26092017Nowości:
   |    Rejestracja

Incydentalnie


Nie żal mi ani Francuzów, ani Niemców, ani Anglików, ani Belgów. Chcą rozliczać Polskę za odmowę chaotycznego przyjmowania wszystkich tzw. „uchodźców”, tymczasem dzięki tej odmowie w Polsce nie było jeszcze „incydentu”. I nie będzie.


f4f2f7e1-7f2d-4f13-8034-1473a71cd8f9-large16x9_OluVB935

Oto – donoszą agencje prasowe – o godz. 8.00 rano na przedmieściach Paryża kolejny szaleniec za kierownicą, wzywając imię swojego proroka rusza z piskiem opon na niewielki oddzialik żołnierzy. Czeka na nich przynajmniej od godziny i bez litości, bo z religijną misją, rani wszystkich, w tym dwóch ciężko.

Policja francuska rozpoczyna śledztwo w sprawie działalności terrorystycznej, choć samego sprawcy nie udaje się ująć. Żołnierze pełnili w Paryżu misję – w związku z najwyższym stanem zagrożenia terrorystycznego w kraju Voltaire’a i Bonaparte.

To ważny dzień dla Państwa Islamskiego nie tylko dlatego, że oddział francuskich żołnierzy ląduje w szpitalu, ale także dlatego, że odbywa się proces Nadeema Muhammada, naturalizowanego Brytyjczyka, który pół roku temu przyjechał na lotnisko w Manchesterze z walizką, w której znajdowała się bomba domowej roboty. Jasne jest, że chciał ją przemycić na pokład, podobnie jak to, że miała tam wybuchnąć. I tak, jak dzisiejszy rajd po paryskich ulicach, brytyjskie zdarzenie również nazwano incydentem.

Nadeem Muhammad tłumaczył się dzisiaj przed sądem, że z uzbrojoną bombą w swojej walizce nie miał nic wspólnego. Że to jego małe dziecko włożyło mu ją do walizki.

Do podobnych incydentów dochodzi w Unii Europejskiej przynajmniej dwa razy w tygodniu – większości nie udaje się zrealizować, więc politycznie poprawne media nie informują o nich specjalnie głośno, o ile wspominają w ogóle.

Solidarność, jakiej domaga się od nas Unia Europejska jest najgorszym rodzajem solidarności – to solidarność głupca, który dla towarzystwa robi sobie tatuaż, albo skacze z kilkumetrowego okna, żeby raźniej było koledze, który skoczył chwilę wcześniej i połamał sobie obie nogi.

Społeczeństwa unijne jednak coraz wyraźniej widzą, że kraje które się postawiły narzuconej przez Niemcy modzie wpuszczania w swoje granice kogokolwiek bez ładu i składu, są bezpieczne. I to dlatego tak ochoczo angażują się w krytykowanie tych rządów. Oraz próbują wymuszać zmiany pod jakimkolwiek pretekstem.

Na razie jednak wypada nam doceniać to, że możemy bezpiecznie chodzić po ulicach. I bez względu na porykiwania silniejszych nie zmieniać polityki ostrożnego przyjmowania przyjezdnych. Nawet jeżeli komisarze europejscy będą nam zarzucać łamanie praw UE do praw człowieka włącznie.

Napisane przez:


 

Podziel się z innymi

Powiązane artykuły

Dodaj komentarz

Dodaj komentarz

 

307909