21022018Nowości:
   |    Rejestracja

Deklaracja, czyli mydlenie oczu


Chyba nic tak nie irytuje zwykłego człowieka, jak zasłanianie się przez przedstawicieli władzy immunitetem przed poniesieniem odpowiedzialności za „grzeszki”. Chociaż nie – bardziej chyba może irytować strojenie sobie z tego żartów.


Prezes PiS, Jarosław Kaczyński, zapowiedział: W następnych wyborach do parlamentu z naszych list będą mogli kandydować tylko ci, którzy podpiszą jednoznaczne deklaracje dot. korzystania z immunitetu, tak by nie chronił osób podejrzanych o przestępstwa kryminalne”.

http://www.polsatnews.pl/wiadomosc/2018-01-25/kaczynski-do-czlonkow-pis-immunitet-nie-moze-stawiac-nikogo-ponad-prawem/

Szkopuł w tym, że uchylenie immunitetu posłowi, senatorowi w konkretnej sprawie może się dokonać wyłącznie za zgodą Sejmu bądź Senatu wyrażoną w głosowaniu.

http://mowimyjak.se.pl/newsy/fakty/immunitet-poselski-jak-sejm-moze-uchylic-immunitet,22_62668.html

Tym samym obowiązek podpisania takiej deklaracji niczego tak naprawdę nie zmienia.

Poza tym – co z innymi urzędnikami chronionymi przez immunitet? Co z sędziami, prokuratorami itd.?

Zapowiedź konieczności podpisywania deklaracji to zwykłe mydlenie oczu, zagrywka PR – owa. Jeśli faktycznie prezes Kaczyński chce zaprowadzić równość wobec prawa, to czas najwyższy zmienić zasady funkcjonowania immunitetu tak, by przestał być tarczą chroniącą przed odpowiedzialnością zarówno karną, jak i np. w sferze kodeksu drogowego.

Napisane przez:


 

Podziel się z innymi

Powiązane artykuły

Dodaj komentarz

Dodaj komentarz

 

314447