28022017Nowości:
   |    Rejestracja

Graliśmy jak śledzie, bez głowy


To porównanie nie jest bezpodstawne i każdy kto oglądał mecz może z pewnością zauważyć że są podstawy do takiego stwierdzenia. Mamy, owszem, znakomity skład zawodników ale piłka nożna to sport zespołowy i aby wszystko grało musi być tak jak w orkiestrze: dobrzy muzycy, dobre instrumenty i sprawny dyrygent. W naszej drużynie nie ma dyrygenta. Lewandowski nie nadaje się na kapitana drużyny bowiem nie ma „kontaktu”, nie ma cech przywódcy w zespole. Zbyt wielu kolegów na boisku zazdrości mu sławy. Pozycja kapitana ogranicza też jego rolę jako napastnika. W czasie gry nie widać aby ktokolwiek usiłował dowodzić,korygować błędy kolegów.


 

Orły Górskiego osiągały sukcesy dlatego że to był zespół, drużyna w której obowiązywała zasada wszyscy za jednego – jeden za wszystkich.  Nawet bez opaski można było z łatwością zauważyć kto jest kapitanem. Zespół był tak zgrany że Kazio Górski mógł nawet na mecz nie przychodzić. Chłopaki zagrali by sami.

Ale mam wrażenie że przyczyna kłopotów zespołu leży w składzie nie reprezentacji ale zaplecza drużyny. I nie chodzi mi o to kto w zespole trenerskim jest ale kogo nie ma.

Otóż sztab szkoleniowy  liczy 18 osób: selekcjoner i czterech asystentów, dyrektor, rzecznik oraz dwóch technicznych, dwóch fizjoterapeutów, lekarz , kucharz, masażysta i aż czterech speców od statystyk i analiz.

Szkoda że ci analitycy nie przeanalizowali na początek składu sztabu.Ciekawe zresztą co oni tak analizują bo skutków nie widać. Efektem tych analiz w meczu z Ukrainą było to że najgroźniejsi dla wyniku na boisku byli nie Ukraińscy a niektórzy nasi zawodnicy.

Ale wróćmy do sztabu. Po pierwsze tylko jeden masażysta na tylu chłopa? Kto próbował nawet automasażu wie ile wysiłku i czasu to zajmuje. Aby zawodnicy byli w pełni sprawni potrzeba jest co najmniej trzech masażystów a nie czterech analityków.

Ale co najważniejsze w sztabie brakuje …. psychologa. Aby stworzyć zespól trzeba znać nie tylko umiejętności techniczne zawodników ale też i ich psychikę.To  tylko ludzie, mają swoje sympatie i antypatie. Nie można ustawić obok siebie ludzi którzy się nie lubią i współpracować ze sobą nigdy nie będą.

Kiedyś pracowałem nad stworzeniem zespołu z kilkunastu osób. Nie mogłem otrzymać pomocy psychologa ale poczytałem jak to robią na świecie. Skorzystałem ze światowej literatury. Robiłem wśród zawodniczek ankiety pozornie na inne niż zespół tematy. Oczywiście anonimowo choć tak że wiedziałem która karta jest czyja. To umożliwiło mi takie zorganizowanie treningu że osoby które sobie ufały uczyły się współpracować z tymi których nie lubiły. Nawiązywały się sympatie. Efekt? Zespół zaczął osiągać sukcesy. Mało tego dzisiaj, trzydzieści lat później potrafią przejechać pól Polski aby w weekend się ze sobą spotkać.

Jaki jest wpływ dobrego psychologa na uzyskiwanie dobrych wyników i jak się kończy brak tego specjalisty widzieliśmy na przykładzie Adama Małysza.

Tak więc wróćmy do punktu wyjścia. Polacy grają na tych mistrzostwach jak śledzie, bez głowy. Jeśli weźmiemy nawet najlepsze składniki i spróbujemy z nich zrobić sałatkę ale zestawimy je w niewłaściwej kolejności i złych proporcjach będzie „niezjadliwa”. Możemy się nią nasycić tak jak sukcesami naszej reprezentacji ale pozostaje niesmak.

30232f402e27a4703affcc442c842a74,0,0.png

Napisane przez:


loading...
 

Podziel się z innymi

Powiązane artykuły

Ilość komentarzy: 10 dla artykułu "Graliśmy jak śledzie, bez głowy"

  1. kanton pisze:

    Pięknie napisane. To że jest jeden masażysta , a czterech asystentów to woła o pomstę do nieba panie Nawałka. Należy współczuć temu panu , on będzie najbardziej zmęczonym zawodnikiem w szatni.
    Być może że wygramy ze Szwajcarią, być może :(

  2. pablo3 pablo3 pisze:

    nie chce Pana urazic, ale czasami lepiej trzymać jezyk za zebami, niż wyglaszac tak kontrowersyjne teorie w najlepszym dla reprezentacji momencie. przypomnę tylko, ze nie stracilismy zadnej bramki w 3 spotkaniach. jest awans i to w naprawdę niezłym stylu, a ze Szwajcaria nasze szanse sa 50 na 50. w kadrze pracuje sztab fachowcow, którzy decydują o tym, co jest najlepsze. ja osobiście nie byłem przekonany do Pana Nawalki, ale wyniki same go bronia. podobnie jak opaska kapitanska dla Roberta Lewandowskiego. może skuteczny na tym turnieju nie jest, ale skupia uwagę kilku zawodnikow, a to ma duze znaczenie. poza tym jako kapitan się sprawdza, bo omijają go kontuzje i przez swoja pozycje w Bayernie i potężne zarobki, ma sam przez się wysoki autorytet u innych graczy.
    sztab medyczny? postawili Grosickiego w kilka dni, a nie w tydzień lub więcej, dlatego daja rade. poza tym czy odnowa biologiczna polega tylko na masazu? co do psychologa/ow, to generalnie zgoda, ale rownie dobrze można powiedzieć, ze dzisiaj najlepszych psychologiem powinien być sam trener. jeśli trener spelnia dobrze ta role, to po co psycholog? problem Pana Adama Malysza ewidentnie siedział w glowie… nasi zdaja się sprawiać wrazenie silnych psychicznie, a ich samoocena wyraźnie rosnie, z każdym udanym spotkaniem.

    • Nathanel Nathanel pisze:

      Jedna jaskółka nie czyni wiosny a wyjątki potwierdzają regułę. To że jest tylko jeden masażysta na 24 chłopa i stado analityków to skandal. I fuksy jakie trafiły się naszej druzynie nie mogą tego zamaskować. Masazystów można sprowadzić jednym telefonem.

      Co do psychologa Nawałki to raczy pan żartować. On sam chyba też potzrebuje takiego wsparcia.

      Ja tu nie naskakuję na nikogo ale stwierdzam bolesne fakty i to nie dlatego że o tym gdzieś przeczytałem.
      W sporcie spędzilem sporo czasu i na to co napisałem mam papiery (z AWF). Miałem zawodników na poziomie kadry narodowej i kadry olimpijskiej. Wiem o czym mówię.

      • pablo3 pablo3 pisze:

        faktycznie, to co Pan pisze zdaje się rozsądne, tym bardziej jako slowa profesjonalisty. ale tak się sklada, ze podczas eliminacji miałem jak najgorsze zdanie o Panu Nawalce. szczęśliwe zwycięstwo z Niemcami, pomimo znacznej przewagi Niemiec, meczarnie w Irlandii, w Szkocji, czy na własnym boisku ze Szkocja, pokazywaly, ze wcale tacy wielcy nie jesteśmy. bo nie jesteśmy. ale progres mimo wszystko jest znaczny. Pan Nawalka awansowal w eliminacjach z bardzo silnej grupy, przy dobrych wynikach. na MS, druzyna także spisuje się bardzo dobrze. poza tym on również jest przecież fachowcem w swojej dziedzinie, wiec raczej wie, czego potrzebuje. sami zawodnicy mowia, ze nie ma problemu z odnowa fizyczna, przy 4 dniach, wiekszy problem mogl być przy 3… stworzylo się 3-5 liderow w zespole, ciagnacych druzyne… a psychologowie przy fali wznoszącej nie sa az tak potrzebni. poza tym to już kwestia szkoły. dlaczego, czasami sportowcy cwiczacy w najgorszych warunkach, jak niestety jeszcze czesto Polscy ciężarowcy, odnoszą sukcesy, a tymczasem Polscy, czy bardziej Amerykanscy, Brytyjscy, czy Australijscy sportsmeni, stale bedacy pod okiem psychologow, przegrywają z takimi „burakami”?

        • amateo pisze:

          Dam sie jednak wciagnac w dyskusje.
          Nasz sukces (tak nalezy nazwac osiagniecia) odnieslismy dzieki temu ze jestesmy ciency jak barszcz.
          Odkad pieniadz na dobre zawladna pilka nozna, najlepsi zawodnicy sa tak mocno eksplatowani, ze turnieje narodowe traktuja jako obowiazek do odbebnienia.
          Postawa Lewandowskiego tez na to wskazuje – jest cieniem samego siebie i w tym turnieju jedzie na nazwisku.
          Furore robia druznyny typu Islandia, Wegry. Nawet Albania.
          ***
          Nie zmienia to jednak faktu ze nalezy sie cieszyc chwila a fakt braku sportowej wartosci przykryc koluderka politycznej poprawnosci. (Ba, brak milczenia i hejtowanie wynikow reprezentacji ukaze po razkolejny nasza wade narodowa: gdy Polak odnosi sukces pierwszy ktory go zdewaluje bedzie…. inny Polak).
          ***

    • amateo pisze:

      Jak nie urok to sraczka…
      ***
      Sa takie druzyny na swiecie, gdzie samo zwyciestwo kibicoe nie zadawala – musi byc odniesione w ladnym stylu (vide Barcelona)
      Sa tacy dla ktorych styl nie ma znaczenie bo wazne sa punkty i trofea – wszystkie topornie grajace druzyny „The special one”
      ***
      Ale to bylo odniesienie do druzyn klubowych.
      Co do naszej repry, poprawne sa stwierdzenia:
      – mamy passse jakiej nie mielismy dawno
      – mamy szczescie
      – wyszlismy z grupy nie tracac bramki
      – gramy koope

      Tak czy siak – cieszmy sie tym sukcesem bez wzgledu na styl jaki reprezentujemy. Za 5 lat nikt o stylu nie bedzie pamietal.

      • Radek pisze:

        Ja tylko chcialem nawiazac do tej passy naszej druzyny i nie stracenia bramki w pierwszej fazie turnieju.
        Cieszę sie oczywiscie jak kazdy normalny Polak z sukcesu naszej druzyny. Mialbym jednak watpliwosci czy jest to wylacznie wynik dobrej formy lub szczescia. Ciekawe ile bylo szczescia w tym, ze sedzia nie podyktowal ewidentnego rzutu karnego dla ukrainskiej druzyny przy stanie 0:0.
        Plotki mowia, ze wstepne badania pokazaly duzy spadek ogladalnosci i wplywow z reklam w przypadku odpadniecia z turnieju druzyny z najlepszym napastnikiem na swiecie.

        • tarpan pisze:

          zapewne dlatego sędzia gwizdał z meczu z Szwajcarią tak byśmy odpadli. Fajnie, że życie weryfikuje każdą teorię i fajnie, że w necie nic nie ginie

  3. aee pisze:

    oj ludzie ludzie ciagle wam nie dogodzi ,jest sukces wiec nalezy sie z niego cieszyc idziemy jak przyslowiowa burza co nie znaczy ze w nastepnym meczu nie przegramy bo przeciez nie oszukujmy sie sa od nal lepsi ,jeszcze rok temu gdymy ktos wyrokowal taki przebieg uwazalibysmy go za mazyciela :)))) emocje w meczu ze Szwajcaria – BEZCENNE , a czy moglismy strzelic wczesniej ? pewnie tak samo jak i Szwajcarzy. Ja jestem dumny z naszych pilkarzy i nie moge sie doczekac placzu Ronaldo po meczu z nami :))) przynajmniej mam taka nadzieje i trzymam kciuki .

  4. gniew pisze:

    Dziś płacze Anglia, a ja wręcz przeciwnie…..
    teraz należy wysłać do domu Niemcy i Francję !
    pozdrawiam gniew

Dodaj komentarz

Dodaj komentarz

 

287151