19092017Nowości:
   |    Rejestracja

Greckie VaBanque


Grecy – potępiani w czambuł przez Komisję Europejską, Europejski Bank Centralny i Międzynarodowy Fundusz Walutowy oraz wszystkie państwa, które chciałyby rządzić w Europie zagrały VaBanque i… mogą wygrać. Co więcej – są bardzo bliscy wygranej, wbrew gremialnej propagandzie o bankructwie ich państwa.


epa04780135 Greek Prime Minister Alexis Tsipras smiles during a news conference at the Education Ministry in Athens, Greece, 02 June, 2015. Greece has sent its international creditors a comprehensive proposal on reforms needed to secure further assistance, the Tsipras said, three days before an impending debt repayment to the International Monetary Fund. Alexis Tsipras did not provide details on the deal, but said it had been submitted to creditors - the European Commission, the European Central Bank (ECB) and the International Monetary Fund (IMF) - on Monday night.  EPA/ALEXANDROS VLACHOS

Żeby dobrze zrozumieć decyzję rządu Aleksisa Ciprasa trzeba uważnie przyjrzeć się greckiej gospodarce, jej uwarunkowaniom społecznym oraz Unii Europejskiej i siłom, które walczą teraz o przejęcie władzy nad wszystkimi członkami. Prosty bilans pokazuje, że wbrew pozorom ostre zagranie Greków może dać im dużo więcej, niż planowali wygrać. Etycznie rzecz biorąc posunęli się do szantażu – z punktu widzenia racji stanu, do szantażu w dobrej sprawie.

Ratingi w dół!

Międzynarodowa agencja ratingowa Moody’s obniżyła ocenę wiarygodności kredytowej Grecji, z poziomu Caa2 do Caa3, czyli do tzw. poziomu śmieciowego. Wcześniej rating dla greckiej gospodarki obniżyły także agencje Fitch i Standard&Poors.

Moody`s zapowiada, że niezależnie od wyniku niedzielnego referendum w sprawie warunków pomocy dla Grecji, obecnie jest mało prawdopodobne, aby greccy wierzyciele udzielili Atenom kolejnej pomocy. Dlaczego? Po fiasku negocjacji nad warunkami odblokowania ostatniej raty z drugiego programu pomocowego, jako pierwszy kraj w historii nie był w stanie spłacić raty zadłużenia wobec Międzynarodowego Funduszu Walutowego w wysokości 1,6 mld euro, co w praktyce uważane jest za niewypłacalność. W tej sytuacji pozostali wierzyciele Grecji mogą zażądać przyśpieszenia spłaty zobowiązań. Jeszcze we wtorek w ciągu dnia Ateny zwróciły się do MFW o odroczenie do listopada należnej do północy spłaty. A Szefowa MFW Christine Lagarde deklaruje, że nie wierzy, iż wyjście Grecji ze strefy euro spowodowałoby zapaść europejskich finansów. Czy na pewno? Wykluczenia Grecji z Eurolandu boją się Niemcy, Francuzi, Hiszpanie i Włosi. Wielka Brytania z zaciekawieniem przyglda się procedurze, bo podobnie jak w przypadku opuszczenia Unii Europejskiej, wyjścia z eurolandu twórcy Unii nie przewidzieli, a całkiem poważnie rozważa ewentualność opuszczenia EU.

Grecja boli Niemców

Odejście Grecji zachwieje stabilnością euro, a więc waluty w której rozliczają się między sobą najwieksze gospodarki unijne oraz mniej więcej piąta część świata. I o ile w krótszym terminie spadek wartości euro może być dla wielkich producentów z Niemiec i Francji korzstny, długoterminowy spadek zaufania do waluty odbije się na tych gospodarkach niekorzystnie.

Jest jeszcze jedno – Grecja jest kurortem Europy. Coraz popularniejszym po serii zamachów w krajach dotychczs żyjących z turystyki zachodnich Europejczyków. I bez względu na alarmujące opinie rządów i agencji ratingowych kurortem Europy zostanie – nie tylko ze względu na morza i plaże, ale przede wszystkim z powodu swoich zabytków: najstarszych zabytków kultury europejskiej. Oraz kuchni.

Ani KE, ani MFW, ani Unia Europejska nie odbiorą Grecji tych wyjątkowych dóbr naturalnych a mieszkańcom krajów członkowskich nie zabronią podróżowania do Grecji i robienia tm zakupów. Pewnie na pocztku, dopóki nie ustabilizuje się sytuacja sektora bankowego, trzeba będzie płacić gotówką. Jednak za kilka tygodni obrót bezgotówkowy wróci – organizacje płatnicze: MasterCard i Visa nie zrezygnują z rynku z wielomiliardowym obrotem w turystyce. Choć nikt o tym głośno nie mówi kartą można płacić w dużo bardziej pogrążonych w kryzysie miejscach. Wyjasnił mi to niedawno znajomy Pakistańczyk prowadzący biznes w Londynie. Płacił kartą i u siebie, i w Zimbabwe, które dno od lat ogląda od spodu.

Rząd Ciprasa już pokazał, że może nie oddać długu. Ale jednocześnie wcale nie jest powiedziane, że nie wprowadzi części reform narzucanych przez dłużników. Tyle, że pod hasłem narodowej dumy i niezależności. I będzie lepiej ściągał podatki – trochę wyższe, bo przecież trzeba ratować kraj.

To zresztą był element Planu B greckiego rządu, który doskonale zdawał sobie sprawę z tego, jaka będzie reakcja Unii Europejskiej i jaki będzie poziom czarnego PR wobec greckiej administracji.

I co nam zrobicie?

Przewidział również protesty społeczne i oburzenie Greków, którym na poważnie wydaje się, że są w sytuacji bez wyjścia. Ale wie doskonale, że Grecy są patriotami i umiejetne uderzenie w tę strunę da mu wygraną w niedzielnym referendum. Referendum, które zdejmie odium odpowiedzialności za tę finansową awanturę z samego Ciprasa i jego kolegów.

Obecna burza jest w dużym stopniu efektem rozgrywki o władzę w Unii Europejskiej – o to, czy wszystkie kraje członkowskie będą rządzone na sposób niemiecki, francuski, czy może brytyjski. Bo to właśnie te trzy gospodarki chcą dyktować warunki i decydować o rynkach. Niemcy już się odsłoniły i pokazały czego się boją. Pomoc dla Grecji nie byłaby problemem, ale otwarta kwestia spłaty zobowiązań wobec Grecji podjętych przez ten kraj w czasie II Wojny Światowej to nie tylko kwestia samych pieniędzy – miliardów euro. To również początek trendu spłacania odszkodowań wobec wszystkich państw, które sprawę niemieckich długów uważają za niezamknięte. Kiedy pod Smoleńskiem zginął prezydent Lech Kaczyński, Niemcy zrobiły wszystko, aby w wyjaśnienie sprawy się nie angażować – w końcu to on mówił o wystawieniu Niemcom rachunku za zburzenie Warszawy i utracone w związku z tym korzyści. Jego śmierć i wygrana proniemieckiej partii Donalda Tuska zmknęła sprawę rachunku, który byłby do wygrania przed każdym międzynarodowym trybunałem.

Wielka Brytania też jest za tym, żeby Grecja za bardzo się nie wychylała. Ale silniejszym (niż potępienie Grecji) wobec UE argumentem wydaje się groźba opuszczenia Unii przez samo Zjednoczone Królestwo.

Francuzi na razie patrzą – będą grć do końca, z jednej strony mówiąc Grekom, że są bankrutami, z drugiej, przed kamerami TV, nawołując do rozważenia wsparcia Grecji. To dlatego, mimo całej awantury i ‚Financial Times’ i ‚The Economist’ wciąż określają prezydent Hollande’a przyjacielem Greków.

A grecki dług wobec MFW i EBC? Grecja w końcu go spłaci – tyle, że na swoich warunkach i w pozycji stojącej, nie na kolanach, do czego zmuszają ją obecni partnerzy.

Napisane przez:


 

Podziel się z innymi

Powiązane artykuły

1 komentarz dla artykułu "Greckie VaBanque"

  1. pablo3 pablo3 pisze:

    tak. poza tym zawsze wciaz pozostaje Rosja i Chiny, ktore tylko czekaja na mozliwosc zainwestowania kapitalu w Grecji, czy odbudowania albo zbudowania swych wplywow, na tak powaznym rynku. Grecy to dobrze wiedza.

    do tego, oprocz wyciagniecia licznych oszczednosci z bankow przez Grekow, warto dodac, iz wielu z nich posiada swoje aktywa lub prowadzi na czas kryzysu interesy, za granica, w tym czesto w sasiadujacej z nia Bulgarii, ktora tez jest czlonkiem UE. Bulgaria jest stabilna potega UE, podobnie jak Rumunia i Polska, dlatego Grecy bakrutuja, a zarazem licza swoje pieniadze i ciesza sie z zycia, a Polacy, Bulgarzy, Rumuni, moga byc dumni ze stabilnosci panst i rozgladac sie za chlebem po calym swiecie.

Dodaj komentarz

Dodaj komentarz

 

261150