami są nasi sąsiedzi, którzy od wieków współpracują ze sobą przeciwko Polsce.

Nie byliby sobą gdyby nie skorzystali z takiej okazji jaką dały im przemiany europejskie, po prostu podzielono się spadkiem po Sowietach.

Niemcy uzyskały NRD i praktycznie cały obszar sowieckiego imperium w Europie nie objęty formalnymi granicami ZSSR, reszta pozostała w dominacji rosyjskiej.

Niezależnie od różnych zagrywek na tym obszarze ten układ pozostaje ciągle w mocy, przy znakomitym ułatwieniu jakim było wycofanie się USA z Europy.

Dopiero teraz Trump w czasie swojej wizyty Warszawie zapowiedział powrót do Europy. Co z tego wyjdzie będziemy mogli przekonać się w najbliższej przyszłości.

Jedno w tym wszystkim jest pewne:

– Polska w obecnym stanie jest przedmiotem, podkreślam przedmiotem, nie podmiotem, rozgrywki ustanawiającej układ europejski, a szczególnie „Mitteleurope” i dlatego próby usamodzielnienia się czynione przez obecny rząd zwalczane są z taką zajadłością.

Oczywiście nie chodzi tu o żadną demokrację i poszanowanie dla obowiązujących traktatów, ale o bezwzględne podporządkowanie temu ośrodkowi decyzyjnemu, któremu służy Merkel i Putin, bo przecież oni też są delegowanymi wykonawcami.

Trump w swoim wystąpieniu na placu Krasińskich pochwalił naród polski za jego wierność zasadom i poświęcenie w obronie wolności i niezawisłości.

Nie dotyczy to jednak polskiego społeczeństwa udzielającego się w codziennym trudzie tworzeniu odpowiedniego kształtu naszego bytu.

Jako społeczeństwo jesteśmy jeszcze w powijakach, nie potrafimy zorientować się co jest rzeczywistością, a co sztafarzem. Pół wieku niewoli pozbawiło możliwości trzeźwej oceny i wyciągnięcia właściwych wniosków.

Kiedy po październiku 1956 roku PRL dostał na chwilę obłąkania i otrzymałem paszport /nota bene po niedługim czasie zabrano mi go/, pojechałem do Anglii.

Jadąc pociągiem na północ do Szkocji korzystałem zawdzięczając voucherom wykupionym w Polsce za złotówki z I klasy. Do pustego przedziału wsiadł po drodze jakiś starszy pan i wbrew angielskim obyczajom nawiązała się rozmowa. Okazuje się, że był to majster budowlany, człowiek nieźle sytuowany, ale najwyraźniej awansowany z robotnika. Zapytałem go przy okazji dlaczego laburzyści przegrali wybory? Odpowiedział mi, że on tradycyjnie głosował od wielu lat na laburzystów, ale obserwując rezultaty ich gospodarki ostatnio sam zagłosował na konserwatystów.

Powodem był fakt pogrążania kraju i drenaż ludzkich kieszeni na niewydarzone projekty społeczne. Między innymi wspomniał, że ja jadę pociągiem za jego pieniądze jako podatnika gdyż do kolei państwo dopłaca.

Z jego wypowiedzi można było wyciągnąć dwa wnioski: – po pierwsze był przekonany, że wybory w Anglii mają realny wpływ na rządy, a po wtóre, że śledził co się dzieje w kraju i potrafił sobie wyrobić ocenę wydarzeń.

Nic takiego nie miało miejsca w PRL i przekonanie, że wybory niczego nie zmienią panuje dotąd w znacznej części społeczeństwa. Stąd ciągle w Polsce mamy do czynienia z niską frekwencją wyborczą. Dla rządzących spadkobierców PRL taki układ jest bardzo dogodny, albowiem nie głosują ci, którzy są przeciwko nim, natomiast ich własny elektorat bierze udział w wyborach broniąc swoich zdobyczy.

Niestety ci, którzy walczą z układem postkomunistycznym nie prowadzą żadnej akcji uświadamiającej, nie starają się o opanowanie środków przekazu informacji i nie wyjaśniają prawdziwych mechanizmów władzy i rządzenia krajem.

Ograniczają się głównie do powierzchownej, a niekiedy na żenująco niskim poziomie przepychanki personalnej.

Prowadząc tymi metodami walkę o kształt państwa polskiego i poziom naszego rozwoju nie mamy szans na jej wygranie.

Od dawna piszę o tym, że trzeba naród traktować poważnie jak ludzi dorosłych i tłumaczyć na czym polega różnica między obecną polską państwowością, a niepodległym państwem polskim.

„Totalnej opozycji” udało się zmobilizować dość liczne zbiegowiska w rzekomej obronie niezawisłości sądów.

Zanim zaczęło się jakąkolwiek akcję w tej sprawie trzeba było przeprowadzić poważną kampanię informacyjną związaną z uprzywilejowaną pozycją sędziów prokuratorów i służb bezpieczeństwa.

Było to związane z faktem, że te służby były dyspozycyjne w stosunku do reżimu i utrzymywały społeczeństwo w karności równocześnie chroniąc znajdujących się u władzy.

Przed wojną wszyscy pracujący w służbie publicznej otrzymywali uposażenia i emerytury wg tych samych zasad. Wystarczy zajrzeć do Małego Rocznika Statystycznego z 1939 roku.

Jest to bowiem zupełnie nieuzasadnione dlaczego pracownik wymiaru sprawiedliwości i bezpieczeństwa otrzymuje niewspółmiernie wysokie wynagrodzenie i emeryturę w zestawieniu z innymi służbami równie ważnymi społecznie, odpowiedzialnymi i wymagającymi wysokich kwalifikacji.

Narzeka się na fakt nie przeprowadzenia lustracji w wymiarze sprawiedliwości, należało ją przeprowadzić jeszcze w ubiegłym wieku, ale i to nie wystarcza.

Brakuje nam oceny prawnej PRL jako tworu bezprawnego i antypolskiego, a także uznania za przestępcze organizacje kierownicze w tym tworze, a służbę bezpieczeństwa za gang zbrodniczy.

Wówczas współpraca z tą służbą byłaby traktowana jako przestępstwo podlegające karze w zależności od stopnia szkodliwości.

Dowody tej współpracy stanowiłyby zasoby prokuratorskie wykorzystywane przy okazji procesów sądowych wniesionych przez poszkodowanych.

W praworządnym, niezawisłym państwie polskim nikt nie mógłby manipulować tego rodzaju dokumentacją.

Takich przypadków wynikających z charakteru państwa zwanego „III Rzeczpospolitą” jest wiele i tylko odzyskanie niepodległości może ten stan zmienić.

Dla osiągnięcia tego celu potrzebne jest wychowanie polskiego społeczeństwa w duchu prawdy na temat naszej historii i stanu w jakim się obecnie znajdujemy.

Potrzebne są przede wszystkim publikacje uświadamiające i szeroko przeprowadzona dyskusja na temat koncepcji wolnej i niepodległej Polski.

Przed wojną taka dyskusja była prowadzona na różnych poziomach z najwyższym znajdującym odzwierciedlenia w różnych publikacjach, a nazwiska ich autorów: Feliks Koneczny, Adolf Nowaczyński, Roman Dmowski, Stanisław „Cat” – Mackiewicz, Ignacy Matuszewski, Stanisław Piasecki i wielu innych stanowią niedoścignione wzorce po dzień dzisiejszy

Współczesna prasa jest typowym „opium dla naroda” /wg Lenina/ mającym na celu odwrócenia uwagi od istoty rzeczy i zaabsorbowania głupstwami i plotkami na najniższym, częstokroć rynsztokowym poziomie.

Znakiem tego czasu jest „afera taśmowa”.

Od wielu lat staram się zwrócić uwagę na istotę naszego położenia politycznego i gospodarczego, ale mam z tym kłopoty jako że każdy głos w tej sprawie jest zagłuszany przez zgiełk plotkarsko pyskówkowy.

Ostatnio opublikowałem uwagi na temat naszego usytuowania w UE pod względem gospodarczym opierając się na informacjach zawartych w wydanym w lipcu Małym Roczniku Statystycznym GUS 2017. Chodziło mi głównie o wykazanie jak daleko odstajemy od przeciętnych europejskich krajów i obiecywanych nam dobrodziejstw wejścia do tego towarzystwa.

W odróżnieniu od głupawych plotek tego rodzaju literatura nie może liczyć na masowy odbiór, ale jak się przeczyta komentarze to można załamać ręce nad poziomem i stanem orientacji w realiach naszej egzystencji we współczesnym świecie.

Mamy wysoki wskaźnik formalnego wykształcenia społeczeństwa, o czym zresztą pisałem, ale nie świadczy on o poziomie inteligencji i zdolności odsiania plew od ziarna wiedzy.

Trzeba wielkiej pracy wychowawczej nie tylko wobec najmłodszych pokoleń, ale także wśród starszych, którzy wynieśli z PRL potworny mętlik umysłowy i co najważniejsze, moralny.

Brakuje nam forum myśli politycznej niezależnych twórców, którzy nie będą zajmować się tandetną agitkę partyjną, ale zajmą się oceną współczesności i wypracowaniem twórczej idei rozwojowej na przyszłość.

Napisane przez:


 

Podziel się z innymi

Powiązane artykuły

Dodaj komentarz

Dodaj komentarz

 

307223