26092017Nowości:
   |    Rejestracja

Iwan groźny


Straszenie Rosją (zwaną wówczas Związkiem Sowieckim) po 1945 roku ma obfitą historię. Czasami służyła do umocnienia pozycji partyjnego przywódcy, a czasem do trzymania ludzi w posłuchu z obawy przed mniejszym złem.


W pierwszych latach po II wojnie światowej nie trzeba było zagrożenia nawet werbalizować. Wszechobecność jednostek NKWD, potem doradców UBP, oficerowie w polskojęzycznych oddziałach wojska (potocznie zwani POP-ami od pełniący obowiązki Polaka) wystarczająco oddziaływała na społeczeństwo.

 

Jednak w miarę upływu lat powoli przywyknięto do obecności sowietów. Ba, okazało się, że Polska, kraj socjalistyczny, a więc pełen niedoborów, i tak jawi się krainą miodem i mlekiem płynącą dla przybyszów np. znad środkowej Wołgi czy innego Kubania.

 

Dało się żyć.

 

Jednak nim doszło do symbiozy Armia Czerwona została użyta propagandowo jako element uwiarygodniający nowego partyjnego wodza Władysława Gomułkę.

.

Gomułka

Wg rozpowszechnianych legend Chruszczow w pierwszej chwili zdecydował się na wariant węgierski nad Wisłą. Jednak zdecydowana postawa polskiej armii i siła spokoju towarzysza Gomułki pozwoliły na odwilż październikową i pozbycie się (chyłkiem) sporej części POP-ów.

 

O tym, że Gomułka okazał się skostniałym, zabetonowanym wręcz wyznawcą leninowskiego socjalizmu Polacy dowiedzieli się już w 1958, kiedy zamknięto redakcję Po Prostu i przykręcono śrubę.

 

 Kolejny raz użyto sowieckiej armii jako straszaka podczas tzw. karnawału Solidarności (1980-81). Ba, nie tylko jej. Mówiono o innych „bratnich armiach”, które miały uratować socjalizm w Polsce.

 

Jaruzelski dokonując zamachu stanu 13 grudnia 1981 roku miał zatem uratować kraj przed o wiele gorszym losem.

 

Ta wersja prawdopodobnie do tej pory krąży wśród członków KOD manifestujących razem z Mazgułą.

 

O SLD nie wspominając.

 

Koncesjonowana opozycja lat 1980-tych również żyła w przeświadczeniu, że wbrew woli Moskwy ruszyć palcem w politycznym bucie nie da się.

 

Popularny w końcówce lat 1980-tych kawał:

 

Jaś pyta nauczycielkę (1989):

 

– Proszę pani, czy Adam Michnik jest zegarmistrzem?

 

– Ależ, Jasiu, pan Michnik jest opozycjonista, politykiem. Skąd ci to przyszło do głowy?

 

– Bo tata mówił mamie, że on jeździ do Moskwy po wskazówki.

 

Jak wyglądała opozycja okrągłostołowa wiedziano jednak niezbyt powszechnie. PR, czyli propaganda „pierwszych lat wolności” zrobiła wszystko, by z ludzi takich jak Wałęsa, Geremek, Kuroń i Michnik zrobić „niezłomnych”.

 

Zaraz po śmierci Michała Falzmanna (ten, dzięki któremu afera FOZZ ujrzała światło dzienne) jego żona opublikowała wspomnienia (1992):

 

Pamiętam, że kiedyś powiedział [Michał Falzmann – przyp. HD], iż dojście do władzy grupy Michnika będzie następną tragedią Polski, ponieważ jest to elita promoskiewska.

 

 

To jednak nie przeszkadza, by Moskwa była nadal straszakiem.

 

Nagle okazuje się, że albo PiS prze do wojny z Rosją (tak PSL w swojej ulotce wyborczej w 2015 roku), albo też Kaczyński jest człowiekiem Kremla.

 

Ostatnio Anna Applebaum, prywatnie żona licencjusza Radosława Sikorskiego, zupełnie na poważnie oświadczyła: w rozmowie z rzeczpospolitą:

 

„Jeżeli wasz kraj nie będzie przestrzegać demokracji i zasad państwa prawa, przestaje być częścią tej samej cywilizacji co Zachód. W razie zagrożenia ze strony Rosji USA mogą nie przyjść Polsce z pomocą”

 

Tylko że zagrożenie ze strony Rosji jest rzeczą wątpliwą.

 

Applebaum doskonale zdaje sobie z tego sprawę.

 

Jak bowiem przed wiekiem mówił Clausewitz:

 

– do prowadzenia wojny trzeba trzech rzeczy: pieniędzy, pieniędzy i jeszcze raz pieniędzy.

 

A wojna kosztuje.

 

Wg działaczy opozycyjnej partii Jabłoko koszty interwencji Rosji w Syrii sięgnęły nawet kwoty dwóch miliardów trzystu osiemdziesięciu milionów dolarów.

 

2.380.000.000,- $

 

Tymczasem Polska jest krajem zdecydowanie gęściej zaludnionym i powiązanym sojuszami ze znaczną częścią świata.

 

Nawet jeśli okażą się tyle samo warte, co ten zawarty z Francją i Anglią w 1939 roku to Anna Sikorska (z domu Applebaum) nie ma o tym pojęcia.

 

Tak samo Putin.

 

 

Rosji najzwyczajniej nie stać na kolejną awanturę zbrojną.

 

Poza tym po co miałaby walczyć z Polską, skoro Kaczyński jest jej człowiekiem?

 

Nie możemy pozwolić na to, żeby Kaczyński stworzył z nas, Polaków, element nagonki prorosyjskiej na Unię Europejską – stwierdził Władysław Frasyniuk na antenie TVN24.

.

Były poseł Unii Wolności ocenił, że prezes rządzącej partii „wybrał Wschód” z „głupoty”, „kompleksów”, „z niechęci do Donalda Tuska i z nieumiejętności prowadzenia rozmowy ze społeczeństwem”.

.

– Ci, którzy tworzą konflikty w Unii Europejskiej, są na krótkiej smyczy Putina. Jarosław Kaczyński biegnie w zaprzęgu Władimira Putina

.

http://www.wsensie.pl/bez-komentarza/22278-frasyniuk-widzi-w-prezesie-pis-czlowieka-putina-kaczynski-biegnie-w-jego-zaprzegu

.

 

Jaki z tego morał? Ano taki, że jeśli lewacy chcą być postrzegani poważniej, powinni przynajmniej wcześniej uzgodnić zeznania.

 

sikorski_radoslaw_sie295px

.

27.08 2017

.

.

.

Napisane przez:


 

Podziel się z innymi

Powiązane artykuły

Dodaj komentarz

Dodaj komentarz

 

308526