20102017Nowości:
   |    Rejestracja

Erdogan pokazuje słabość Europy


Choć do oficjalnego ogłoszenia wyników referendum konstytucyjnego w Turcji zostało jeszcze przynajmniej 10 dni, zwycięstwo projektu Recepa Tayyip Erdogana, obecnego prezydenta tego kraju, który chciał zmienić system z parlamentarnego na prezydencki, jest raczej nie do podważenia. Partie opozycyjne rozpoczęły modną (szczególnie w Polsce) akcję „nasza będzie ulica i zagranica”, jednak efekt europejskich gróźb rzuconych Erdoganowi będzie mizerny. Bowiem dzisiaj to Unia Europejska potrzebuje Turcji, a nie odwrotnie. Zaś sam Erdogan do lękliwych nie należy i w ostatnich miesiącach nauczył się z pewnością nie odpowiadać na doraźne zaczepki.


 

turcja uchodzcy
Sadi Guven, szef tureckiej Najwyższej Komisji Wyborczej już po przeliczeniu znacznej większości głosów w referendum ws. zmian konstytucyjnych powiedział krótko: – Zwyciężyli zwolennicy prezydenckiego system rządów, który zastąpi dotychczasowy system parlamentarny; było ich o 1,25 mln więcej niż głosujących przeciwko wprowadzaniu zmian.

Dodał, że do przeliczenia pozostało około 600 tys. kart do głosowania, co jednak pozwala stwierdzić, że zmiany o jakie pytała władza w referendum, zostaną przyjęte.

W tym samym czasie rządy i partie Unii Europejskiej rozpoczęły na kontynencie medialną batalię przeciwko Erdoganowi i demokratycznemu referendum zorganizowanego przez Ankarę. Podobnie, jak w przypadku ostatnich wyborów parlamentarnych w Polsce, uznały że skoro wynik nie jest po ich myśli, nie jest demokratyczny i trzeba go zaskarżyć. Jeżeli nie da się w Turcji, trzeba to zrobić gdzie indziej.

Przynajmniej kilkadziesiąt skarg tureckich przeciwników zmian status quo poskarżyło się i OBWE, i Unii Europejskiej. Zarzucając m.in. przymykanie oczu na fałszowanie wyborów, lekceważenie skarg, dopuszczanie do głosowania fałszywych kart wyborczych.

Referendum było w porządku

– Karty do głosowania i koperty wykorzystane do przeprowadzenia w Turcji referendum zostały dostarczone przez Najwyższą Komisję Wyborczą ) i były ważne – kategorycznie odpowiedziała Komisja. – Wybory odbyły się zgodnie ze standardami obowiązującymi w Turcji i zachodnim świecie, w tym także w Unii Europejskiej.

Scenariusz następnych działań unijnych polityków właściwie nie był trudny do przewidzenia. Szef Europejskiej Partii Ludowej w Parlamencie Europejskim Manfred Weber opowiedział się po zwycięstwie w tureckim referendum zwolenników prezydenckiego systemu rządów za przerwaniem negocjacji z Turcją o jej przyjęciu do Unii Europejskiej.

– Po opowiedzeniu się, najwidoczniej, przez Turcję za błędną z naszego europejskiego punktu widzenia drogą musimy na nowo ocenić nasze relacje. To oznacza konkretnie, że negocjacje akcesyjne, które nadal prowadzimy z Turcją, nie mogą być kontynuowane – oświadcza Weber. I dalej: – Pełne członkostwo Turcji w UE nie może być dłużej celem rozmów. W obecnej sytuacji nikt nie może domagać się, byśmy postępowali tak, jakby się nic nie stało.

Co charakterystyczne dla Webera, podobnych słów („nikt nie może domagać się, byśmy postępowali tak, jakby się nic nie stało”) używał w przypadku działań Victora Orbana na Węgrzech i w przypadku dyskusji nad Konstytucją oraz Trybunałem Konstytucyjnym w Polsce.

Erdogan poszedł dalej – zapowiedział, że przeprowadzi referendum w sprawie przywrócenia kary śmierci. A Unia Europejska? Najpierw niech się ogarnie z imigrantami, których w liczbie kilku milionów zaprosiły do Europy Niemcy. Poza tym – niech UE w końcu zapłaci za prowadzone przez Turecki rząd obozy tymczasowe dla uchodźców, którzy do Europy nie trafili. Przecież zawsze można ich wypuścić – ich kierunek jest jasny i oczywisty. To Berlin, Paryż i Londyn.

Na zapowiedź zmiany prawa (także w referendum narodowym) w sprawie kary śmierci nerwowo zareagowali Francuzi. – Wartości i zobowiązania powzięte w Radzie Europy powinny skłaniać tureckie władze do prowadzenia otwartego i szczerego dialogu ze wszystkimi uczestnikami życia politycznego i społecznego – komunikuje kancelaria prezydenta Francji. Francuska dyplomacja kwestię zmiany ustroju na prezydencki skrytykowała dzień wcześniej wydając komunikat, w którym informuje, że „ uwagą przeanalizujemy sprawozdanie końcowe Organizacji Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie oraz przedstawicieli Zgromadzenia Parlamentarnego Rady Europy, którzy brali udział w obserwacji tego głosowania”. W sprawie kary śmieci MSZ Republiki napisał: „wartości i zobowiązania w Radzie Europy wśród których są poszanowanie pluralizmu, podziału władzy i praworządności wzywamy turecki rząd, żeby stosował się do Europejskiej Konwencji Praw Człowieka, której Turcja jest sygnatariuszem i która zakazuje m.in. stosowania kary śmierci”.

Wszystkie grzechy Turków

Europejscy liberałowie i socjaliści tracą grunt pod nogami. Z ich wizji Europy wymykają się kolejne państwa. Wcale nie dlatego, że obywatele krajów europejskich nie chcą żyć zjednoczeni, w pokoju i przyjaźni. Wymykają im się właśnie dlatego, że chcą pokoju i sprawiedliwości. Europejskim politykom przez ostatnie dwie – Turcja rozpoczęła negocjacje akcesyjne do UE w 2005 r, ale wcześniej długo się do nich przygotowywała – nie przeszkadzało, że Ankara nie rozwiązała nigdy problemu tureckich Kurdów, którzy tak, jak byli, tak są dalej dyskryminowani. Nie przeszkadzało im tak samo wyznające (według oficjalnych danych to 98 proc.) islam społeczeństwo – dzisiaj, po deklaracji Erdogana, że jest wierzącym muzułmaninem, uważane za niebezpieczne dla (miłujących różnorodność!) społeczeństw Zachodniej Europy. Nie przeszkadzała im również wielomilionowa migracja zarobkowa Turków przede wszystkim do Belgii i Niemiec, gdzie obecnie stali się siłą mającą wpływ na wyniki lokalnych wyborów. Te wszystkie sprawy zaczęły jednak przeszkadzać socjalistom i liberałom właśnie dzisiaj, po referendum ws zmian konstytucyjnych.

Recep Tayyip Erdogan to dla Berlina, Paryża i Brukseli polityk niebezpieczny. Niebezpieczny, bo jest papierkiem lakmusowym wszystkich słabości Unii Europejskiej. Niebezpieczny, bo przegrana z nim pokaże wszystkim europejskim wyborcom, że górnolotne hasła Jean-Claude Junckera, Donalda Tuska, czy Antonio Tajaniego, nowszego szefa Parlamentu Europejskiego są puste, niczym wydmuszki. A grożąc kolejnym państwom bliżej nieokreślonymi sankcjami z bliżej nieokreślonych powodów, po prostu nieumiejętnie blefują, bo i tak wszyscy doskonale wiedzą, że liderzy UE mają w talii same blotki.

Napisane przez:


 

Podziel się z innymi

Powiązane artykuły

Ilość komentarzy: 9 dla artykułu "Erdogan pokazuje słabość Europy"

  1. ibrahim ibn jakub pisze:

    erdogan może mnie pocałować w dupę. Najlepiej w Wiedniu.

  2. Bazyliszek pisze:

    Na naszych oczach konczy sie UE. Prawdoppdobnie Korea Pln. i Kim dzong Un, maja wieksze szanse na przetrwanie, niz Zachod, wytrzymac napor islamu. Brawo socjalisci i liberalowie, nasi wytrwali marksisci. Jesli faszyzm, w swojej najgorszej odmianie, odrodzi sie, to rowniez tylko dzieki wam.

  3. windig pisze:

    Sułtan elekcyjny Erdogan już dawno mówił tym głupkom z Europy, ze „będziecie sie bali wyjść na ulice”. i to by sie zgadzało, bo już drugi rok rezygnujemy z włóczęgi autem po Niemczech, zbyt to niebezpieczne sie zrobiło.

  4. windig pisze:

    A wiecie Panstwo, ze metresa Augusta der Starke dożyła sędziwego wieku 85 lat.
    Jak podają znała biegle wiele języków, namiętnie paliła fajkę, jeździła konno, polowała na zwierzynę. Urodziła dziecko Księcia Ludwig Rudolf, miała wielu kochanków i męża dużo starszego, aż sie nią zainteresował król Polski August Mocny.

  5. Andrzej pisze:

    To Turcja potrzebuje Unii a nie odwrotnie. I to Erdogan obrazal bezceremonialnie demokratyczne panstwa europejskie wyzywajac ich rzady od nazistow. Jak na populiste przystalo, potrzebowal wroga w swojej walce. Przez referendum podzielil wlasny narod! Ale dla niego to bez znaczenia.
    Teraz potrzebuje tylko kary smierci, aby swych przeciwnikow fizycznie wyeliminowac.
    Czlowiek z chorobliwym ego (zaskarzyl do sadow tysiace osob o obraze majestatu!)
    To Turcja chyli sie ku upadkowi a nie Europa!

    • anatol pisze:

      Europę czuć już padliną, a padliną żywią się sępy. Islamskie sępy tylko czekają, aż nadejdzie korzystny dla nich moment. Anglia już nie przyjmie uchodźców, którzy bez przerwy płyną w stronę Europy. Na naszych oczach ginie Europa jaką znamy, bo socjalizm i sztuczna opiekuńczość wykończy najpotężniejszego i najbogatszego, to wyjątkowo kosztowny system.

  6. Wieża Ciśnień pisze:

    Nie jestem przekonany o upadku UE, albowiem eurokołchoz to ponad 400mln ludności i bez żadnego ambarasu pomieści 40 milionów muzułmanów (10% europejskiej populacji), a poza wszystkim jedna z trzech potęg gospodarczych (aktualnie dochód przewyższa Stany i Chiny).
    To że z otwartymi ramionami przyjmowani są potencjalni żołnierze mogący wojować z pewnym maleńkim państwem nad morzem Śródziemnym, to zupełnie inna sprawa, którą gdy przyjdzie taki rozkaz da się natychmiast załatwić (jak mawia red. Michalkiewicz: kula z karabinu dogoni każdego).
    Nie martwię się o Niemcy, martwię się o nasz kraj. Jeśli przy najbliższych wyborach PIS padnie, to jestem pewien, iż na rozkaz swych mocodawców lemingi otworzą granicę tak jak się deklarowali.

  7. zj pisze:

    Któregoś dnia Erdogan powie.Chcieliście żydów to macie! Wystarczy pomyśleć kto niesie ZŁO.

  8. egon pisze:

    Wystarczy wprowadzić wizy a tych co są wyłapać i deportować . Nic więcej ,no może jeszcze za deportację musieli by zaplacić a jak nie mają czym to przymusowo odpracować .

Dodaj komentarz

Dodaj komentarz

 

303024