HYDE PARK
Like

Duda się kajał jak Kwaśniewski w Jedwabnym

08/03/2018
52 Wyświetlenia
0 Komentarze
3 minute czytania
Duda się kajał jak Kwaśniewski w Jedwabnym

O tempora, o mores. Nie przepraszam za nie swoje winy. Prezydent Duda zapomniał tylko kleknąć i sypać głowę popiołem w czasie gdy przepraszał za czyny sponsorów (a może i wykonawców z Marca’68), tych którzy przeprosiny zakłócali.



Nie widzę żadnej potrzeby aby wypowiadać takie słowa:” Wypędzonym i rodzinom tych, którzy wtedy zginęli, chcę powiedzieć – proszę, wybaczcie ówczesnej Polsce – stwierdził prezydent.

Ja też jestem „ówczesna Polska” i nie widzę żadnego powodu, abym czuł potrzebę wybaczenia mi czegokolwiek przez kogokolwiek.

To co z tamtego okresu pamiętam, to wygląd ulicy w okolicach Uniwersytetu (już po hucpie wywołanej przez zwalczające się frakcje komunistów) oraz spotkanie w szkole, gdzie na salę gimnastyczną zgoniono młodzież w wieku wyborczym i dwóch towarzyszy w płaszczach aplikowało szczepionkę ideologiczną. Zapraszano nas do „szczerej dyskusji”. Na moje pytanie dotyczące tego co się działo w Warszawie, towarzysz inspektor z Komitetu Powiatowego PZPR odpowiedział pytaniem które dokładnie zacytuję: ” A czemu wam się towarzysz Gomułka nie podoba”. I to był koniec dyskusji.

I na tym etapie moje zainteresowanie się zakończyło i nie zamierzam tego zmieniać.

Co do „wypędzonych”, to pamiętam rozmowę z jednym z nich jaką przeprowadził z moim Ojcem. Spotkaliśmy się na ulicy, gdy on podszedł i powiedział, że chce się pożegnać. Powiedział że „przedtem” (w czasie pierwszej fali powrotu Żydów do Izraela) on nie zdecydował się opuścić Polski. Ale teraz przemyślał i zdecydował że wyjedzie. Na jego twarzy widać było żal a w oczach łzy. Podejmowanie decyzji o powrocie do Ojczyzny po wielu latach na wygnaniu nie jest łatwe. Sam to dwa lata temu przeszedłem.

Wracając do pana Bułeczko, tak się ten pan nazywał, nie odnosiłem wrażenia, że robił to pod przymusem. Wydawało mi się, że to czego się obawiał, to była niepewność, że jeśli nie zdecyduje się wyjechać to w przyszłości takiej okazji nie dostanie, a nie że musi.

Po parudziesięciu latach okazało się, że wyjechała także z rodziną koleżanka z klasy, która nagle odnalazła się w Izraelu, a o której nawet nie wiedzieliśmy, że jest Żydówką. Nawet nie pamiętam czy chodziła na lekcje religii czy nie, bo nikt nie przykładał do tego wagi.

Tak więc po 50 latach robienie z Marca ’68 wielkiego „aj, waj” tylko dlatego, że pokłóciły się dwie frakcje w rodzinie, uważam za nadużycie.

W Marcu nie było walki o wolność, nawet o wolność słowa, ale zwykła bezpardonowa wałka komunistów o władzę.

Proszę naszej młodzieży nie wpędzać w błąd.

PS. Styl w jakim kajał się Prezydent Rzeczypospolitej był żenujący. Nieumiejętność zapewnienia warunków godnego wystąpienia kompromitująca.

Inne zapisy autora:

Nathanel

929 publikacje
192 komentarze
 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

 

319217