22112017Nowości:
   |    Rejestracja

Homosovietikus


To, że Polacy w zdecydowanej większości głosowali na SLD, PO i PSL co pozwoliło rządzić tym partiom, a potem za rządzących sobą wybrali PiS, bardzo dobitnie świadczy o tym, że współcześni Polacy to homosovietikus, czyli ludzie o mentalności socjaldemokratycznej, etatystycznej, niewolniczej. Wybieramy sobie nie usługodawców, ale panów pańszczyźnianych, którzy nas hodują jak bydło. Propagandowe efekty afery reprywatyzacyjnej to wyraźnie pokazują.


Im więcej urzędniczej patologii przy reprywatyzacji, im więcej przekrętów biurokratycznych, im bardziej mętne prawo, im głupsze wyroki sądów, im gorsze decyzje administracyjne, im większa zależność własności od urzędników, tym większa niechęć współczesnego narodu polskiego do własności prywatnej, tym większa chęć by wszystko było narodowe, a zatem państwowe, czyli niczyje – i by tym zarządzali urzędnicy. Mamy taki syf, bo ta peerelowska mentalność dominuje.
Moi rodacy to w większości lemingi – im bardziej urzędnik im nabruździ, tym bardziej chcą by o wszystkim decydował urzędnik – tylko inny. O tym, że mogliby coś zrobić sami, albo sobie to kupić, wynająć, opłacić, zorganizować, zadbać, nawet nie pomyślą. Wszelkie patologie związane z reprywatyzacją, a zatem stykiem prywatnego biznesu z urzędniczą omnipotencją, chcą rozwiązywać wzmożeniem urzędniczej kontroli i zintensyfikowaniem nadzoru państwa. Dlatego komuna będzie jeszcze długo trwać w moim biednym i zniszczonym kraju.
We współczesnej Polsce stosuje się złodziejską prywatyzację. Państwo wyprzedaje majątek za bezcen – głównie kolesiom polityków i urzędników, albo tym, którzy płacą stosowne łapówki. Kiedyś nazywało się to uwłaszczeniem nomenklatury, dziś lud nazywa to dzikim kapitalizmem. Głupi lud wyciąga z tych wszystkich patologii wniosek: prywatyzacja jest zła. Nie to złodziejstwo, nie te oszustwa, nie korupcja, nie powiązania urzędników z biznesem, nie przekręty na styku państwa z prywatnymi firmami – ale zła jest idea prywatyzacji i reprywatyzacji. Wszyscy kradną, więc zlikwidujmy własność – a kradzieży nie będzie – takie to rozumowanie. Niech wszystko przejmie państwo – a nie będzie czego kraść. Co najwyżej coś z państwowego zakładu się powynosi…
Tak myśli nie tylko ludność prymitywna i niedouczona, ale też wyrafinowani i wykształceni intelektualiści. Myślą oni, że gdyby sprywatyzować filharmonię to właściciel przerobiłby ją na hotel i burdel, więc lepiej by filharmonia była państwowa – a zatem by to urzędnicy sobie z niej burdel robili, a nie jacyś prywaciarze. Lepszy urzędowy burdel niż prywatny. Ale taki intelektualista sam filharmonii nie kupi – bo chce by mu wszystkie jego zachcianki filharmoniczne zapewniało państwo za darmo. Państwo powinno się przecież intelektualistą opiekować, nieprawdaż?
Lepiej by kolejka na Kasprowy była państwowa, lepiej by nią urzędnicy zarządzali i by peerelowski syf w górach trwał po wsze czasy, bo jeśli to kupi przebrzydły kapitalista, to nabuduje w górach pełno wyciągów, hoteli i pewnie burdeli. Na narty lepiej jeździć w Alpy albo na Słowację, a w Polsce lepiej niech świstaki świszczą, kozice skaczą a niedźwiedzie ryczą – bo inaczej będą same burdele.
Prywatyzacja jest zła, bo prywaciarze wszystko przerabiają na burdele, a urzędnicy im wszystko sprzedadzą za łapówki – inaczej być nie może. A zatem niech już lepiej wszystko pozostanie pod zarządem urzędników.
Komuna jest nieusuwalna, bo tkwi w umysłach współczesnych Polaków – szczególnie tych starszych. Sowiecką mentalnością jest przesiąknięty nie tylko prosty lud, ale też potomkowie przedwojennego ziemiaństwa, szlachty i inteligencji. Wszyscy kochają PRL! Co najwyżej nie lubią Jaruzelskiego – ale Gierka wspominają pozytywnie. Za Gierka powstały filharmonie, kolejka na Kasprowy, wyrosły lasy, wybudowano tysiące szkół, stworzono przemysł i wszystko z czego Polska może być dumna. Wtedy wywalczono urlopy, ośmiogodzinny dzień pracy, wolne soboty, pewność zatrudnienia i wszelkie zdobycze socjalizmu – i tak powinno pozostać po wsze czasy. Tak te dziady uważają!
Współczesna Polska to wciąż kraj peerelowskich dziadów – dziadów o sowieckiej mentalności współtworzących PRL, którzy jeszcze nie wymarli. Dlatego młodzież ciągle musi stąd wyjeżdżać, bo pod prawem tych dziadygów żyć się nie da. Te dziady to komuchy i solidaruchy nienawidzące kapitalizmu i własności prywatnej. Oni wciąż żyją i brużdżą nam w kraju. Ci degeneraci nas ciągle niszczą utrzymując swoje chore układy – niszczą wszystkich, w tym też siebie i swoje dzieci, tworząc tę syfiastą socjaldemokratyczną infrastrukturę opartą o ich powiązania, omnipotencje ich państwa i ich peerelowską mentalność.
Nie wyzwolimy się z tego łatwo. Dziady w końcu wymrą, ale trzeba się starać by nie zarażali młodzieży. Strzeżmy młodzież przed dziadami! I z PiS-u, i z PO, i z PSL, i z SLD – wszyscy oni są siebie warci.
Grzegorz GPS Świderski

PS. Notki powiązane:

Napisane przez:


Grzegorz P. Świderski - Sarmata, żeglarz, paleolibertarianin, katolik, informatyk, trajkarz, monarchista. Skrajnie konserwatywny arcyliberał. Myślę, politykuję, rozważam, polemizuję, szukam, prowokuję, dyskutuję, dociekam, analizuję, filozofuję. Mój główny blog jest tu: http://gps65.salon24.pl/

 

Podziel się z innymi

Powiązane artykuły

Dodaj komentarz

Dodaj komentarz

 

310960