21112017Nowości:
   |    Rejestracja

Gdzie się znajdujemy?


Formalnie o naszej pozycji decydują dwa akty:
– podpisanie traktatu lizbońskiego i związana z tym przynależność do Unii Europejskiej,
-akces do NATO.


W praktyce i jeden i drugi akt naszej przynależności budzi uzasadnione wątpliwości zarówno w odniesieniu do treści jak i sposobu realizacji.

Już dzisiaj po upływie zaledwie paru lat od wejścia w życie traktatu lizbońskiego można go śmiało określić jako zasłonę dymną dla istotnej treści obecnej formy zjednoczenia europejskiego.

Niemieckie władanie tym tworem nie jest już nawet ukrywane, nie wiadomo natomiast czy hegemonia kończy się na Niemczech czy też za Niemcami stoją jeszcze jakieś siły dyktujące warunki funkcjonowania UE.

Mógłby na taki stan wskazywać problem uporczywego nacisku na imigrację pozaeuropejską, która swoimi negatywnymi skutkami obejmuje również Niemcy, ale także i inne posunięcia, jak np. hamowanie rozwoju gospodarczego, rozbrojenie militarne itd. działają również na szkodę niemiecką.

Jak na razie nikt nie ujawnił w czyim interesie są te negatywne zjawiska wprowadzane na siłę do Europy, faktem jest natomiast ciągle słaba pozycja „zjednoczonej” Europy w światowym rankingu politycznym, gospodarczym i wojskowym.

Wzmocnienie pozycji Europy należałoby zacząć od budowy jej podstaw ideologicznych.

Wszystko zło jakie się dzieje dziś na naszym kontynencie zaczyna się od próby tworzenia Europy „multikulturalnej”

Pakt NATO jest tworem dalekim od doskonałości, obarczony jest tyloma zastrzeżeniami i biurokratycznym trybem działania, że jego realna wartość nie daje się porównać z tym co reprezentował pakt warszawski.

Przede wszystkim NATO nie rozporządza dostateczną siłą natychmiastowej reakcji na wypadek potrzeby jej użycia.

W praktyce jest on tylko zgłoszeniem gotowości do przyjęcia amerykańskiej pomocy.

Tak się składa, że jedynym członkiem tego paktu posiadającym możliwość zorganizowania odpowiedniej siły militarnej w każdym momencie niezbędności jej użycia są Stany Zjednoczone.

Jeszcze można mówić o siłach brytyjskich reprezentujących jakąś wartość w zestawieniu z ewentualnym agresorem.

Niezależnie od aktualnych układów politycznych zestawienie sił musi uwzględniać najsilniejszego potencjalnego przeciwnika.

Dla NATO pozostaje nim Rosja i w zestawieniu z siłami rosyjskimi tylko te dwa państwa rozporządzają możliwością natychmiastowej proporcjonalnej reakcji z tym zastrzeżeniem, że Brytyjczycy nie mogą się obejść bez amerykańskiego wsparcia.

Kraje „kontynentalnej” Europy są praktycznie bezbronne, to czym dysponują może być traktowane jedynie jako środki pomocnicze dla zaangażowania amerykańskiego.

Na tym tle może budzić zdumienie niemiecka arogancja wobec USA, a szczególnie wobec amerykańskiego prezydenta głoszącego potrzebę wzmożenia wysiłków obronnych krajów należących do paktu północno atlantyckiego.

Zachodzi uzasadnione podejrzenie, że Niemcy mają na uwadze inny układ aniżeli ten dyktowany omawianymi traktatami.

W tym miejscu można sięgnąć do historii i przywołać nie tylko pakt Ribbentrop – Mołotow, ale i Bismarcka i stosunek Aleksandra I do króla Fryderyka Wilhelma III, a raczej królowej pruskiej Luizy hojnie obdarzającej swoimi wybujałymi wdziękami możnych tego świata, nie sięgając już w dalszą przeszłość.

Kontynuacją tego układu był kuszony Adenauer, któremu Chruszczow obiecywał w darze nie tylko NRD, ale nawet Szczecin.

Tylko że Adenauer nie dał się na to nabrać i musiano poczekać aż do chwili, kiedy inicjatywa przeszła w ręce niemieckie wykorzystując dyspozycyjne konszachty ze Stasi i KGB

W obu sprawach wiążących nas traktatów wymagane jest z polskiej strony działanie zarówno bardzo energiczne jak i oparte o głęboko przemyślany program.

W odniesieniu do UE wymagane jest klarowne przedstawienie koncepcji nowej Europy.

Traktując obecny skład UE jako bazę wyjściową trzeba stwierdzić, że nie da się dokonać skutecznej organizacji współdziałania bez włączenia do niej wszystkich krajów terytorialnie należących do Europy.

Dotyczy to zarówno Norwegii i Szwajcarii wyłączających się ze wspólnych działań w obawie o swoje bogactwo, jak i tych, których UE nie chce ze względu na ich ubóstwo.

Odrębnego omówienia wymagają kraje znajdujące się częściowo w Europie, takie jak Rosja, Kazachstan, Turcja, lub kraje znajdujące się poza geograficzną Europą, jeżeli za jej granicę uznać grzbiet kaukaski i rzekę Kurę /Azerbejdżan, Armenia, Gruzja/.

Wszystkie te kraje muszą być traktowane jako przyszli członkowie europejskiej wspólnoty, lub jako państwa stowarzyszone.

Niezależnie od rozwiązania obecny stan podziału Europy nie może dalej istnieć bez szkody dla wszystkich krajów.

Ze względu na oczywisty fakt zawalenia się próby stworzenia „superpaństwa” europejskiego formuła zjednoczenia musi zawierać uznanie suwerenności państw członkowskich.

Jedynym organem decyzyjnym europejskiej wspólnoty może być rada europejska przez co zbędne stają się zarówno parlament europejski jak i Komisja Europejska.

Podstawowym elementem zjednoczenia jest wspólny rynek skutecznie chroniony przed dywersją zewnętrzną, również swobodne przemieszczanie się osób wewnątrz wspólnoty powinno być zabezpieczone szczelnymi granicami.

Wspólna gospodarka energetyczna i komunikacyjna ma za zadanie stworzenie wyrównanych warunków funkcjonowania gospodarki na obszarze Europy.

Stosunki między krajami i narodami europejskimi powinny kształtować się na zasadach chrześcijańskiej kultury europejskiej i umożliwiać rozwijanie kultur narodowych.

Szczególnej opieki wymaga pozycja rodzin europejskich dyskryminowana obecnie zarówno pod względem materialnym jak i moralnym.

Dotyczy to specjalnie rodzin wielodzietnych.

Tak zjednoczona Europa ma szanse na przezwyciężenie kryzysu wywołanego obłędną polityką implikowania Europie obcych jej kulturze elementów.

Skutkiem tej polityki jest zapaść demograficzna i wytworzenie stanu permanentnego zagrożenia nie tylko warunków bytu, ale wprost życia.

Układ NATO powinien stworzyć w Europie realną siłę zdolną do natychmiastowego odparcia każdej agresji. Stworzenie takiego systemu wyperswaduje każdemu potencjalnemu agresorowi jakiekolwiek działania w tym zakresie.

Nie musi się traktować Rosji jako spadkobiercę sowieckich planów podboju Europy, ale świadomość siły europejskich krajów będzie sprzyjającym czynnikiem dla budowanie nowego układu stosunków z Rosją.

Na tym tle tworzenie przez Polskę układu „międzymorza” należy traktować wyłącznie jako celowy zabieg taktyczny w dążeniu do tworzenia nowej Europy zjednoczonej na zasadach równorzędności dla wszystkich członków.

Sam w sobie taki układ nie przedstawia ani siły gospodarczej ani militarnej nie mówiąc już o trudnościach w uzyskaniu jednolitego stanowiska, czego mieliśmy dowód w Warszawie.

Obok krajów jawnie dyskryminowanych w UE we wspólnym froncie powinny znaleźć się i inne kraje, a szczególnie powinno się zadbać o uzyskanie poparcia rdzennej ludności europejskiej zagrożonej w swym bycie nie tylko polityką imigracyjną, ale i praktycznie całą polityką obecnego kierownictwa UE.

Rozwinięcie działań w obronie kultury europejskiej przyniesie z pewnością rezultaty.

Wymagana jest szczególna aktywność Polski w propagowaniu programu przebudowy stosunków w Europie i wyzwolenia jej z arbitralnych rządów stanowiących kontynuację niszczycielskiego dzieła z XX wieku i poprzednich.

Najważniejsze to przestać udawać, że bronimy Europy „lizbońskiej”, a wyraźnie przedstawić program tworzenia nowej, – wielkiej Europy w duchu jej własnej kultury.

Napisane przez:


 

Podziel się z innymi

Powiązane artykuły

Dodaj komentarz

Dodaj komentarz

 

309183