POLSKA
Like

Dmowski kontra Piłsudski

16/08/2018
94 Wyświetlenia
4 Komentarze
13 minute czytania
Dmowski kontra Piłsudski

Nie ma chyba tematu, który byłby bardziej popularny w całej polskiej historiografii. Z punktu widzenia dnia dzisiejszego niewiele z tych wszystkich dywagacji wynika. Obydwaj znaleźli swoje miejsce w polskiej historii i wymienianie ich zasług niczego nowego nie wniesie. Z punktu widzenia krytycznej oceny działań i ich skutków w lepszej sytuacji znajduje się Dmowski, który realnie brał udział tylko w jednym wydarzeniu politycznym dla Polski bardzo ważnym, a mianowicie w Polskim Komitecie Narodowym zawdzięczając, któremu powstała armia Hallera i Polska została uznana za członka zwycięskiej ententy. Ile było w tym osobistego działania Dmowskiego, a ile zimnej kalkulacji Francuzów obawiających się polskiej milionowej armii na niemieckim froncie wschodnim to można sobie wyobrazić znając francuskie zobowiązania wobec Rosji potwierdzone w 1917 roku w […]



Nie ma chyba tematu, który byłby bardziej popularny w całej polskiej historiografii.

Z punktu widzenia dnia dzisiejszego niewiele z tych wszystkich dywagacji wynika.

Obydwaj znaleźli swoje miejsce w polskiej historii i wymienianie ich zasług niczego nowego nie wniesie.

Z punktu widzenia krytycznej oceny działań i ich skutków w lepszej sytuacji znajduje się Dmowski, który realnie brał udział tylko w jednym wydarzeniu politycznym dla Polski bardzo ważnym, a mianowicie w Polskim Komitecie Narodowym zawdzięczając, któremu powstała armia Hallera i Polska została uznana za członka zwycięskiej ententy. Ile było w tym osobistego działania Dmowskiego, a ile zimnej kalkulacji Francuzów obawiających się polskiej milionowej armii na niemieckim froncie wschodnim to można sobie wyobrazić znając francuskie zobowiązania wobec Rosji potwierdzone w 1917 roku w odniesieniu do sprawy polskiej.

Nagłośniony udział Dmowskiego w polskiej delegacji w Wersalu niewiele nam przyniósł praktycznie, gdyż to co otrzymaliśmy było grubo poniżej preliminariów przedkongresowych.

Niemcy natomiast sprytnie wykorzystali antysemickie wypowiedzi Dmowskiego i potrafili zmobilizować lobby żydowskie przeciwko Polsce.

Równocześnie z wielką szkodą dla Polski zabrakło Dmowskiego w Polsce w chwili powstawania państwa polskiego.

Stąd dzieło tworzenia niepodległego państwa spadło na barki Piłsudskiego, który nie miał w kraju równorzędnego partnera lub, jak kto woli, konkurenta w nadaniu temu państwu odpowiedniego charakteru.

Dmowski sam zresztą zrezygnował twierdząc, że gdyby był wówczas u władzy to z pewnością wywołałoby to wojnę domową.

W Wersalu Dmowski podobnie jak i Paderewski apelowali do racji historycznych i poczucia solidarności zwycięzców przy ustalaniu polskich granic zachodnich.

Nie przyszło im do głowy, że mają do czynienia z małymi kombinatorami działającymi na zupełnie innych zasadach. Obaj nasi przedstawiciele nie byli zdolni do posłużenia się intrygą, pustymi obiecankami, a nawet zwykłym przekupstwem, którym posługiwano się za ich plecami przeciwko Polsce.

To co się uważa za sukces Dmowskiego jestem gotowy uznać na podstawie faktów za klęskę.

Uważa się, że traktat wersalski dał nam niepodległość, jest to absolutne nieporozumienie, niepodległe państwo polskie zostało ogłoszone i notyfikowane w wielu krajach przed rozpoczęciem konferencji wersalskiej i jako takie zostało wpisane na listę państw alianckich z prawem członkowstwa w konferencji.

Nie potrafiliśmy właściwie rozegrać sprawy francuskich zamierzeń w stosunku do Rosji. Można było przynajmniej spróbować przetargu z Francją na temat naszej wojny z bolszewikami i jej następstwami za określoną cenę francuskiego poparcia dla sprawy Górnego Śląska i Gdańska z przedrozbiorowymi granicami na Warmii i Wielkopolsce.

To właśnie ugrupowanie Dmowskiego składało dziękczynne hołdy Francji za bardzo skromną, ale za to dość kosztowną, pomoc udzieloną nam w wojnie z bolszewikami, podczas gdy trzeba było domagać się znacznie większej pomocy pod hasłem przywracania Francji jej wpływów na terenie dawnej i obecnej Rosji.

Znacznie większą i to darmową pomoc okazała Francja w straconej sprawie „białych” Rosjan.

A już absolutnym idiotyzmem, zakrawającym na zdradę było lansowanie Weyganda jako zwycięskiego wodza wojska polskiego w wojnie z bolszewikami. Na całe szczęście sam Weygand stanowczo temu zaprzeczył.

Różnica między Piłsudskim a Dmowskim polega na tym, że o ile I Marszałek Polski był człowiekiem czynu o tyle Dmowski był przede wszystkim myślicielem politycznym i jego dorobek w tym względzie jest bezkonkurencyjny.

Nie dane było mu rządzić Polską, co wynikało głównie z faktu, że nie stworzył takiej kadry oddanych sobie zwolenników jak Piłsudski, który rozporządzał licznymi kadrami jeszcze z okresu „Frakcji rewolucyjnej” PPS, a następnie z I Brygady Legionów Polskich. Wystarczy wspomnieć, że z tej brygady legionowej liczącej zaledwie parę tysięcy żołnierzy wywiodło się dwóch marszałków i ponad 60 generałów WP, a także blisko dziesięciu premierów i kilkudziesięciu ministrów.

Realna siła Piłsudskiego leżała w dużej gromadzie oddanych mu ludzi, wśród których było z pewnością wiele miernot, ale też i ludzi wybitnych.

Taką kadrą nie rozporządzał żaden z polskich polityków po dzień dzisiejszy i to chociaż wbrew legendzie nie było żadnych „legionów Piłsudskiego” gdyż zarówno II i III brygada nie podlegały mu, a naczelne dowództwo LP było w rękach austriackich generałów w późniejszej fazie wojny polskiego pochodzenia jak Trzaska Durski lub Szeptycki, a NKN nadzorujący organizacyjnie LP był nastawiony nieprzychylnie do Piłsudskiego.

Jednakże to Piłsudski stał się pierwszym bohaterem walki o niepodległość ze względu na swoją niezłomną postawę w sprawie celu dla jakiego tę walkę podjął.

Dowodem na to był raport austriackiego oficera detaszowanego do NKN /późniejszego polskiego generała/ Ostoi Zagórskiego, w którym w 1916 roku pisał, że „brygadier Piłsudski snuje mrzonki o niepodległej Polsce”. Po dwóch latach okazało się kto miał rację.

Kiedy z proklamacji dwóch cesarzy powstało królestwo polskie to pierwszy rząd tego królestwa zaproponował nikomu innemu tylko Piłsudskiemu tekę spraw wojskowych.

Piłsudski jednak zorientowawszy się w sytuacji odmówił jej wzięcia.

Jan Dobraczyński opowiadał, że jego ojciec wraz z innymi polskimi działaczami udali się do Piłsudskiego namawiać go na przyjęcie urzędu mimo zastrzeżeń w odniesieniu do roli jaką polskie siły zbrojne miały odegrać w niemieckich planach wojennych.

Na to Piłsudski im odpowiedział: – „panowie ja tego przyjąć nie mogę, ja przecież jestem legendą”. Rozmówcy byli oburzeni taką megalomanią, ale okazało się, że właśnie ta „legenda” umożliwiła Piłsudskiemu zjednoczenie Polski i stworzenie zwycięskiej armii, która wywalczyła polskie granice.

Trzeba obiektywnie stwierdzić, że w ówczesnym czasie nie udałoby się to żadnemu innemu politykowi ani generałowi. Różnice między ośrodkami w Lublinie, Krakowie i Poznaniu były tak wielkie, że tylko „legenda” o bezkompromisowej walce o niepodległość mogła je pokonać.

Było to dla Polski wielce szczęśliwa okoliczność, trzeba też przyznać, że czołowi politycy polscy z Dmowskim, Paderewskim, Witosem, Daszyńskim, Korfantym i innymi stanęli na wysokości zadania rezygnując z własnych ambicji na rzecz wspólnego dzieła.

Należy też wysoko ocenić postawę Rady Regencyjnej, która zdobyła się na gest przekazania władzy dla podkreślenia faktu zmiany położenia Polski i możliwości ogłoszenia niekwestionowanej niepodległości i, co nie mniej ważne, uwolnienia się od związków z Niemcami.

Tego zabrakło w roku 1989, chociaż żyli jeszcze ludzie, którzy byli w stanie przenieść znamiona niepodległości Polski, a przede wszystkim był prezydent na uchodźstwie oficjalnie utrzymujący ciągłość niezawisłego państwa.

Zostało to w sposób haniebny odrzucone na rzecz ciągłości formalnej i faktycznej z PRL. Najgorsze jest to, że w tej ponurej farsie wziął udział ostatni prezydent RP Ryszard Kaczorowski mój druh z harcerstwa i Szarych Szeregów.

Różnica tylko 70 lat, a taka przepaść w skutkach.

Niepoważne są również próby umniejszenia, a nawet potępienia roli Piłsudskiego, jako naczelnego wodza w wojnie z bolszewikami.

Niezależnie od wszystkiego chwałę zwycięstwa tak jak i gorycz klęski nosi zawsze dowódca.

Piłsudski ma do odnotowania trzy zwycięskie wojny: z Rosją sowiecką, zachodnią Ukrainą i Litwą, ale także obciążają go przegrana z Czechosłowacją sprawa Zaolzia, częściowo przegrane III powstanie śląskie i zaniechanie zajęcia Gdańska przez Hallera.

Najgorsze jest jednak przegranie w Rydze traktatu pokojowego z bolszewikami, w którym będąc i Naczelnikiem Państwa i naczelnym wodzem zwycięskiej armii pozwolił na zaprzepaszczenie jego własnej idei przesunięcia jak najdalej na wschód zasięgu polskiego władania.

Ale i Dmowski też nie odniósł sukcesu gdyż polskie granice nie objęły nakreślonej przez niego linii „oddziaływania polskiej kultury”.

W konsekwencji obaj nie zdołali zrealizować swoich wizji państwa polskiego, jednakże wbrew pozorom to raczej Dmowski był bliższy temu, w jaki sposób zostało ukształtowane państwo polskie.

Po śmierci Piłsudskiego Rydz tworząc grunt pod swoją przyszłą prezydenturę i chcąc wzmocnić państwo w obliczu narastającej groźby wojny zwrócił się początkowo w stronę chłopów, ale kiedy ci odpowiedzieli mu wezwaniem o „zwrot” Witosa znalazł kontakt z ugrupowaniami narodowo radykalnymi otwierając perspektywy na państwo narodowe.

Jak opowiadał mi w wiele lat później Bogusław Miedziński Rydz przedstawił mu swoją wersję programu dla OZN /Obóz Zjednoczenia Narodowego/, który był w znacznej mierze odbiciem programu Stronnictwa Narodowego.

Dla Dmowskiego jednak był taki program zbyt radykalny i raczej widoczne były w nim wpływy ONR aniżeli SN.

Należy zwrócić uwagę na najistotniejszą cechę ich działalności, a mianowicie to, że była ona związana z powstaniem rzeczywiście niepodległego państwa polskiego stanowiącego po dzisiejszy dzień niedościgniony wzór.

Odtworzenie takiego państwa polskiego jest ciągle dziełem zadanym obecnemu pokoleniu Polaków, które powinno czerpać z ich dorobku siły do jego realizacji, a nie do jałowych, zapewne przez wrogów Polski celowo wymyślanych sporów, dzielących polski naród.

Inne zapisy autora:

Andrzej Owsinski
Andrzej Owsinski

519 publikacje
0 komentarze
 

4 komentarz

  1. zjanusz

    Szanowny Panie Andrzeju!
    Mam do Pana wielki szacunek z racji wiedzy i wieku. Jako młodsze pokolenie (1949) patrzę trochę inaczej, zwłaszcza na późniejsze „osiągnięcia” marszałka. Doceniam jego pracę na rzecz niepodległości Polski, a zwłaszcza stworzenie POW. Niestety, Piłsudski nie zrobił jednego. Nie przyznał się publicznie, że był obcym agentem (niektórzy uważają, że nawet poczwórnym). A jako agent (jak to agent) musiał w sprawach zasadniczych słuchać poleceń swoich „zwierzchników” (Lloyd Georga?) i panicznie bać się dekonspiracji. Zapłacił na przykład Austriakom polskim węglem za zniszczenie swoich „kwitów”. Austriacy węgiel owszem wzięli, ale kwitów nie zniszczyli, co umożliwiło dotarcie do nich R. Świętkowi („Lodowa ściana”). Ale najgorsze było to, że mimo słownych deklaracji pozostał socjalistą i na wzór socjalistyczny Polskę urządzał: https://www.money.pl/gospodarka/wiadomosci/artykul/gospodarka-przedwojenna-pilsudski-historia,193,0,2186177.html
    Janusz Żurek

  2. pablo3 pablo3

    takie porownania, sa dosc skomplikowane i nie zawsze maja racje bytu. generalnie zgadzam sie, ze Pilsudski to czlowiek czynu, ktory zrealizowal w praktyce odrodzenie Polski i potrafil obronic niepodleglosc. natomiast, Dmowski, byl takim naczelnym ideologiem panstwa, przywodca ruchu, z ktorego zdobyczy w wymiarze programowo – ideologicznym, korzystala sanacja, ale i polskie organizacje roznego typu czy formy panstowe po II wojnie swiatowej.
    nie zgadzam sie, co do argumentow na temat Kaczorowskiego, gdyz takie postawienie sprawy mogloby wywolac nieprzewidywalne konsekwencje. nasze granice po II wojnie swiatowej, stanowia calkiem niezly punkt wyjsciowy. zasluzylismy na to, co najmniej poniesionymi ofiarami. mimo, niewatapliwej porazki w wojnie. inne pytanie, czy mozna bylo jej uniknac? to raczej zlo konieczne, ktore musialo sie dokonac.

    nie rozumiem, tez Pana Zurka. czepia sie Pan bzdet. i co z tego, ze Pilsudski byl agentem, jesli obronil niepodleglosc Polski i oddal jej cale serce… i mozg???
    kwestie gospodarcze. to prawda, ze w tamtym czasie w Polsce mielismy do czynienia z wielkim kryzysem, wielka deflacja, ktora mozna bylo czesciowo uniknac albo i w ogole… ale. pytanie, czy faktycznie spoleczenstwo polskie w tamtym okresie, zdolne bylo rowniez do odrodzenia ekonomicznego, do swiadomego uczestnictwa w zyciu gospodarczym?? co Pan na ten temat wie? a pamietajmy, ze to byl stosunkowo krotki okres niepodleglosci.

    sprawa Polski byla o wiele bardziej skomplikowana i jest teraz. mysle, ze polskie spoleczenstwo wciaz raczkuje. jak rozmawiam z ludzmi, to nie mam watpliwosci, ze Niemcy przewyzszaja nas jako ogol pod kazdym wzgledem. w dodatku wiekszosc rzeczy robimy pod ich dyktando. jak male dzieci, ktore prowadzi sie do przedszkola. tylko, ze nasz interes i niemiecki, niekonieczni musi byc zawsze zbiezny.

    • zjanusz

      Szanowny Pablo!
      Uważam, że nie można budować przyszłości na kłamstwach przeszłości. Czy kłamstwo może kogoś czegoś nauczyć poza kłamstwem? Czy można projektować przyszłość nie znając i nie analizując błędów przeszłości (których nie znamy, bo są przed nami ukrywane)? Co nam wyjdzie z analizy jeśli podstawimy fałszywe dane?
      Żurek Janusz

      • zjanusz

        Piłsudski najwyraźniej bał się polskich obywateli. Zatajał przed nimi marne możliwości obronne Polski serwując im propagandę o polskiej potędze i kazał spisać wszystkich, którzy mieli broń, ułatwiając tym sposobem pracę Niemcom. .
        .
        Nie spisali się także jego politycy co celnie zauważył pan Antoni Gut na FB:
        .
        „23 sierpnia o 15:39

        Mija właśnie 79 lat od podpisania przez Niemcy i sowiety paktu dotyczącego nowego podziału Europy środkowej ze szczególnym uwzględnieniem podziału Polski.

        Wielu uważa, że była to zdrada Polski, itd., ale nie jest to prawdą. Niemcy hitlerowskie ani sowiecka Rosja nie były a nawet nie mogły być przyjacielem Polski ponieważ oba dążyły do panowania nad światem. Polska była zawadą na ich drodze do zwycięstwa.

        Naszym problemem był sanacyjny rząd nie rozumiejący tej sytuacji. Rząd trzymający się przestarzałej koncepcji Piłsudskiego tzw. balansowania. Podobno Piłsudski powiedział Beckowi „balansuj ile się da pomiędzy Rosją i Niemcami a jak się nie da to podpalcie świat.” I udało się ten świat podpalić, z tym że straciliśmy połowę terytorium, 6 milionów obywateli i nigdy nie wycenione dobra materialne i duchowe.

        Zdrada Polski nastąpiła nie 23 sierpnia a w marcu 39, w chwili, kiedy Anglicy ogłosili tzw. gwarancje. To był cyniczny, wyrachowany pocałunek śmierci Anglików dla Polski. Ich celem było skierowanie agresji niemieckiej na Polskę a być może liczyli że Hitler za ciosem pójdzie dalej na wschód i da Anglii kilkanaście miesięcy na przygotowanie się do wojny.

        Natomiast Hitler od tego momentu wiedział, że aby zrealizować swoje plany, to musi najpierw zniszczyć Polskę. On przewidywał, że w razie ataku na zachód, Polska całą siłą zaatakuje Niemcy a jeżeli napadnie na Polskę, to ją zniszczy w milczeniu po stronie zachodniej.

        Natomiast sanacyjny rząd a szczególnie min. Beck to pięknoduchy, którzy przyjęli „te gwarancje”, nawet nie sprawdzili ich zawartości. A było to śmierdzące jajo.”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

 

319217