29032017Nowości:
   |    Rejestracja

Gest Szkotów


Szkoci, którzy co do zasady są przeciwko Brexitowi, decydują się na piękny ale niewiele dający gest – szkocki parlament gosuje przeciwko wystąpieniu Zjednoczonego Królestwa z Unii Europejskiej. To wyłącznie symbol pozostający poza znaczeniem dla dalszej procedury wystąpienia Wielkiej Brytanii z UE. Ale nie jest bez znaczenia dla ewentualnego wyjścia Szkocji ze Zjednoczonego Królestwa.


tumblr_inline_mymm0y9vF71qzjva9

Parlament w Szkocji planuje formalnie sprzeciwić się rozpoczęciu procesu Brexitu przez brytyjski rząd. W Holyrood odbywa się symboliczne głosowanie, o którym od początku było wiadomo, że niczego nie wniesie do Brexitu, oraz że większość posłów (poza jednym) zagłosuje przeciwko Brexitowi – w ubiegłotygodniowym, pierwszym głosowaniu nad Ustawą Zawiadomieniem o Opuszczeniu Unii Europejskiej za opowiedział się tylko 1 z 59 szkockich posłów.

– Chcemy wysłać jasną wiadomość, że nie popieramy wychodzenia z UE – wyjaśniają posłowie.

Pomimo że w styczniu Sąd Najwyższy Wielkiej Brytanii orzekł, iż zgodnie z prawem nie jest potrzebna zgoda Parlamentu Szkockiego na uruchomienie Artykułu 50., premier Nicola Sturgeon zapowiedziała, iż pozwoli posłom zagłosować w tej sprawie. Premier Strugeon wie, co robi bo owo symboliczne głosowanie będzie kolejnym argumentem za przeprowadzeniem w Szkocji ponownego referendum w sprawie wyjścia jej kraju ze Zjednoczonego Królestwa i wybicia sie na pełną niepodległość. Zresztą w rozmowach z unijnymi przywódcami – formalnych i nieformalnych – Strugeon osiągnęła swój cel i otrzymała wyraźne deklaracje, że jeśli Szkocja będzie chciała zostać w Unii Europejskiej, to Bruksela nie będzie miała nic przeciwko i chętnie pozostawi Szkocję w strukturach.

Szkoci – oraz Walijczycy i przedstawiciele Irlandii Północnej chcieli wziąć udział w dyskusji w sprawie Brexitu, która odbyła się w ub. tygodniu w brytyjskim parlamencie. Podczas debaty do dokumentu nie włączono poprawek dających rządom Szkocji, Walii oraz Irlandii Północnej możliwości wypowiadania się w kwestiach procesu opuszczania Wspólnoty.

Posłowie szkoccy skarżyli się, że tylko czterech z nich miało możliwość wypowiedzenia się podczas sejmowej debaty.

Szkoci są niezadowoleni z podejścia premier May, która nie skonsultowała z rządami poszczególnych krajów ich stanowiska wobec Brexitu, odmówiła zagwarantowania prawa do pobytu na Wyspach obywatelom Unii oraz nie odpowiedziała na szereg pytań o implikacje wyjścia z jednolitego rynku.

Premier Sturgeon podkreślała jeszcze przed debatą, że jeśli rząd zignoruje ich stanowisko, Szkoci „będą mieli rację, gdy zaczną się zastanawiać, czy ich interesy są w ogóle brane pod uwagę”.

Nicole Strugeon nie ukrywa, że zależy jej na niepodległości Szkocji. Działania rządu Theresy May, w szczególnie wypowiedzi jej urzędników, które często ranią dumę Szkotów, są jej właściwie tylko na rękę. Gdyby takie referendum przeprowadzono dzisiaj, Szkoci opuściliby Londyn. Problem w tym, że mieli już referendum niepodległościowe w 2014 roku i po wyjątkowo aktywnej kampanii brytyjskiego rządu (wówczas premiera Davida Camerona) zagłosowali za pozostaniem w mariażu z Londynem. Na kolejne musiałaby się zgodzić królowa Elżbieta II, oraz brytyjski parlament i rząd. Wiadomo jednak, że jeżeli Szkoci będą się domagać powrotu do rozmów o niepodległości, to dostaną szansę na drugie referendum w tej sprawie. Wezmą w nim udział wyłącznie mieszkańcy Szkocji deklarujący swoją narodowość jako szkocką.

W ubiegłym tygodniu Minister ds. Brexitu Michael Russell podkreślił, iż posłowie użyliby głosu do zamanifestowania, że „przyszłość Szkocji jest w Europie”. Więc tego głosu nie dostali, bo… Brexit to Brexit.

Napisane przez:


loading...
 

Podziel się z innymi

Powiązane artykuły

Dodaj komentarz

Dodaj komentarz

 

299558