27062017Nowości:
   |    Rejestracja

Długie ręce Agory, czyli koniec SLD


Wyrugowanie Sojuszu Lewicy Demokratycznej z Sejmu nie było przypadkiem i nie wynikało in expressis verbis z niechęci społeczeństwa do działaczy nieboszczki PZPR przebarwionych na socjaldemokratów (niestety). To biznesowy policzek wydzielony SLD przez spółkę Agora. Policzek wydzielony za karę. Za to, że rząd Leszka Millera nie pozwolił Agorze kupić telewizji niewiele ponad 10 lat temu.


0001KOQ8D5NUD7YB-C317-F3

W biznesie, zwłaszcza prowadzonym ostrą ręką, nie ma przyjaźni. Są doraźne interesy i radykalne posunięcia, których celem jest wzmocnienie pozycji na rynku. W przypadku spólki medialnej nie bez znaczenia jest wpływ na politykę kraju macierzystego, o czym doskonale wiedzą stacje CNN, CNBC, ABC, czy były premier Włoch Silvio Berlusconi lub Władimir Putin, prezydent Rosji. To media mają wpływ na politykę, one decydują o tym, który polityk jest rozpoznawalny, a który nie. Którego ludzie znienawidzą, a o którym mówią z sympatią. Który wygra wybory, a który trafi do więzienia pod byle pretekstem.

Ambicję posiadania takiej właśnie władzy od zawsze miała spółka Agora, wydawca ‘Gazety Wyborczej’, serwisu gazeta.pl, właściciel Radia TOK FM, dziś dość kulejąca na rynku polskich mediów i odzierana ze znaczenia przez liczną konkurencję, której udało sie zwalczyć hegemonistyczne zakusy ‘Gazety Wyborczej’ i jej naczelnego Adama Michnika, który nawet nie ukrywał, że chce mieć wpływ na to, co i jak dzieje się w Polsce, bynajmniej nie z niewidocznego trzeciego siedzenia. Był czas, że to felieton Michnika namaszczał kolejnego premiera, bądź decydował o dymisji ministrów. Byłoby tak do dzisiaj, gdyby Michnikowi i zarządowi Agory nie podwinęła się noga na interesach… z SLD właśnie.

Lub czasopisma

Aktorzy ówczesnego konfliktu to sławny Lew Rywin, którego Michnik potraktował jak pętaka, nagrał i zrobił z niego drobnego korupcjusza. Byli tam również Włodzimierz Czarzasty (przez moment szef Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji), założyciel i prezes Stowarzyszenia ‘Ordynacka’, będącego kuźnią kadr lewicy i swoistym klubem wzajemnej adoracji, do którego członkowstwa przyznawali się i Aleksander Kwaśniewski, i Józef Oleksy, i Leszek Miller – wyliczając tylko tych kilku.

Sprawa dotyczyła nowelizacji ustawy o radiofonii i telewizji, do której wprowadzono przepis zabraniający jednoczesnego posiadania gazety ogólnopolskiej (dziennika) oraz stacji telewizyjnej. Przepis taki stanowił dla spółki Agora – właściciela „Gazety Wyborczej” – istotną przeszkodę, gdyż jej zarząd nosił się z zamiarem kupna stacji telewizyjnej Polsat lub drugiego programu TVP (w razie jego prywatyzacji).

Z zarządem Agory (m.in. ówczesną prezes Wandą Rapaczyńską) spotykał się Lew Rywin, szczerze informując, że jest posłańcem Leszka Millera, wówczas premiera. Rapaczyńska wręczyła mu wymagania Agory odnośnie kształtu ustawy i zmiany prawa na takie, które pozwoli Agorze telewizję kupić. Ale za ustawę spółka miała przekazać Rywinowi 17,5 mln dolarów, które docelowo trafić miały na konta SLD za pośrednictwem rywinowskiej fundacji. Agora miała przestać krytykować premiera i SLD a sam Rywin… to już był jego pomysł, miał się znaleźć na pokładzie należącego do ‘Gazety Wyborczej’ ‘Polsatu’.

Dogadać szczegóły miał Rywin z Adamem Michnikiem, który – kiedy już wiedzał, że Agora spółką telewizyjną nie zostanie – nagrał rozmowę a jej fragmenty opublikowała ‘Gazeta Wyborcza’. Fragmenty niekorzystne dla Rywina, te które pokazały naturę i intencje Michnika ujawniła dopiero sejmowa komisja śledcza.

Zresztą zaraz po wizycie Michnik spotyka się z premierem Leszkiem Millerem i Aleksandrem Kwaśniewskim. Po co? Tego już Michnik nie nagrał, a kelnerzy z restauracji ‘Sowa i przyjaciele’ uczyli się dopiero w pierwszych klasach prowincjonalnych szkół gastronomicznych. Po tym spotkaniu rząd zmienił ustawę na taką, która pasowała ‘Gazecie Wyborczej’. – Bez związku ze spotkaniem – deklarowali wóczas Miller, Michnik, Kwaśniewski i Czarzasty. Przekonali was? No właśnie.

Afera medialna z udziałem Aleksandra Kwaśniewskiego, Leszka Millera, Włodzimierza Czarzastego, Wandy Rapaczyńskiej i Adama Michnika skończyła się źle dla spółki Agora i naczelnego ‘Gazety Wyborczej’. Nie pomogły wpisywane na pierwszą stronę GW hasła ‘nam nie jest wszystko jedno’ – czytelnictwo gazety zaczęło spadać a wraz z nim dochody od reklamodawców Agory. Giełdowa spółka medialna rozpoczęła grupowe zwolnienia.

Czarna lista

Ekipa Adama Michnika od zawsze dbała o interes własnej spółki. Każde pytanie dotyczące początków ‘Gazety Wyborczej’ kończyło się na zwolnieniu ciekawskiego pracownika, względnie wpisaniu publicysty lub polityka na ‘czarną listę’. Takich właśnie dziennikarze ‘Gazety Wyborczej’ szczególnie pilnowali dbając, żeby w miarę regularnie pojawiały się aferalne teksty z nimi w roli głównej. A jeżeli nie dało się ukręcić afery, publicyści ‘Wyborczej’ ubierali ich w ‘antysemityzm’, ‘rasizm’, ‘skrajną prawicę niebezpieczną dla Polski’, etc. W ten sposób na cenzurowanym w ‘Wyborczej’ znaleźli się między innymi Antoni Macierewicz, bracia Kaczyńscy, Roman Giertych, Jan Olszewski i cała rzesza innych polityków powiązanych z prawicą i kościołem katolickim (gazeta szczególnie troskliwie ‘reformowała’ kościół w Polsce – zwłaszcza po tym, jak pod nosem toruńskiego oddziału ‘Gazety Wyborczej’ wyrosło imperium Radia Maryja).

Wszystkich wrogów Agory z prawej strony sceny politycznej, księży oraz niezwiązanych z ‘Wyborczą’, choć wywodzących się z solidarnościowego nurtu publicystów łączyło jedno – każdy z nich przynajmniej raz publicznie zapytał o finansowanie początków spółki Agora.

Z czasem temat trafił do publicznej dyskusji również z mediach – publicznych i niepublicznych, związanych z Sojuszem Lewicy Demokratycznej.

W telegraficznym skrócie chodziło o to, że po upadku komunizmu obóz ‘Solidarności’ dostał dość duży zastrzyk gotówki na budowę wolnych mediów – z akcentem na liczbę mnogą w słowie media. Tymczasem łapę na pieniądzach położyli Adam Michnik i jego koledzy i koleżanki wydający ‘Gazetę Wyborczą’. Inne media ich nie zobaczyły. To pytanie o te pieniądze przez wiele lat powodowało w Polsce śmierć cywilna i polityczną.

Adam Michnik był dobrym publicystą. Ale miał ambicje stać się jeszcze lepszym biznesmenem i szarą eminencją polskiej polityki. Michnik miał ambicje stać się biznesmenem, który pamięta doznane krzywdy i raczej ich niewybacza. Oczywiście wybaczył SB-kom i milicjantom razy zadane pałką, wybaczył Jaruzelskiemu wprowadzenie stanu wojennego, ale wtedy nie był jeszcze biznesmenem. Już w wolnorynkowej gospodarce zamachów na swój żywotny interes nie wybaczał nigdy. I nie wybacza o czym boleśnie przekonali się wszyscy bez wyjątku politycy SLD tak konsekwentnie i bezdyskusyjnie odsunięci od Sejmu praktycznie na zawsze.

Makiawelizm a’la Gazeta W.

Partia ‘Razem’, która nie wygrała wyborów w takim znaczeniu, że nie będzie miała swojego posła w Sejmie, wygrała je w znaczeniu zupełnie innym. Przekraczając 3 proc. wynik w wyborach załapała się na kilkumilionową dotację z budżetu państwa. Jak podzielą się tym młodzi politycy nie znani jeszcze kilka miesięcy temu? To już ich sprawa – zbudują siłę polityczną, lub zbudują kilka jednoosobowych karier na antypisowskiej polityce.

Adrian Zandberg był człowiekiem właściwie nieznanym do debaty liderów partii startujących w tegorocznych wyborach. W czasie debaty mówił ładnie – poprawną polszczyzną, z wyuczonymi emocjami – ale mało konkretnie. Jego cel był jasny: miał uderzyć w Sojusz Lewicy Demokratycznej (poprzez uderzenie w Zjednoczoną Lewicę), a dokładnie w Leszka Millera i cały SLD-owski establishment, który odpowiadał za odebranie Agorze szansy na prywatną telewizję z koncesją na nadawanie.

Jeszcze zanim przebrzmiały echa debaty media Agory (‘Gazeta Wyborcza’, gazeta.pl, Tok FM) przeprowadziły bezprecedensową akcję wsparcia Zandberga i partii Razem. ‘To Zanberg wygrał debatę’ – pisali dziennikarze Agory, ‘Zandberg to nowa twarz lewicy’, ‘Zandberg to prawdziwa lewica’ – mówili inni. Takiego zaangażowania we wspieranie konkretnego ugrupowania politycznego i konkretnego nazwiska dziennikarze Agory nie pamiętali od czasów Unii Demokratycznej i Unii Wolności. Tydzień konsekwentnie prowadzonej kampanii wywołał przewidziany efekt – Zjednoczonej Lewicy zabrakło pół procenta, a na polityczną emigrację trafili wszyscy, którzy uniemożliwili Agorze kupienie telewizji z koncesją na nadawanie ogólnopolskiego programu.

Partia Agory

Środowisko ‘Gazety Wyborczej’, czyli młodzież wychowana na prawdach Agory, spotykająca się pod tęczą na Placu Zbawiciela, potępiająca kościół katolicki, klerykalizm (cokolwiek on dla nich znaczy) oraz religię w szkołach (co zadziwiające, to samo środowisko nie potępiałoby, przynajmniej tak deklarują, gdyby w szkołach nauczany był islam) – bez wyrazistych poglądów na gospodarkę stworzyło partię Razem natchnione głosem dziennikarzy gazety właśnie. Za zemstę Michnika na SLD zostaną również wynagrodzeni – nie przez Agorę bynajmniej, ale właśnie z pieniędzy ze Skarbu Państwa. No i, oczywiście, jako wygodne narzędzie Wyborczej oraz lojalny, póki co, sojusznik Razem może liczyć na wsparcie Agory w walce o zastąpienie SLD. Wsparcie bezkrytyczne. Oto cytaty o Razem z ostatnich wydań ‘Gazety Wyborczej’ i gazeta.pl:

‘Popularność, jaką Adrian Zandberg zdobył w ciągu ostatnich kilku dni, nie wystarczyła, by Partia Razem weszła do Sejmu. Jednak wynik 3,9 proc. to wciąż ogromy sukces. Zandberg dał temu wyraz w bardzo emocjonalnym przemówieniu. – Udowodniliśmy, że inna polityka jest możliwa!’

‘Manifest przedsiębiorcy z Partii Razem. Ten wpis rozchodzi się w internecie (…)

To partia, która na sztandarach wypisała społeczną solidarność i która chce tę solidarność obudzić” – napisał w swoim manifeście Bartek, warszawski przedsiębiorca. Jego wpis na Facebooku przeczytało już kilka tysięcy ludzi’.

Zandberg musi pamiętać tylko o jednym – nielojalny skończy na śmietniku. Tak jak skończyć miał Bronisław Wildsztajn czy jak skończyli Leszek Miller i Włodzimierz Czarzasty.

Napisane przez:


 

Podziel się z innymi

Powiązane artykuły

Ilość komentarzy: 7 dla artykułu "Długie ręce Agory, czyli koniec SLD"

  1. AS pisze:

    Dobre! Dziękujemy!

  2. pablo3 pablo3 pisze:

    dobry tekst, Panie Pawle. tylko nie do konca (mimo wszystkich racjonalnych i logicznych argumentow) zgadzam sie, co do przyczyny, dla ktorej Wyborcza, miala tak bardzo chciec zniszczyc Zjednoczona Lewice czy SLD… zabraklo istotnych faktow. bo, jak bodajze wyjasnial niedawno Humpty Dumpty, ale i ktos w innym serwisie, Agora, czerpala ogromne zyski, z danin publicznych w postaci, np. wszelkiego typu reklam inicjatyw rzadowych czy ministerialnych ogloszen, etc. w latach 2008-2012 do ogolnopolskich dziennikow poplynelo okolo 124 mln zlotych na ten cel, z czego 50% do Gazety Wyborczej… a z tego wynika, ze Agora stala sie rowniez zalezna od PO i na nia wlasnie postawila. zniszczenie Zjednoczonej Lewicy czy SLD, jesli wzamian zagrozona jest rzadami PiS, a byc moze i calkowitym bankructwem i unicestwieniem, mija sie z celem. dlatego uwazam, ze te watki sa ze soba scisle polaczone. tzn. PO wskakuje w miejsce SLD, Agora zalatwia konkurencje w postaci SLD i Zjednoczonej Lewicy (a przy okazji i wyrownuje swoje porachunki). a PSL-ZSL pozostaje bez zmian, gotowe na kazda konfiguracje.

  3. Casey pisze:

    No wreszcie coś z ikrą, ale zgadzam się też z pablo3.

  4. kanton pisze:

    Coś mi się widzi że Agora zacznie cienko pierdzieć. Czas tłustych lat kończy się sromotnie, zaś nowego smacznego kąska nie widać. A pensje są rozbuchane …

  5. HD HD pisze:

    Wytłumaczenie jest zupełnie inne. Oderwani coraz bardziej od życia propagandziści z Czerskiej uwierzyli w wykreowany przez siebie obraz. A w nim na PiS głosować mieli wyłącznie sfrustrowani i nieudacznicy. To dla nich powstała RAZEM. A że wyszło, jak wyszło, to wynik uwiądu starczego Michnika, który najwyraźniej jąka się nie tylko mówiąc, ale i myśląc.

  6. mario pisze:

    i chuj z wami

Dodaj komentarz

Dodaj komentarz

 

269656