18022018Nowości:
   |    Rejestracja

Czy proces legislacyjny w Polsce przebiega pod dyktando obcych państw?


Analizując obecną sytuację polityczną powstałą po uchwaleniu nowelizacji ustawy o Instytucie Pamięci Narodowej można zadać sobie pytanie: „Czy proces legislacyjny w Polsce przebiega pod dyktando obcych państw?”


 Wnioski niestety nie są optymistyczne. Jakże szybko, szumnie i dumnie głoszone przez środowiska tzw. dobrej zmiany hasło o tym, że Polska jakoby wstała z kolan w swojej polityce zagranicznej zostało brutalnie zweryfikowane przez życie. To, że na kształt ustaw w naszym kraju ogromny wpływ mają lobbyści reprezentujący interesy określonych grup wiadomo było od dawna. Naciski te były jednak w pewnym stopniu kamuflowane i ukrywane przed opinią publiczną aby nie wzbudzać zbytnich sensacji. Teraz przy okazji uchwalenia przez Sejm nowelizacji ustawy o IPN okazało się, że treść tejże noweli była konsultowana, czy wręcz ustalana z przedstawicielami obcego państwa! Maski opadły, to co działo się w kuluarach zostało wywleczone na światło dzienne. Zapewne działo się tak od dawna ale nigdy tak ostentacyjnie i bezpośrednio na forum publicznym. Prezydent, premier, ministrowie, parlamentarzyści czy politycy komentujący zaistniałą sytuację mówią o tym wprost. Porażające jest to, że nie widzą w tym by obce państwa wpływały na kształtowanie prawa w Polsce nic złego! Nie widzimy wśród nich zbulwersowanych tym bezpardonowym atakiem prowadzonym przez obcych polityków na polską suwerenność. Nie tłumaczą się z tej obcej ingerencji, wręcz przeciwnie, mocno i otwarcie podkreślają fakt wielomiesięcznych „konsultacji”. Nie oburzają się na tak jawne, bezczelne, publiczne wtrącanie się w proces stanowienia prawa w Polsce. Są natomiast zdziwieni, zaskoczeni lecz nie obcą krytyką i żądaniami wprowadzenia zmian w ustawie tylko tym, że przecież wszystko ustalali, wzięli pod uwagę postulaty obcych polityków, uzgodnili z nimi treść w takim stopniu, że nie mieli oni żadnych uwag a tu nagle taki atak i to na forum międzynarodowym. Cóż to za politycy, którzy twierdzą, że Polska jest silnym podmiotem liczącym się w polityce światowej a okazuje się, że wystarczy aby premier obcego państwa bezpardonowo obsztorcował nasz kraj a oni kulą uszy po sobie i godzą się na to, by jak uczniaków wezwał ich na dywanik w celu wytłumaczenia się ze swojego postępowania. Czy jakiekolwiek inne państwo chcące uchodzić za suwerenne i podmiotowe musi się publicznie kajać i tłumaczyć ze swoich ustaw? I co oni na to? Nasz superpremier poświęca czas w niedzielę na telefoniczną spowiedź! Prezydent tłumaczy się w telewizji. Bardzo szybko są organizowane spotkania polityków najwyższego szczebla z ambasador obcego kraju w celu wyjaśniania nieporozumień. Prowadzą rozmowy z osobą, która wykorzystała uroczyste obchody do politycznego ataku na nasz kraj, skrytykowała nowelizację ustawy i domagała się jej zmiany! Za tak arogancki atak to ona powinna się tłumaczyć, ale niestety nikt z rządzących jakby nie zauważał wysoce niestosownego jej zachowania, dla nich nie jest to problemem. Cała sytuacja nie wygląda na relacje równoprawnych partnerów. Naciski są zapewne z różnych stron ale jeszcze nigdy w sposób tak bezpośredni i jawny nie mieliśmy do czynienia z wpływaniem na polskie ustawodawstwo. Musimy się bardzo mocno zastanowić jakie relacje łączą polityków rządzących Polską z obcym państwem, czy jesteśmy wasalem Izraela aby jego politycy decydowali o kształcie prawa stanowionego w naszym kraju? Czy to jest Polska czy może już Polin?
Ciekawe ile już takich ustaw po „kosultacjach” i z akceptacją obcych państw zostało uchwalonych przez naszych politykierów?
Jeżeli takie międzynarodowe „konsultacje” są praktykowane to bardzo chętnie dowiem się jakie ustawy i z jakimi krajami konsultował polski rząd.

Napisane przez:


 

Podziel się z innymi

Powiązane artykuły

Dodaj komentarz

Dodaj komentarz

 

314662