20062018Nowości:
   |    Rejestracja

Huna w ST o.8a Bogowie z Kosmosu


Huna w Starym Testamencie, Materiały Zebrane, Bogowie z Kosmosu Po ostatnim Potopie w wielu miejscach na Ziemi i w różnych kulturach przebywali przedstawiciele kosmicznych lub zaginionych ziemskich cywilizacji technicznych. Przekazali ludziom wiedzę, naukę i prawa.   Bogowie z Kosmosu Wedyjscy Bogowie Bogowie naszych przodków Ogólnie Wedy opowiadają o Bogach i stworzeniu oraz podają listę praw. Jest […]


Huna w Starym Testamencie, Materiały Zebrane, Bogowie z Kosmosu

Po ostatnim Potopie w wielu miejscach na Ziemi i w różnych kulturach przebywali przedstawiciele kosmicznych lub zaginionych ziemskich cywilizacji technicznych. Przekazali ludziom wiedzę, naukę i prawa.  

Bogowie z Kosmosu

Wedyjscy Bogowie

Bogowie naszych przodków

Ogólnie Wedy opowiadają o Bogach i stworzeniu oraz podają listę praw. Jest w nich wiele opowieści i przypowieści, a także szczegółowe przykazania moralne oraz obyczajowe. Po Wedach i na ich podstawie powstały święte pisma innych religii.

Wedy zawierają niezwykle precyzje dane dotyczące budowy i historii kosmosu oraz naszej planety. W księgach Wed przedstawiony jest model czterostrefowego kosmosu, oraz znajduje się wiele precyzyjnych danych fizycznych i astronomicznych.

Głównym Bogiem w Sławiano-Aryjskich Wedach jest jedyny i niepojęty Bóg-Stwórca Ra-M-Ha. Od niego płynie energia Inglija, jest to potok energii we wszystkich jej rodzajach. Oprócz Boga Ra-M-Ha przodkowie czcili swoich pierwszych przodków i opiekunów, także uważanych za bogów. Dla nich także były stworzone specjalne obrazy, które pozwalały koncentrować uwagę i wolę mnóstwa ludzi dla kierowania siłami przyrody, na przykład, dla wezwania deszczu. Ponieważ ludzie – jako mali bogowie, do stworzenia wielkich sytuacji muszą łączyć swoją wolę i energię psychiczną. Te obrazy także zwano bogami. Takich obrazów-bogów u przodków było trzy rodzaje na czele z tym, którego oni nazywali Ra-M-Ha.

Na Ziemię niejeden raz przybywali bogowie (opiekunowie, kuratorzy, przodkowie ludzi). Utrzymywali kontakty z potomkami Rasy Wielkiej, przekazywali im Mądrość (historię i zapowiedzi przodków, znajomość uprawy roślin, urządzenie życia społeczności, przedłużenia rodów, wychowania dzieci itp.). Minęło 165.032 lat od czasu, kiedy Bogini Tara odwiedzała Ziemię. Ona jest młodszą siostrą Boga Tarha, zwanego Dażdbogiem (dającym Dawne Wedy).

Ponad 40 tys. lat temu z Uraj-Ziemi w Gmachu Orła na Swarożym (niebieskim) Kręgu, trzeci raz odwiedził Ziemię Bóg Perun. Bóg-opiekun wszystkich wojowników i wielu Rodów Rasy Wielkiej. Bóg-gromowładny,  syn Boga Swaroga i Łady-Bogurodzicy. Po pierwszych trzech Niebieskich bitwach między Światłem a Ciemnością, kiedy zwyciężyły Światłe Siły, Bóg Perun zszedł na Ziemię, żeby opowiedzieć ludziom o wydarzeniach toczących się i o tym, co czeka Ziemie w przyszłości, o nadejściu mrocznych czasów.

Mroczne czasy nastaną wtedy, kiedy Ziemia wejdzie w obszar, podległy siłom z Ciemnych Światów Piekła. Mroczne czasy, to okres życia ludzi, kiedy przestaną czcić Bogów i przestaną żyć wg Niebieskich Praw, a zaczną żyć wg praw, które im narzucają Cudzoziemcy z Piekielnego Świata. Oni uczą ludzi, aby sami tworzyli własne prawa i żyli według nich, a tym samym pogarszali swoje życie, prowadząc do degradacji i samozagłady.

Istnieją Przekazy, że Bóg Perun jeszcze kilka razy odwiedził Ziemię, ażeby opowiedzieć Tajemną Mądrość, Kaplanom/Strażnikom i Seniorom Rodów Świętej Rasy, jak przygotować się do ciemnych, ciężkich czasów, kiedy ramię-rękaw naszej swastycznej galaktyki, w którym znajduje się Ziemia będzie przechodzić przez obszar, podległy siłom z Ciemnych Światów Piekła. W tym czasie Jaśni Bogowie przestaną odwiedzać swoje narody, ponieważ oni nie przenikną w ciemne obszary, podległe siłom tych Światów. Z wyjściem ramienia-rękawa naszej Galaktyki z ciemnych obszarów, Światli Bogowie znów zaczną odwiedzać Rody Rasy Wielkiej. Początek Światłych czasów zaczyna się w Świętym Roku 7521 od SPGŚ tj. w 2012 r. ne.

Na Ziemię przybywał także Dażdbóg – Bóg Tarh Perunowicz, Bóg-Strażnik dawnej Wielkiej Mądrości. Został nazwany Dażdbogiem (dającym Bogiem) za to, że dał ludziom Wielkiej Rasy i potomkom Rodu Niebieskiego dziewięć Santi (Ksiąg). Te Santi zostały zapisane przez stare Runy i zawierały Poświęcone Dawne Wedy, oraz Zapowiedzi Tarha i jego pouczenia. Wszyscy mieszkańcy w różnych Światach (w Galaktykach, Gwiezdnych Systemach) i na Ziemiach, gdzie mieszkają przedstawiciele Dawnego Rodu, żyją zgodnie z Dawną Mądrością, Rodowymi Filarami i Zasadami, których trzyma się Ród. Po odwiedzinach przez Boga Tarha naszych Przodków, oni zaczęli zwać siebie “Dażdbogowi wnukowie”. Naszych Przodków odwiedzali także i inni liczni Bogowie.

Biblijny archanioł Michał, który walczył z Szatanem; Lucyferem i innymi książętami Piekła, przypomina boga Peruna. Natomiast archanioł Gabriel, który walczył z Szatanem u boku Michała, przypomina boga Tarha.  Do głównych książąt Piekła, począwszy od wojen w niebie należą: Lucyfer, Samael, Belial i Lewiatan. Lucyfer jest głównym Szatanem i przywódcą Piekielnego Świata i zastępów piekielnych.

Nasza Galaktyka

Widzialna część naszej Galaktyki stanowi dysk o średnicy około 30 kiloparseków, składający się z około 200 mld gwiazd, które pogrupowane są w czterech wygiętych rękawach/ramionach. Na Ziemi widzimy Galaktykę od strony żebra w charakterze Drogi Mlecznej.

Nasza Galaktyka nie zawsze istniała i nie zawsze będzie istnieć. Galaktyki we Wszechświecie rodzą się z pierwotnej pramaterii (pierwotnej energii/eteru), gdy mija ich cykl rozwoju, umierają, żeby znów dać życie nowym galaktykom. Innymi słowy, we Wszechświecie odbywa się fluktuacja materii w obszarze i w czasie, a Wszechświat istnieje zawsze. Cykl rozwoju każdej galaktyki opisano we wszystkich szczegółach w “Księdze Mądrości”.

Życie we Wszechświecie przejawia się na określonych stopniach ewolucji, odpowiada wszystkim formom materii, na wszystkich jej poziomach. Dokładnie tak samo przejawia się ono jak nastąpiło ukształtowanie materii w gwiazdy i planety. Z początkiem ukształtowania się naszej Galaktyki gwiazdy zaczęły zapalać się bliższej jej centrum. A więc, i życie po raz pierwszy powstało (albo, dokładniej, przejawiło się) właśnie tam. Dlatego najwyższy poziom rozwoju, fizycznego i duchowego osiągnęli ludzie, którzy żyją bliżej centrum Galaktyki, ponieważ oni jako pierwsi przeszli cykl ewolucji.

W pobliżu centrum Galaktyki powstało też rozumne życie, zdolne samorozprzestrzeniać się od planet jednego układu gwiezdnego do planet innego układu. Według miary swojego rozwoju, osiągania określonego poziomu postępu technicznego, przy którym była możliwa budowa międzygwiezdnych statków kosmicznych.

System słoneczny

Nasz system słoneczny znajduje się w rękawie Oriona bliżej peryferii Galaktyki, w odległości około 10 kiloparseków od jej centrum. Dlatego życie na nim mogło pojawić się dwoma drogami: samopowstać, albo zostać przyniesione przez bardziej rozwinięte cywilizacje z gwiazd, które znajdują się bliżej centrum Galaktyki. Wedy opowiadają, że ludzie zjawili się na Ziemi podczas ich migracji z planet innych gwiezdnych systemów, na wielkich kosmicznych maszynach latających, Wajtmarach.  A na Ziemi do tego czasu były tylko rośliny i zwierzęta, oraz hominidy ziemskie (Homo erectus), które nie zdążyły jeszcze przejść drogi ewolucji do poziomu istot rozumnych, którymi są ludzie.

Nasi dalecy przodkowie z gwiazd posiadali bardzo dokładne dane o naszej Galaktyce i naszym systemie słonecznym, dużo większe niż my teraz. W szczególności, doskonale znali jej historię i budowę. Wiedzieli, co wchodzi w skład naszego systemu słonecznego, nazywanego Systemem Jarły-Słońca, wchodziło 27 planet i dużych asteroid, nazywanych Ziemiami.

Zniszczona ponad 153 tys. lat temu Ziemia Deja, nazywana teraz Faetonem, znajdowała się tam, gdzie teraz jest rozmieszczony pas asteroid – między Marsem a Jowiszem. Przed zasiedleniem Ziemi ludźmi, na Marsie i Deji już znajdowały się stacje kosmiczne utrzymujące kontakt z naszymi przodkami.

Inaczej wyglądał też system Ziemi ze swoimi towarzyszami, których nasi przodkowie nazywali Księżycami. Midgard-Ziemia najpierw miała dwa Księżyce – istniejący teraz Miesiąc z okresem obiegu 29,3 dnia i Lela z okresem obiegu 7 dni (od niej, prawdopodobnie przyjęto siedmiodniowy tydzień). Około 143 tys. lat temu do naszej Ziemi został przekazany Księżyc Fatta od martwej Planety Deji i rozmieszczony między orbitami Miesiąca i Leli z okresem obiegu 13 dni. Lela została zniszczona w 109.806 r. pne, a Fatta – w 11.008 r. pne w rezultacie użycia przez Ziemian broni wielkiej mocy, co doprowadziło do światowych katastrof i powrotu rozwoju Ludzkości do epoki kamienia.

Zgodnie z Runicznymi kronikami, 300 tys. lat temu wygląd zewnętrzny Midgard-Ziemi był całkiem inny. A, rzecz najważniejsza, planeta nie miała nachylenia swojej osi i posiadała bardziej ciepły i łagodny klimat w północnych szerokościach, niż teraz.

Wielkie wojny w Galaktyce

Ziemia znajduje się praktycznie na Granicy, którą dzieli centralna, sprzyjająca dla życia część Galaktyki, od peryferyjnej jej części, w której wyczuwa się brak bogactw naturalnych i, rzecz najważniejsza, energii (inglii).

Im bliżej do centrum Galaktyki przy planetach jest po kilka Słońc, cała ich powierzchnia równomiernie jest nagrzewana, a planety bogate są w złoża naturalne.

Sławiano-Aryjskie Wedy opowiadają o tym, że we Wszechświecie istnieje mnóstwo światów o różnych poziomach rozwoju, w tym też na bardzo subtelnych poziomach. Przejście żywej istoty rozumnej z jednego świata w subtelniejszy (o wyższym poziomie energetycznym) świat możliwe jest tylko ze stratą gęstości ciała-materii, wiąże się to z rozwojem wszystkich wyższych sfer duchowości. Dlatego istnieje tak zwana Złota Droga Rozwoju Duchowego, która posiada swoje prawidłowości, związane, przede wszystkim, z dostępnością wiedzy.

Wedy nauczają, że w dalekiej prehistorii Ciemny bóg postanowił obejść Wszechświatowe Prawa wspinaczki po Złotej Drodze Rozwoju Duchowego, zdjąć Ochronne Pieczęcie z Ukrytej Starej Mądrości, stanowiące obostrzenia dla Światów Niższych, skąd się wywodził.  Postanowił podstępnie wykraść dostęp do Ukrytej Starej Mądrości wszystkich Światów Najwyższych. Jasny bóg połączył Jasne Siły w obronie Boskich Praw, w rezultacie czego wywiązała się Wielka Assa – wojna z ciemnymi mocami z Niższych Światów.

Światłe Siły zwyciężyły, ale część Dawnej Wiedzy jednak znalazła się w Niższych Światach. Uzyskawszy Wiedzę przedstawiciele tych Światów zaczęli na skróty wspinaczkę po Złotej Drodze Rozwoju Duchowego. Jednak oni nie nauczyli się rozróżniać Dobra od Zła i stale próbowali wprowadzać najpodlejsze formy życia w przygraniczne ze Światem Ciemności obszary, gdzie znajdowały się Niebieskie Gmachy (gwiazdozbiory) Makoszy (Wielkiej Niedźwiedzicy), Rady (Oriona) i Rasy (Małego i Dużego Lwa). Żeby Ciemne Siły nie mogły dostawać się na Światłe/Jasne Ziemie, Bogowie-obrońcy stworzyli ochronną Granicę, która przechodziła przez Ziemie i Gwiazdy wymienionych Gmachów (gwiazdozbiorów), a także przez Światy Jawi (nasz świat), Nawi (świat zmarłych) i Prawi (świat bogów). Nasza planeta znajduje się na tej Granicy światów, a Ludzkość staje się świadkiem i uczestnikiem wojen.

Istoty z Niższych Światów stanowiące Siły Ciemności, służące Ciemnemu bogu, przekraczały i przekraczają przygraniczne obszary dzielące obydwa światy.  Atakują Jasne Światy w tym naszą Ziemię. Istoty stanowiące Siły Ciemnych Światów, które prowadzą ataki na wyższe Jasne Światy zostali nazwani Kościejami.

Przodkowie rasy białej

Praojczyzna przodków rasy białej znajduje się w systemie słonecznym ze Złotym Słońcem w Gmachu Rasy. Były to Rody Białych ludzi, żyjących na Ziemiach w systemie słonecznym Beta Lew. Słońce tego układu nazywają Jarowielkim Złotym Słońcem, ono jest jaskrawsze w promieniowaniu strumienia świetlnego, ma większe rozmiarem i masą, niż nasze Jarło-Słońce.

Wokoło Złotego Słońca obraca się Ingard-Ziemia, okres obiegu której wynosi 576 dób. Ingard-Ziemia ma dwa Księżyce: Duży Księżyc z okresem obiegu 36 dni i Mały Księżyc z okresem obiegu 9 dni. W systemie Złotego Słońca na Ingard-Ziemi istnieje życie biologiczne, podobne do życia na Midgard-Ziemi.

Pierwsi przodkowie rasy białej przybyli między innymi z Ingard-Ziemi na wielkiej kosmicznej maszynie latającej Wajtmarze. Wajtmary służyły między innymi do transportu, mogły przewozić do 144 wajtmanów-małych maszyn latających, podróżując z nimi na bliskie i odległe planety.

Różni ludzie zamieszkujący Ziemię

Na Ziemi mieszkają ludzie z różną karnacją i w zależności od tego mają swoje terytoria pobytu. Ziemska ludzkość ma przodków, którzy przybyli na nią w różnym czasie z różnych Niebieskich Gmachów i mają swoją karnację: Wielkiej Rasy – biały; Wielkiego Smoka – żółty; Ognistego Smoka – czerwony; Mrocznego Nieużytku – czarny; Piekielnego Świata – szary. Różne karnacje wynikają z tego jak intensywne Słońca świeciły tym ludziom w czasie ich ewolucji na planetach, na których żyli i się rozwijali.

Pierwszym sojusznikiem Białej Rasy w bitwie z Siłami Ciemności, byli Ludzie z Gmachu Wielkiego Smoka – rasa żółta. Im przydzielono na Ziemi miejsce na Południowym Wschodzie, na wschodzie Słońca. To współczesne Chiny.

Drugim sojusznikiem Białej Rasy w bitwie z Siłami Ciemności, byli Ludzie z Gmachu Ognistego Smoka – rasa czerwona. Im przydzielono miejsce na ziemiach na Zachodnim (Atlantyckim) Oceanie. Następnie, z chwilą przyjścia do nich Rodów Rasy Wielkiej, ta Ziemia zaczęła nosić nazwę Antłani, tj. Ziemia Antów. Starożytni Grecy nazywali ją Atlantydą. Po zagładzie Antłani 13 tys. lat temu, bogobojnych czerwonoskórych ludzi na Wajtmarach przewieziono na Amerykański kontynent.

Trzecią rasą zamieszkującą Ziemię są ludzie z Gmachów Mrocznego Nieużytku – rasa czarna. Jej przydzielono Wielki Kraj Czarnych Ludzi, który obejmował w zależności od gatunku, kontynent Afrykański i kontynent Lemurię, który po zagładzie Lemurii obecnie stanowi – część Indostanu (Półwyspu Indyjskiego, Azji Południowo-Wschodniej i Indonezji), a także Australię. Ich przybycie na Ziemię nastąpiło, kiedy to Biała Rasa uratowała część ludzi z czarną karnacją, ginących na różnych Ziemiach (Planetach) w Gmachach Mrocznego Nieużytku, zniszczonych przez Siły Ciemności. Wtedy też uratowano część Czarnych Ludzi z umarłej planety Deji.

Rasa szara z Piekielnego Świata

Wrogiem Wielkiej Białej Rasy i innych Ras na Ziemi, są przedstawiciele Piekielnego Świata, którzy potajemnie przeniknęli na Ziemię, dlatego terytorium ich pobytu nie jest jasno określone. W Wedach oni nazwani są Cudzoziemcami, a miejsce ich pierwotnego zamieszkiwania – Piekłem. Jak wskazują Wedy, posiadali szarą skórę, oczy koloru Mroku, byli początkowo dwupłciowi (hermafrodyty), mogli być kobietą albo mężczyzną (zależnie od faz Księżyca zamieniała się ich seksualna orientacja). Stwarzali wszelki fałszywe religijne kulty. Zagrażali wszystkiemu cudzemu. Wszystkie ich myśli są kierowane tylko aby posiąść władzę nad innymi rasami i nad Ziemią. Cel Cudzoziemców – naruszyć harmonię, panującą w Świecie Światła i zdruzgotać Potomków Rodu Niebieskiego i Białej Wielkiej Rasy, o tyle, o ile tylko ludzie im na to pozwolą i nie stawią oporu. W określeniu biblijnym rasa szara są to Kainowe ludy, Wężowe plemię, ludy posiadające geny zła.

Szarzy ludzie przybywali na Ziemię w niedużych ilościach w różnych czasach. Ale w masowym trybie, jak świadczą Wedy, ostatni raz przybyli około 6 tys. lat temu (3760 r pne) i zajęli wtedy wolne ziemie na wyspie Sri Lanka. Wodzowie Cudzoziemców nazywają się Kościejami, którzy wykorzystują szarych ludzi w swoich celach.

Cudzoziemcy, Szarzy ludzie mają inny genotyp, tak jak pierwotny dwupłciowy. Ale łącząc się i mieszając z innymi rasami na ziemi poprzez kontakt płciowy, stopniowo przeobrazili się w jednopłciowe istoty, ale mające duże genetyczne i seksualne odchylenia (pederastów, lesbijek, sadystów, masochistów, umysłowo zacofanych itp.), Kiedy zaczęli łączyć się z innymi rasami i rozmywać w społecznościach ludzkich został naruszony genetyczny fundament pozostałych ras. Dążenie do panowania nad innymi ludźmi także staje się wynikiem tego pomieszania ras i powinno to być postrzegane i rozpatrywane w społeczeństwie jak patologia.

Ludzie z domieszką genów szarych ludzi, kainowych genów, genów zła, mają w większym lub mniejszym stopniu skłonności psychopatyczne.

Osoby i społeczności z domieszką genów szarych ludzi, określani są jako „czarni”, ponieważ są oni pozbawieni jakichkolwiek skrupułów i zasad moralnych, są to istoty na niskim szczeblu w drabinie ewolucji człowieka, nie rozróżniają dobra od zła.  To dla nich, dla tych istot wiedza była zakazana przez Boga, a nie dla ludzi. Oni muszą najpierw nauczyć się rozróżniać dobro od zła, a później wiedza stopniowo może być im udzielana. Oni tą wiedzę uzyskali nieprawnie i wykorzystali przeciwko ludziom.

Zagłada ziemi Deji (151.336  pne)

Ponad 153 tysięcy lat temu, tocząca się w Gmachu Swati Wielka Assa (wojna) dotknęła także Ziem (Planet) systemu Jarły-Słońca. Rozpętała się między Niebieskimi Rodami i siłami Piekielnego Świata, starającymi się je zdobyć. Wielka bitwa nastąpiła o Ziemię Deję. Deja w tym okresie miała dwa Księżyce – Luticyję i Fattę. Fatta była bliższym towarzyszem Ziemi Deji i na jej powierzchni usytuowano siły, przeznaczone do odparcia ataku nie tylko na Ziemię Deję, ale też na Ziemię Oreja i Midgard-Ziemię.

Jednak Siłom Światów Ciemności – Piekła udało się zdobyć Księżyc Luticyję, jako przyczółek umożliwiający uderzenie na Ziemię Deję. Mieszkańcy Deji zwrócili się o pomoc do Najwyższych Bogów i ci przybyli na ich prośbę. Najwyżsi Bogowie przenieśli Ziemię Deję razem z mieszkańcami przez Inomirje w inny system słoneczny, a Księżyc Fatta – do Midgard-Ziemi. Po tym na Luticyję gdzie ulokowały się Siły Piekła przypuszczono mocne uderzenie. Wystąpił ogromny wybuch, w rezultacie którego został zburzony Księżyc Luticyja. Z mnóstwa odłamków Księżyca Luticyji z czasem utworzył się pas asteroid. Wybuch Luticyji był na tyle potężnym, że jego potok wybuchu zdmuchnął część atmosfery z Ziemi Oreja i z kilku Księżyców Ziemi Peruna, które znajdowały się od strony Deji.

W rezultacie życie na powierzchni Ziemi Oreja w równikowych rejonach stało się prawie niemożliwe. Część mieszkańców Ziemi Oreja przeniosła się na Midgard-Ziemię, a pozostała część mieszkańców zeszła do podziemnych miast, specjalnie stworzonych na wypadek napadu.

Po powyższych wydarzeniach Księżyc Fatta stał się trzecim towarzyszem Midgard-Ziemi. Dwa Księżyce – Miesiąc i Lela – znajdowały się na swoich orbitach, a Fattę umieszczono między nimi. Ze względu na to, że rozmiar Fatty był nieznacznie mniejszy od Miesiąca i posiadała większą szybkość obrotu wokół swojej osi, pod wpływem sił przyciągania Fatty i Midgard-Ziemi Księżyc Lela przybrał jajowatą formę.

Kiedy wokół Midgard-Ziemi zaczęły obracać się trzy Księżyce, to na niej zaczął zmieniać się klimat. Razem z nim zaczęły pojawiać się nowe rodzaje roślinności i zwierząt. Temperatura powietrza w równikowych rejonach zaczęła podwyższać się o kilka stopni, co dało możliwość Siłom Światów Światła przenieść z ginących Ziem Pogranicza, gdzie odbywała się Wielka Assa, pozostałym przy życiu mieszkańców. Wokół ich ginących Ziem także obracały się po trzy Księżyce. To byli czarnoskórzy ludzie, ponieważ ich Ziemie obracały się wokół Czerwonych Słońc. Spektrum (widmo) promieniowania Czerwonych Słońc ustanowiło na genetycznym poziomie kolor ich skóry. Wszystkich przesiedlonych rozmieszczono na równikowych terytoriach Midgard-Ziemi, na obszarze obecnej Afryki.

Zagłada Księżyca Leli i Wielki Potop (109.806 pne)

Wielki Potop nastąpił w rezultacie zniszczenia Księżyca Leli około 111,8 tys. lat temu, jednego z trzech Księżyców obracających się wokół Midgard-Ziemi.

Oto jak mówią dawne źródła o tym wydarzeniu: «Wy na Midgardzie żyjecie spokojnie od dawnych czasów, kiedy świat umocnił się. Pamiętając z Wed o czynach Dażdboga, jak on poruszył twierdzę Kościejów, co na najbliższym Księżycu znajdowali się. Tarh nie pozwolił zdradzieckim kościejom Ziemi-Midgard zburzyć, jak zburzyli Deję. Kościeje, przywódcy Szarych, zginęli razem z Księżycem. Ale odpłaciła Midgard za wolność, Daaria została zakryta przez Wielki Potop. Wody Księżyca ten Potop stworzyły, na Ziemię z niebios one upady.”

Po tym, jak na Midgard-Ziemię zwaliły się wody i odłamki zniszczonego Księżyca Leli, zmienił się nie tylko wygląd zewnętrzny Ziemi, ale też nastał surowy klimat na jej powierzchni, ponieważ jej oś zaczęła wahadłowe kołysania. Zaczęło się Wielkie Ochłodzenie.

Potomkowie Rodów Rasy Wielkiej i Rodu Niebieskiego nie zginęli razem z Daarią-Hiperboreą. Ludzie zostali uprzedzeni przez Wielkiego Kapłana Zbawiciela o czekającej zagładzie Daarii wskutek Wielkiego Potopu i zawczasu zaczęli przenosić się na Eurazjatycki kontynent. Zostało zorganizowanych 15 wysiedleń z Daarii. W 15 etapach ludzie przenosili się Kamiennym Przesmykiem między Wschodnim i Zachodnim morzami na południe. Około 111.800 lat temu (109.806 r. pne) odbyło się pełne ich przesiedlenie. Na cześć schronienia się przed Potopem i Wielkiego Przeniesienia (exodusu) z Darii-Hiperborei, Rodów Rasy Wielkiej, w 16-tym roku pojawił się obrzęd – Pashet (Pascha) z głębokim wewnętrznym sensem, dokonywany przez wszystkie ludy słowiańskie.

Zagłada Księżyca Fatty i Atlantydy, Wielki Potop (11.008 pne)

Jednak życie naszych Przodków na Midgard-Ziemi zostało poddane jeszcze jednej próbie. Jak świadczą Wedy, wielki dostatek otumanił głowy wodzów i kapłanów Antłani (Atlantydy). Lenistwo i żądanie cudzego zaćmiły ich rozum. I zaczęli oni kłamać Bogom i ludziom, zaczęli żyć wg swoich praw, zaczęli żyć wg praw, które im podpowiedzieli Cudzoziemcy z Piekielnego Świata. Naruszyli Pakty Mądrych Pierwszych Przodków i Prawa Boga-Twórcy Jedynego. Zaczęli wykorzystać Siłę Żywiołów Midgard-Ziemi, magię oraz broń antygrawitacyjną, nuklearną i inną dla osiągania swoich celów.

13 tys. lat temu (11.008 pne) w wojnie między ludźmi Białej Rasy a kapłanami Atlantydy Księżyc Fatta został zniszczony. Wojna ta była prowadzona na wielkim obszarze w skali planetarnej. Olbrzymi odłamek Fatty werżnął się w Ziemię, wskutek czego zmieniło się nachylenie ziemskiej osi na 23 stopnie i zmieniły się lądowe zarysy (stąd – współczesne słowo “fatalny”). Gigantyczna fala trzy razy obeszła Ziemię co doprowadziło do zagłady Antłani i innych wysp. Grzmotnęło po Antłani tak, że Midgard przez dwa dni 4 razy przetoczyła się wokół obu osi (równikowej i biegunowej), i Jarło dwa razy wschodziło na obecnym zachodzie. Wzrosła wulkaniczna aktywność, która doprowadziła do zanieczyszczenia atmosfery, co było jedną z przyczyn Wielkiego Ochłodzenia i oblodzenia. Minęło wiele stuleci zanim zaczęła oczyszczać się atmosfera i chłód cofnął się do biegunów. Zamieniły się pory roku, nachylenie osi, Midgard zeszła ze swojej odwiecznej orbity i stopniowo próbuje na nią wrócić. Z powodu tego wszystkiego zamieniły się wszystkie stosunki wzajemne w Systemie Jarły-Słońca, które każda planeta miała i ma w stosunku do Midgard. Po uderzeniu zmienił się – obrócił Swaroży (niebieski) Krąg i ten odwieczny wyregulowany system stosunków wzajemnych został zakłócony.

Inne źródła podają, że wojna z Atlantydą była rozciągnięta w czasie i na Ziemi wystąpiło aż dwa potopy 12,5 i 10,3 tys. lat temu. Potopy te wystąpiły w stosunkowo nieodległym przedziale czasowym od siebie, dlatego w opisach przyjmowane są jako jeden wielki globalny potop.

Kosmiczni bogowie

Po ostatnim Potopie w wielu miejscach na Ziemi i w różnych kulturach przebywali przedstawiciele kosmicznych lub zaginionych ziemskich cywilizacji technicznych. Przekazali ludziom wiedzę, naukę i prawa.

Od zarania dziejów ludzie opowiadali historie o niezwykłych boskich istotach, które przynosiły im wiedzę oraz nauczały wielu przydatnych czynności. Członkowie starożytnych kultur przypisywali tym istotom niezwykłą mądrość oraz wszechstronne zdolności. Dawni ludzie uznawali nawet, że to właśnie te tajemnicze istoty były odpowiedzialne za budowę ich cywilizacji. Opowieści o boskich nauczycielach przekazywały niemal wszystkie dawne kultury. Inkowie opowiadali o tajemniczej istocie zwanej Wirakocza. Persowie opisywali boga znanego pod nazwą Ahura Mazda, który przynosił im wiedzę. Wielkim mędrcem nauczającym Egipcjan był Ozyrys. Jednym z najstarszego takich nauczycieli był Oannes w Mezopotami.  W innych kulturach również znajdziemy relacje na temat intrygujących postaci takich jak Tangaroa, Bep Kororoti, Nommu, Tiki i wielu, wielu innych. Wszystkie te istoty odznaczały się ogromną wiedzą i przybywały do ludzi z nieba. Relacje na ich temat to nie tylko mity i legendy lecz faktycznie dawno temu istoty pozaziemskie nawiązały kontakt z pierwszymi ludźmi i pomogły im w budowie cywilizacji.

Ale oprócz bogów pozytywnych w historii ludzkości pojawiają się też negatywni „czarni” bogowie. W starożytności możemy znaleźć wiele śladów jawnej działalności Reptilian. W starożytnym Sumerze jako Anunnaki, uznawani byli za bogów. Poprzez modyfikację DNA stworzyli swoją rasę ludzi. Mianowali się panami ludzi oraz stwórcami. W Egipcie również odcisnęli swoje piętno. W hieroglificznej historii tej krainy znaleźć możemy wiele informacji o bogach, którzy walczyli między sobą o władzę i wpływy. Warto także zwrócić uwagę na wielkie cywilizacje Ameryki Południowej. Intrygującym faktem są historie opowiadające o tym jak tamtejsze ludy z natury dobre i pokojowe, przechodzą pod władanie raz to jednego, raz drugiego boga. Ostatecznie do akcji wkraczają bóstwa żądające ofiar z ludzi. Najbardziej znane to Quetzalcoatla i Kukulcan. Na Bliskim Wschodzie a wcześniej na Atlantydzie, swoją dominację mieli Anunnaki z głównym negatywnym bogiem Mardukiem. W Biblii występuje on jako Jahwe żądający od ludzi krwawych ofiar ze zwierząt i ludzi.

Ilość relacji o boskich mędrcach, gościach, które znajdziemy w kulturach niemających ze sobą kontaktu, budzi zdziwienie. Wynika z tego, że dawno temu zaawansowana technicznie cywilizacja kosmiczna przybyła na Ziemię a jej przedstawiciele nauczali ludzi przekazując im wiedzę na różne tematy. W przypadku zmiennokształtnych gości gadzich zapewne funkcją było wywołanie psychologicznego efektu „mądrości” owych istot, który w połączeniu z faktycznie przekazywaną wiedzą, działał przekonywująco na zdobycie zaufania u żyjących ówcześnie ludów.

Ilość relacji o boskich mędrcach, które znajdziemy w kulturach niemających ze sobą kontaktu, budzi zdziwienie. Wynika z tego, że dawno temu zaawansowana technicznie cywilizacja kosmiczna przybyła na Ziemię a jej przedstawiciele nauczali ludzi przekazując im wiedzę na różne tematy.

Pojedynczą historię z jednego regionu można by uznać za lokalną opowieść. Jednak czy możemy w ten sposób myśleć o opowiadaniach, które przedstawiają nam niemal identyczną wersję wydarzeń, ale wywodzą się ze skrajnie różnych kultur, w żaden sposób ze sobą niepowiązanych.

Czy w dawnych czasach, w starożytności na naszej planecie przebywała zaawansowana technicznie cywilizacja, nauczając ludzi podstawowych rzeczy, które umożliwiły rozwój, ale i przetrwanie naszego gatunku. Czy bez ich wsparcia bylibyśmy dziś w miejscu, w którym jesteśmy. Jaka byłaby nasza wiedza i umiejętności gdyby ich nie było.

Oannes – przybysz z kosmosu który nauczał Sumerów

Sumerowie i Babilończycy opowiadali historie o Oannesie, tajemniczej istocie która przynosiła im wiedzę. Niezwykły mędrzec nauczał ludy Mezopotamii tego jak budować miasta, tworzyć prawa oraz wyjaśniał zasady geometrii.

Na terenie Mezopotamii rozwinęły się pierwsze wysoko rozwinięte cywilizacje, których twórcami były takie ludy jak Sumerowie, Babilończycy i Asyryjczycy. Członkowie tych kultur mieli bardzo rozwinięty system wierzeń religijnych, w których przewijała się cała masa boskich istot przybywających z nieba. Najbardziej znanymi są Anunnaki, grupa niezwykłych istot dowodzona przez Enkiego i Enlila. Jednak w Mezopotamii ludzie przekazywali także historię na temat grupy siedmiu nauczycieli zwanych Apkallu, którzy przynieśli ludziom kulturę oraz cywilizację. Każdy z siedmiu mędrców nauczał ludzi przekazując im wiedzę na różne tematy. Najstarszym i najważniejszym z nauczycieli była tajemnicza istota, którą Sumerowie i Babilończycy nazywali Adapa lub Uanna. Relacje na temat tej postaci przekazywano przez tysiące lat, a na przełomie czwartego i trzeciego wieku przed naszą erą spisał je babiloński historyk Berossos. W swoim dziele ”Historia Babilonii” w następujący sposób opisał tę istotę, której nadał grecką nazwę Oannes:

„U wybrzeży wód Morza Erytrejskiego, które graniczy z Babilonią, pojawił się Oannes. Jego całe ciało było jak u ryby, tyle że pod rybią głową miał on jeszcze jedną głowę, a u spodu stopy podobne do ludzkich przyczepione do rybiego ogona. Jego głos i język również były ludzkie”.

Opis wyglądu Oannesa wskazuje, że mógł być ubrany w coś, co przypomina kostium bądź też skafander. Oczywiście ludzie z tamtych lat nie znali współczesnej terminologii, więc opisywali to co widzą za pomocą dostępnych im wówczas słów i pojęć. ”Ciało jak u ryby” mogło być określeniem użytym do opisania kombinezonu jaki miał na sobie Oannes. Z kolei ”głowa podobna do ludzkiej znajdująca się pod rybią głową” może być opisem hełmu astronauty jaki miał na sobie Oannes, który patrzył zza jego przezroczystej powłoki na mieszkańców Mezopotamii. Stopy podobne do ludzkich mogło być określeniem na specjalistyczne obuwie jakie posiadał, zaś ”rybi ogon” mógł być określeniem na silniczek lub urządzenie dostarczające niezbędne składniki. Gdyby Oannes faktycznie był przybyszem z innej planety to nie mógłby swobodnie oddychać bez odpowiedniej aparatury.

Chwilę później Berossos pisze: „Istota za dnia przebywała wśród ludzi, ale nic przez ten czas nie jadła ani nie piła”.

Z pozoru nieistotne zdanie okazuje się bardzo ważne, gdyż relacje na temat istot, które przebywając wśród ludzi nic nie jadły ani nie piły znajdziemy także w innych kulturach. W Biblii w taki sam sposób zachowywał się archanioł Rafał, który towarzyszył prorokowi Tobiaszowi:

„Ja jestem Rafał, jeden z siedmiu aniołów, którzy stoją w pogotowiu i wchodzą przed majestat Pański. Widzieliście, że nic nie jadłem, wyście tylko mieli widzenie. A oto ja wstępuję do Tego, który mnie posłał. Opiszcie to wszystko, co was spotkało” (Księga Tobiasza 12:15-20).

Kultury Izraelitów oraz ludów Mezopotamii przenikały się między sobą, więc istnieje prawdopodobieństwo, że opisano tu tę samą istotę. Z drugiej strony świata, w dżungli amazońskiej żyje plemię Indian Kayapo, które opowiada historie o istocie zwanej Bep Kororoti. Wg ich relacji boski nauczyciel Bep Kororoti nic nie jadł, ani nie pił i był odziany w coś co przypomina skafander astronauty. Indianie Kayapo nigdy nie mieli kontaktu z Sumerami ani Izraelitami, a jednak opis tajemniczego mędrca jest zdumiewająco podobny.

Berossos w dalszej części tak opisał Oannesa: „Dawał im się zapoznać z jego listami i naukami, a także wszelakiego rodzaju sztukami. Nauczył on ich jak budować miasta, znajdować miejsca pod świątynie, tworzyć prawa, a także wyjaśnił zasady geometrii. Powiedział, jak rozróżniać ziarna i pouczył, jak zbierać owoce. Innymi słowy, nauczył ich wszystkiego, dzięki czemu mogli uczynić swoje życie bardziej ludzkim. Kiedy nadchodził zachód słońca istota, Oannes, wracał do morza i spędzał tam noc”.

Mamy tu fascynujący starożytny opis istoty, którą Sumerowie i Babilończycy widzieli oraz próbowali opisać swoimi słowami. Historia Oannesa jest na tyle ciekawa, że zainteresował się nią nawet słynny astronom i popularyzator nauki Carl Sagan. W swojej książce ”Inteligentne życie we wszechświecie” wydanej w 1966 roku uznał opis Oannesa za przykład możliwego kontaktu z istotami pozaziemskimi w starożytności. Sagan pisał, że istoty takie jak Oannes mogły być przybyszami z kosmosu, zainteresowanymi nauczaniem ludzkości, a wraz z ich pojawieniem zaszła wielka kulturowa zmiana.

Pozornie wydaje się niezrozumiałe dlaczego przybysz z kosmosu miałby się wynurzać z morza, zamiast przybywać z nieba. W opowieściach dawnych kultur bardzo często bogowie rezydowali w morzach lub jeziorach, skąd wydostawali się na powierzchnię za pomocą tajemniczych latających domów lub kul światła. W dzisiejszych czasach znamy wiele relacji na temat obserwacji UFO które wydobywają się z wody bądź też wlatują pod jej powierzchnię. Niewykluczone, że gdyby istoty pozaziemskie odwiedziły naszą planetę to ich statki kosmiczne spoczywałyby właśnie na dnach mórz i jezior, aby nie być niepokojonym przez Ziemian. Nie tylko Oannes przybywał z głębin mórz, bo podobnie robili Wirakocza, Tangaroa czy też salomoński Adaro. Historia Oannesa to kolejny przykład niezwykłego nauczyciela z nieba który nauczał pierwszych ludzi.

Bep Kororoti – przybysz z kosmosu który odwiedził Indian Kayapo

Interesująca historia dotycząca wierzeń Indian Kayapo, zamieszkujących Nizinę Amazonki. Przedstawiciele tego ludu opowiadają ciekawą historię na temat istoty zwanej Bep Kororoti, która dawno temu przybyła do nich z nieba na pokładzie błyszczącego domu. Wygląd owej istoty budzi skojarzenie ze współczesnymi astronautami odzianymi w skafandry. Bep Kororoti spędził dużo czasu wśród Indian, nauczał ich praktycznych rzeczy, po czym pewnego dnia wszedł do ogromnego błyszczącego domu i poleciał do nieba. Po tym jak Bep Kororoti odleciał, Indianie stworzyli wokół niego kult cargo, dokładnie tak jak mieszkańcy Pacyfiku w XX wieku na bazie kontaktów z Europejczykami. Mamy tu więc nie tylko relację na temat niezwykłej istoty przybywającej z nieba, ale także rytuał, powstały na bazie tego kontaktu.

Na rozległym terenie Amazonii do dziś żyje wiele plemion Indian. Jednym z nich są Indianie Kayapo, którzy zamieszkują wschodnią część Niziny Amazonki. Przedstawiciele tej społeczności od wieków opowiadają fascynującą historię o istocie zwanej Bep Kororoti. Wg opowieści dawno temu istota ta przybyła z nieba w dziwnym stroju przypominającym współczesny skafander astronauty. Kayapo do dziś kultywują pamięć o Bep Kororotim, który przyniósł im wiedzę na różne tematy i dysponował dziwnymi urządzeniami. Wg Indian pewnego razu w górach Poukato-Ti rozległ się ogromny huk, gdy kamienny dom (pojazd UFO) zstąpił na ziemię. Mieszkańcy okolicznej wioski zbiegli się do tego miejsca i obserwowali jak z błyszczącego domu wynurzyła się tajemnicza istota.

Kayapo byli zaskoczeni wyglądem tego osobnika, który był ubrany w bardzo dziwny strój pokrywający całe ciało od stóp aż do głowy. W swojej ręce trzymał on „kop”, który wg Indian był niezwykłą bronią rażącą piorunami. Wszyscy mieszkańcy wioski w przerażeniu skryli się w lesie. Po pewnym czasie mężczyźni z plemienia zebrali się jednak i postanowili chronić kobiety oraz dzieci i przegonić dziwną istotę z wioski. Po raz kolejny zebrali się wokół latającego domu gotowi do walki z niechcianym przybyszem. Indianie byli jednak bezradni – oszczepy i strzały nie powodowały żadnej szkody u tajemniczego nieznajomego. Bep Kororoti skierował swoją broń na drzewo i kamień, po czym zniszczył je bez śladu. Po takiej demonstracji siły Indianie zrozumieli, że nie są w stanie nic mu zrobić. Bep Kororoti zawarł przymierze z Indianami, przemawiając w ich języku a głos jego był niczym grzmot. Plemię obwołało go swoim władcą.

Wg Indian Bep Kororoti był bardzo mądry i sprawiedliwy, nauczył ludzi budować domy, leczyć się, pokazał nowe sposoby polowania oraz uprawy roli. Zbudował specjalny dom-szkołę, w której przekazywał dzieciom wiedzę. Szkoły te przetrwały do dziś, znajdują się także w sąsiadujących plemionach, gdzie dorośli uczą dzieci łowiectwa i wielu innych rzeczy. Co ciekawe, zgodnie z mitami Indian Bep Kororoti nigdy nic nie jadł ani nie pił, a całą zdobycz oddawał Kayapom.

Identyczne doniesienia o dziwnych istotach, które nie jadły, nie piły i miały głos niczym grzmot znajdziemy także w opowieści o Oannesie u Sumerów, a podobnie zachowywał się także archanioł Rafał w Biblii. Bep-Kororoti spędził dużo czasu wśród Indian, po czym postanowił opuścić wioskę. Wziął swoją dziwną broń „kop”, wyrąbał nią drogę w lesie i udał się w góry. Tubylcy poszli za nim i ujrzeli, jak Bep Kororoti wszedł do ogromnego błyszczącego domu. Nagle rozległ się straszliwy huk, a dom uniósł się i poleciał do nieba.

Bep-Kororoti zniknął na zawsze, lecz jego obraz przetrwał w rytuałach Indian Kayapo. W dniu święta niebiańskiego nauczyciela, Indianie przygotowują kostium ”kosmicznego przybysza”, starając się go przy tym odwzorować. Zdzierają z drzewa szerokie pasma łyka i robią z niego dziwny strój. Zakrywa on całkowicie twarz i nie ma w nim otworów dla oczu, ust oraz nosa. Całość przypomina jednoczęściowy kombinezon, bardzo podobny do współczesnych strojów astronautów. Wg Indian właśnie tak wyglądał ich niebiański nauczyciel.

Kayapo wkładają takie kostiumy, biorą w ręce pałkę symbolizującą jego broń „kop” i zaczynają rytualne tańce. Pierwszy raz owe stroje opisał etnolog Karl von den Steinen, który dotarł w te miejsca Amazonii w 1884 roku. Następnie takie same stroje opisał inny etnolog, Teodor Koch Grunberg w 1909 roku. Pierwszy raz stroje zostały sfotografowane przez Joao Americo Pereta w roku 1952. Starszyzna Kayapo chętnie dzieliła się z pierwszymi Europejczykami historią o Be Kororotim a niektórzy z Indian do dziś wyczekują na powrót swojego nauczyciela.

Mamy tu więc ciekawą historię, zarówno relacja opowiadana z pokolenia na pokolenie przez Indian, a także wizerunek stroju owej istoty, zaskakująco podobny do stroju astronautów. Bep Kororoti to nie mit, wygląda na to, że faktycznie dawno temu Indian nawiedziła istota pozaziemska.

Wirakocza – zagadkowy nauczyciel Indian

Mieszkańcy Ameryki Południowej już przed tysiącami lat wyznawali kult Wirakoczy. Ten tajemniczy nauczyciel posiadał niezwykłe zdolności i niesamowitą wiedzę, którą systematycznie przekazywał różnym grupom Indian, takim jak Ajmarowie czy Inkowie. Wirakocza budował kanały irygacyjne, leczył ciężkie choroby oraz pomagał wznosić niezwykłe budowle. Potrafił poruszać się w powietrzu. Pewnego razu opuścił Indian, obiecując im jednak że kiedyś powróci. Wg niektórych badaczy, Wirakocza mógł być przybyszem z kosmosu, zaś wg innych człowiekiem z zaginionej ludzkiej cywilizacji. Wokół Wirakoczy narosło wiele legend i być może już nigdy nie poznamy prawdy na temat jego pochodzenia.

Dawno temu w Ameryce Południowej istniało wiele różnych kultur o wysokim poziomie rozwoju. Najbardziej zaawansowanym ludem byli Inkowie, którzy stworzyli wielkie imperium. Centrum cywilizacji Inków znajdowało się na terenach współczesnego Peru oraz Boliwii. Inkowie byli jednak jedną z najmłodszych kultur z okolic Andów. Na wiele lat przed powstaniem ich państwa okolice te zamieszkiwali przedstawiciele innych kultur. Jedną z nich był lud Ajmara, który wywodził swoje korzenie od tajemniczej istoty zwanej Wirakocza. Ta niezwykła postać przyniosła Indianom cywilizację, nauczając ich różnych przydatnych czynności. Kultury preinkaskie czciły go jako boskiego nauczyciela, dysponującego niesamowitą wiedzą. Gdy Inkowie podbili lud Ajmara, włączyli kult Wirakoczy do panteonu swoich bogów. Od tamtej pory Wirakocza stał się patronem Inków i zaczął przekazywać im wiedzę.

Pierwsze relacje na temat Wirakoczy pochodzą z bardzo odległych czasów. Wg opowieści ludu Ajmara, niezwykły nauczyciel pierwszy raz pokazał się po potopie, kiedy to wynurzył się z wielkiej wody w świecącym dysku. Następnie Wirakocza rozpoczął wielką misję cywilizacyjną. Zaczął nauczać miejscowych Indian metalurgii, medycyny, zasad architektury, uprawy roli, sposobów polowania oraz hodowli zwierząt. Wirakocza wyróżniał się ogromną wiedzą i niezwykłymi zdolnościami – potrafił leczyć ciężkie choroby, budować kanały irygacyjne, poruszać się po niebie a także wznosić wielkie kamienie w powietrze. Tajemniczy mędrzec odznaczał się niezwykłą dobrocią i życzliwością wobec wszystkich ludzi. Uzdrawiał chorych, zapewniał pożywienie potrzebującym, a ślepym przywracał wzrok. Wszędzie gdzie się pojawiał nakazywał Indianom aby byli dla siebie dobrzy, nie czynili sobie zła, szanowali się i kochali nawzajem. Wirakocza potrafił mówić językami Indian lepiej od nich samych. Wielki nauczyciel krążył w okolicy i gromadził Indian w grupy aby przekazywać im wiedzę.

Wirakocza pomagał Indianom wznosić niezwykłe budowle za pomocą dziwnych przyrządów, które użyczał wybranym ludziom. Ogromne kamienne bloki poruszały się w powietrzu, czemu towarzyszyły dziwne dźwięki wydobywające się z urządzeń. Co ciekawe, podobne relacje o kamiennych blokach poruszanych za pomocą dźwięku znajdziemy w dziesiątkach innych kultur na całym świecie. Wirakocza pomógł zbudować wielkie mury i monumentalne budowle, które znajdziemy dziś na terytoriach Peru czy Boliwii, takie jak Sacsayhuaman, Ollantaytambo, Tiahuanaco czy Puma Punku.

W skład Tiahuanaco wchodzi Brama Słońca, na której uwieczniono Wirakoczę oraz jego kilkudziesięciu towarzyszy. Wg opowieści ajmarskiego historyka Rene Quispe, co jakiś czas w okolicach Tiahuanaco dochodziło do wielkiej ceremonii. Indianie zbierali się wokół budowli, czekając na przybycie Wirakoczy, który wynurzał się z jeziora Titicaca. Zarówno Wirakocza, jak i jego towarzysze, mieli na twarzach dziwne maski, które zasłaniały ich twarze.

Wirakocza nie zagrzewał długo miejsca w jednej wiosce i ciągle wędrował po Ameryce Południowej. Wg relacji Indian potrafił w bardzo szybki sposób pokonywać w powietrzu ogromne odległości. Często towarzyszyli mu jego pomocnicy, nazywani wysłannikami Wirakoczy. W każdej wiosce niezwykły nauczyciel gromadził wokół siebie tłumy, które dziwiły się na widok tego niezwykłego osobnika i postrzegały go jako ”boga”. Nie trudno to zrozumieć, skoro zwyczajni Indianie nagle obserwowali dziwnie wyglądającą istotę, która potrafi unosić się w powietrzu, kontrolować pogodę czy też stapiać kamienie ogniem. Wirakocza za każdym razem przekazywał Indianom wiedzę oraz przykazania moralne, po czym nakazywał Indianom opowiadać o sobie przyszłym pokoleniom, aby zachować pamięć swojego niezwykłego dzieła.

Pewnego razu dobrotliwy mistrz zgromadził wielu Indian wokół siebie po czym opuścił ich na zawsze, obiecując jednak, że kiedyś w dalekich czasach powróci. Wedle indiańskich relacji Wirakocza wraz ze swoimi pomocnikami oddalił się daleko za morze, czemu towarzyszył blask większy niż Słońce oraz ogromny huk. W niedalekich rejonach inne grupy Indian opowiadały podobną historię, zgodnie z którą wielki nauczyciel odpłynął na pokładzie dziwnej łodzi. Gdy hiszpańscy konkwistadorzy pod dowództwem Francisco Pizarro po raz pierwszy zetknęli się z Inkami, zostali przez nich powitani jako długo oczekiwany Wirakocza wraz ze swoimi pomocnikami.

Powód takiego zachowania Inków wyjaśniał kronikarz Pedro Cieza de Leon, który w 1553 roku przytoczył ciekawą relację. Zgodnie z jego zapiskami, pytani Indianie opowiadali że Wirakocza miał mieć biały kolor skóry oraz brodę. Podobne relacje przytaczali Juan de Betanzos oraz Pedro Sarmiento de Gamboa. W ten sposób powstała opowieść o ”białym bogu” Wirakoczy. Zdaniem kronikarzy to właśnie dlatego Indianie nie chcieli walczyć z Hiszpanami, którzy skrzętnie wykorzystali sytuację i w kilkuset ludzi zdołali podbić wielkie imperium Inków. Do dziś trwają spory o to czy opowieść o białym bogu jest prawdziwa czy też stworzyli ją sami Hiszpanie. Zapewne nigdy nie dowiemy się czy Wirakocza faktycznie miał biały kolor skóry, czy też zawsze skrywał się pod maską.

Mamy tu doniesienia o niezwykłym nauczycielu, który posiadał ogromną wiedzę i wynurzał się z wody, zupełnie jak w innych kulturach Oannes, czy Adapa. Mamy tu relacje o niezwykłych urządzeniach jakimi dysponował Wirakocza. Indianie przekazują także zaskakujące relacje o podróżach powietrznych w błyszczących obiektach. Monumentalne budowle tworzone rzekomo wg wzorów Wirakoczy przetrwały do dzisiejszych czasów i ciągle budzą uznanie swoimi skomplikowanymi strukturami. Ponadto zaskakuje sam wygląd Wirakoczy, który mógł być istotą rasy białej z brodą, a więc nie wyglądał jak ówcześni mieszkańcy Ameryki Południowej.

Zdaniem brytyjskiego badacza zagadek Grahama Hancocka, Wirakocza i jego towarzysze mogli być ludźmi, którzy pochodzili z zaginionej ludzkiej cywilizacji, zniszczonej 12.000 lat temu w wielkim katakliźmie. Grupa ocalałych osób miała krążyć po świecie i krzewić dawną wiedzę zakładając nowe ośrodki cywilizacji. Zdaniem innych, niezwykła wiedza oraz maski oznaczają, że Wirakocza oraz jego towarzysze mogli być przybyszami z kosmosu, którzy dawno temu odwiedzili naszą planetę. Być może nigdy nie poznamy prawdy i nie dowiemy się kim tak naprawdę był Wirakocza. Mimo to warto mieć w pamięci opowieści na jego temat, które zostały po dawnych indiańskich ludach.

Starożytni kosmici z Wysp Salomona

Mieszkańcy malowniczych wysp Salomona od wieków opowiadają intrygujące historie na temat niezwykłych istot które przybywały do nich z nieba i przekazywały im wiedzę na różne tematy. Salomończycy na bazie tych kontaktów tworzyli figurki przedstawiające te tajemnicze istoty, zwane przez nich ”gigantami”, które miały dziwny wygląd oraz dysponowały niezwykłymi mocami. Co ciekawe, w XX wieku w rejonach Wysp Salomona zarejestrowano wiele obserwacji UFO. Świadkowie opisywali kule światła które wynurzały się z wody oraz były widywane wokół pobliskich gór, dokładnie tak jak w legendach Salomończyków sprzed tysięcy lat.

W południowo-zachodniej części Oceanu Spokojnego znajduje się archipelag wysp składający się z grupy 992 wysp o nazwie Wyspy Salomona. Ponad 90 procent miejscowej ludności stanowią Salomończycy będący odłamem Malezyjczyków resztę populacji stanowią Polinezyjczycy oraz Mikronezyjczycy.

Starożytni kosmici z Wysp Salomona to krążące od wieków pośród mieszkańców tego regionu opowieści. Wgłębiając się w kulturę tej lokalizacji, można dotrzeć do niesamowitych i wręcz intrygujących historii, o tajemniczych istotach, które nazywane są gigantami. Przekazywane od bardzo dawna podania miejscowych, ukazują ich jako przybyszów z nieba, o nietypowym, wręcz dziwnym wyglądzie oraz nieznanych umiejętnościach, uznawanych za niezwykłe moce.

Pośród mieszkańców Wysp Salomona opowieści były przekazywane z pokolenia na pokolenie przez wieki. Najstarsze podania pochodzą sprzed tysięcy lat. Dowiadujemy się z nich, że w bardzo dawnych czasach na wyspie pojawili się giganci. Opisywani są jako grupa dziwnych istot, które poruszają się w powietrzu.

Zapamiętane zostało, że posiadali oni umiejętność wyjątkowo szybkiego przemierzania wysp, podróżując w tajemniczych kulach światła, które dodatkowo umożliwiały im dotarcie na szczyty znajdujących się w pobliżu gór oraz w morskie głębiny.

Przybysze nie stronili od miejscowych mieszkańców. Przybywali do nich niejednokrotnie w odwiedziny. Wówczas przekazywali im liczne cenne informacje, które najczęściej dotyczyły organizacji społecznej, metod leczenia, czy sposobów polowania. Zajmowali się więc cywilizowaniem i wspieraniem miejscowej ludności.

W wyniku licznych spotkań z tajemniczymi przybyszami, mieszkańcy Wysp Salomona stworzyli figury, które są prezentacją tych niezwykłych istot, które przyczyniły się na rzecz ich społeczności. Salomończycy twierdzą, że z wyglądu w pewnym sensie przypominali ludzi, jednak chodzi ubrani w dziwne stroje.

Dysponowali również iście niezwykłymi artefaktami. Jednym z przykładów była laska, o podłużnym kształcie, która umożliwiała im niszczenie drzew oraz kamieni. Jej opis przywodzi na myśl funkcjonowanie urządzenia, które było w dyspozycji Bep Koororoti, kiedy odwiedzał Indian Kayapo.

W opowiadaniach mieszkańców Wysp Salomona znajdujemy również informacje dotyczące tajemniczej postaci, która zamieszkiwała dna morza i oceanów, jej opis wydaje się bardzo podobny do wspominanego przez Sumerów Oannesa.

Nazywany był Adaro. Z wyglądu przypominał człowieka, jednak wyróżniała go silnie lśniąca skóra, którą porównywano do posiadanej przez ryby. Przy jego głowie miały być umieszczone dziwne przedmioty.

Zgodnie z przekazywanymi od pokoleń opowieściami Adaro od czasu do czasu wynurzał się z morza. Podróżował wówczas po niebie i odwiedzał okolicznych rybaków. W czasie swoich wizyt przekazywał im posiadaną wiedzę.

Określano go mianem tajemniczego przybysza i z pewnością, w dawnych czasach był niezwykle fascynujący, dla miejscowej ludności. Opisywano, że w chwili, gdy zbliżał się on do ludzi, odczuwane przez nich było uczucie niezwykle żarliwego ciepła w powietrzu. Po dniu spędzonym z miejscowymi, wieczorem Adaro powracał do morza, gdzie pozostawał przez długi czas.

Zdarzały się sytuacje, że miejscowi rzucali się za nim do wody i ponosili śmierć. Reagowali w sposób wręcz paniczny. Z tego powodu Adaro uznawany był na Wyspach Salomona za postać raczej złowrogą niżeli dobrego nauczyciela.

Intrygujący jest fakt, że od wielu lat na Wyspach Salomona dochodzi do stosunkowo częstych obserwacji UFO. Opowieści i relacje z takich zdarzeń były przekazywane zarówno przez miejscowych, jak i przez odwiedzających ten region turystów. Ich znaczna ilość w XX wieku zmusza do zastanowienia. Najwięcej przypadków odnotowano na wyspach Malaita oraz Guadalcanal.

W tych poniekąd niezwykłych historiach znajdujemy opisy świetlnych kul lub latających spodków. Wynurzają się z morza bądź też latają wysoko ponad górami. Największe nagromadzenie ilościowe obserwacji miało miejsce w 1997 roku. Miejscowi rybacy niejednokrotnie zaznaczali, że obserwując nietypowe światło, odczuwali nagłe gorąco. Z kolei osoby, które dostrzegały w górach latające spodki, zwracały uwagę na niezwykłą wręcz prędkość tych obiektów.

Przypadek starożytnych kosmitów z Wysp Salomona jest niezwykle ciekawy, również z uwagi na liczne powiązania ze współczesnymi obserwacjami w tym regionie. Jeśli do tego dodamy podobieństwa do Oannesa oraz Bep Kororoti, zaznaczając, że w tamtych czasach nie było możliwości, aby te odległe cywilizacje miały ze sobą jakikolwiek kontakt, który mógłby wpłynąć na wzajemne oddziaływanie kultur i przenikanie się opowieści, to świadczy to o prawdziwości tych opowieści. Są to świadectwa spotkań z przybyszami z kosmosu i obecności pozaziemskich cywilizacji na naszym globie, ich udziału w podnoszeniu wiedzy i umiejętności miejscowych ludzi tamtego okresu. Opowieści z Wysp Salomona stanowią kolejne, pochodzące z bardzo odległych nam czasów, w których dawni ludzie opisują, jak bogowie przybywają do nich z nieba.

Starożytni Kosmici z Archipelagu Markizów

Starożytni kosmici z opowieści mieszkańców Oceanii. Na wyspach Nuku Hiva oraz Hiva Oa znajdują się niezwykłe kamienne posągi przedstawiające dziwnie wyglądające istoty. Wg opowieści tubylców posągi przedstawiają bogów, którzy dawno temu przybywali z nieba na latających łodziach i przekazywali ludziom wiedzę. Postacie przedstawione na posągach mają nieproporcjonalne ciała, ogromne oczy, które wyglądają jakby miały na sobie coś w rodzaju gogli, a także hełmy zdobiące duże głowy. Spoglądając na wygląd tych istot oraz treść opowieści miejscowej ludności może stwierdzić, że jest to świadectwo tego, że faktycznie byli odwiedzani przez kosmitów na tych odległych wyspach. Mamy tu relacje o bogach zstępujących z nieba, które w zdumiewający sposób pokrywają się z relacjami innych ludów z całego świata. Mamy też kamienne posągi przedstawiające dziwne istoty, które Polinezyjczycy kiedyś także widzieli.

Starożytni Kosmici z Indonezji

Starożytni kosmici to temat który fascynuje ludzi na całym świecie. Wiele dawnych kultur niezależnie od siebie opisywało przybycie tajemniczych istot, które poruszały się w powietrzu. Takie relacje znajdziemy na wszystkich kontynentach. Toradżowie zamieszkujący indonezyjską wyspę Sulawesi, również opowiadali historie o boskich istotach zstępujących z nieba. Wg ich relacji, bogowie poruszali się w czymś co określali jako ”latający dom z metalu” lub też ”dom unoszący się w powietrzu”. Na Sulawesi znajduje się także ponad 400 tajemniczych posągów, przedstawiających humanoidalne istoty. Warto również zauważyć, że mieszkańcy tej wyspy przez wieki opowiadali historie o niskich owłosionych istotach zwanych Ebu Gogo, a odkrycie szkieletów Homo Floresiensis pokazało, że te relacje mogły być prawdziwe. Można wnioskować, że Toradżowie faktycznie byli świadkami lądowania istot pozaziemskich.

Starożytni Kosmici z Opowieści Indian Hopi i Zuni

Starożytni Kosmici to temat, który fascynuje miliony ludzi na całym świecie. Jedną z ciekawszych historii na temat tajemniczych istot przybywających z nieba opowiadali Indianie Hopi oraz Zuni. Wg nich, dawno temu humanoidalne istoty w dziwnych strojach wchodziły w interakcje z Indianami i poruszały się w powietrzu za pomocą latających tarcz. Wizerunki dziwnych postaci uwieczniono w petroglifach oraz figurkach. Zdaniem wielu współczesnych Indian Hopi, czczone przez nich istoty Kaczina były tak naprawdę przybyszami z kosmosu. Mając na uwadze opowieści Indian Hopi i Zuni warto pamiętać o takiej kosmicznej możliwości.

Starożytni Kosmici z Opowieści Aleutów i Eskimosów

Starożytni Kosmici pojawiali się w wielu rejonach świata. Historie o bogach z nieba kojarzymy z przyjemnym klimatem, jednak okazuje się że kosmiczne historie można znaleźć także wśród ludów otoczonych śniegiem i mrozem. Aleuci oraz Eskimosi od wieków przekazują interesujące relacje na temat dziwnych boskich istot a także tajemniczych kul światła. Co ciekawe, w 1945 roku załoga amerykańskiego transportowca była świadkiem obserwacji UFO w okolicy Wysp Aleuckich, które przypomina relacje Aleutów. Z kolei w opowieściach Eskimosów można dostrzec inne ciekawe zbieżności z relacjami innych ludów z całego świata. Można wnioskować, że faktycznie przybysze z kosmosu nawiązywali kontakt z ludami Północy.

UFO na średniowiecznych obrazach

Obrazy z UFO pojawiły się na długo przed fotografiami z XX wieku.  Często obok przedstawienia Chrystusa lub Marii na średniowiecznych obrazach można zobaczyć obiekty, które bardzo przypominają latające spodki. Zebrane zostały najciekawsze obrazy, na których widać UFO.

Na obrazie przedstawiającym Mojżesza po otrzymaniu Dziesięciu Przykazań, na niebie widać latające obiekty nieznanego pochodzenia. W czasie Sobru nicejskiego I – zgromadzenia biskupów chrześcijańskich Cesarstwa Rzymskiego, zwołane przez cesarza Konstantyna Wielkiego do Nicei w Bitynii, w 325 roku także miała miejsce manifestacja UFO. Wtedy to została ustanowiona rzymska religia chrześcijańska. Na obrazie przedstawiającym chrzest Jezusa, na Jezusa i Jana Chrzciciela padają promienie z dysku unoszącego się na niebie. Obraz w soborze z Gruzji przedstawia obiekty, podobne do statków kosmicznych, po obu stronach Chrystusa. Fresk przedstawiający ukrzyżowane Chrystusa na Golgocie, przedstawia obiekty latające, po obu stronach Chrystusa. Obraz „Madonna ze św. Giovannino” który został namalowany w XV wieku przez Domenico Ghirlandaio. Nad prawym ramieniem Maryi widać obiekt w kształcie dysku. Obraz Carlo Crivelli „Zwiastowanie ze św. Emidiuszem” który namalowano w 1486 roku. Nad ulicą wisi dysk podobny do UFO, z którego wychodzą promienie na głowę Marii. Na obrazie „Cud śnieg” Masolino da Panicale przedstawiono Jezusa z Marią, na niebie nad cierpiącymi dobrze widać kilka latających talerzy. Na ilustracjach rękopisu z XII wieku przedstawiono UFO, które widziano we Francji w VIII wieku, w czasie wojny z Sasami. Gobelin „Letni triumf” wykonany w Brugii w 1538 roku, przedstawia w lewym górnym rogu obrazu dwa charakterystyczne latające spodki. Na ilustracji geograficznego atlasu z 1630 roku przedstawiono dwa holenderskie okręty, które są świadkami przelotu dwóch świecących kul na niebie. Na obrazie z 1697 roku pokazano niezidentyfikowane obiekty latające nad Hamburgiem, jako dwa świecące koła. Moneta wybita we Francji w 1680 roku przedstawia dysk podobny do UFO.

Napisane przez:


Opracowanie Stan Rzeczy-Mieczysława Kowalskiego

 

Podziel się z innymi

Powiązane artykuły

Dodaj komentarz

Dodaj komentarz

 

317879