22092017Nowości:
   |    Rejestracja

Dunkierka, czyli… pochwała przegranej


Zachęcony licznymi opiniami moich kolegów z różnych stron świata wybrałem się na film Christophera Nolana „Dunkierka”. Nie polecam – szczególnie tym, którym bliskie są polskie powstania i generalnie historia Polski ze wskazaniem na czas hitlerowskiej i sowieckiej okupacji.


cr640450-23fd0d

Nie polecam – wcale nie dlatego, że nolanowska „Dunkierka” miałaby nieść jakieś historyczne przekłamania, czy nieścisłości. Wprost przeciwnie – to film wiernie oddający i realia wielkiej ucieczki wojsk francuskich oraz brytyjskich przed armią niemiecką, i bardzo dobrze pokazujący, kto był atakującym i złym, a kto bronił wartości zachodniego (czyli cywilizowanego) świata. Źli oczywiście byli Niemcy – nie bliżej nieokreśleni faszyści, ale po prostu Niemcy. Niemcy przeciwko którym walczyli nie lubiący się przecież Francuzi i Anglicy.

Jednak Dunkierka to była jedna z setek bitew, które zostały stoczone (i nie stoczone) w czasie II Wojny Światowej. Ważna i zapamiętana dlatego, że była tak naprawdę wielką ucieczką połączonych jednostek brytyjskich i francuskich w liczbie 400 tys. żołnierzy, którzy nie wsławili się ani specjalnym męstwem, ani szczególną strategią.

Po prostu uciekli z plaży – przy pomocy nie tylko wojskowych, ale również cywilnych brytyjskich okrętów i stateczków – na której niechybnie zostaliby pozbawieni życia. Zginęliby – jak przystało na żołnierzy – od kuli, lub granatu wroga.

Jednak wracający do domu, na Wyspy Brytyjskie, żołnierze byli witani jak bohaterowie. Wiwatująca na ich cześć ludność z niezniszczonych angielskich miasteczek południowego wybrzeża i środkowej Anglii, wręczała im kwiaty, przez okno podawała butelki z chłodnym piwem… W tle narrator mówił zaś, że oto wrócili bohaterowie, którym świat, a w szczególności świat anglosaski, będzie zawdzięczał przetrwanie, a wojna dobiegnie zwycięskiego końca.

Przed oczami stanęła mi wówczas zrównana z ziemią Warszawa i groby tysięcy rozstrzelanych na rozkaz Stalina polskich oficerów. Obozy koncentracyjne (dzisiaj przez tego samego Nolana nazywane „polskimi”), o których meldował rotmistrz Pilecki, a któremu Zachód nie chciał wierzyć. Na Raporty Karskiego Franklin Delano Roosevelt, prezydent Stanów Zjednoczonych zareagował słowami „Nie mówię, że pan kłamie. Ale nie potrafię w to uwierzyć”.

Polscy żołnierze, wojownicy, powstańcy nie uciekali przed bitwami. Nie mogli liczyć na ewakuację z ojczyzny nie zniszczonej ślepą furią nienawiści okupantów. Polacy bronili się do ostatniego żołnierza, wygrywali bitwy znacznie trudniejsze niż ta niedoszła, pod Dunkierką. Wolność Polski (zdradzonej właśnie przez Brytyjczyków i Francuzów) i zniszczenie faszyzmu okupili własną krwią.

„Dunkierka” jest epicką pochwałą tchórzostwa i ucieczki. I dlatego nie podobała mi się i nie mogę jej polecić.

Obiema rękami podpisuję się natomiast pod pomysłem PiS-u nakręcenia hollywodzkiej superprodukcji o roli Polaków w czasie ostatniej światowej wojny. Taki film powinien powstać jak najszybciej. Zanim świat zapomni, że to Polska została zaatakowana przez Niemców i Sowietów oraz zdradzona przez swoich sojuszników. Zanim w globalnej świadomości na dobre zakorzeni się popularny już teraz pogląd, że wojnę wywołał naród bliżej nieokreślonych faszystów a obozy koncentracyjne były polskie. Zanim następne pokolenia młodych mężczyzn dowiedzą się z filmów takich jak „Dunkierka”, że jedyną wartością jest rozebranie martwego kolegi z munduru i pospieszna ucieczka nawet kosztem poświęcenia przyjaciół, czy honoru.

Napisane przez:


 

Podziel się z innymi

Powiązane artykuły

Dodaj komentarz

Dodaj komentarz

 

308019