23112017Nowości:
   |    Rejestracja

Czy naprawdę nie wiedzą co czynią?


Niedawno, bo jakieś dwa, może trzy lata temu, ferie zimowe spędzałem z synem w miasteczku Bad Wiessee, w Alpach Bawarskich, jakieś 30-40 kilometrów na południe od Monachium. Wraz z nami, w niewielkim pensjonacie, przebywały także jeszcze dwie polskie rodziny. W sumie było nas, Polaków, jakieś 8, czy 9 osób. W niedzielę, jak Pan Bóg przykazał, pomaszerowaliśmy wszyscy do miejscowego kościoła pw. Wniebowstąpienia NMP na Mszę Świętą. I oprócz nas na głównej Mszy Świętej o godzinie 9. do kościoła przyszło jeszcze 3. a może nawet 4. mieszkańców miasta. W Bad Wiessee mieszka 4794 osoby. I przy takiej populacji na początku XXI wieku chęć uczestniczenia w niedzielnej mszy wyraziły tylko jednostki. Trzecie przykazanie Boże, pamiętaj abyś dzień święty świecił, legło w Bad Wiessee w gruzach.


W mojej Bobowej, w miasteczku o populacji ok. 3000 osób na wszystkich niedzielnych mszach kościół pw. Wszystkich Świętych pęka w szwach i nie należy do rzadkości widok, że wiele osób uczestniczy w mszy, stojąc na dziedzińcu kościelnym.

Polskie lewactwo od lat prowadzi zmasowaną kampanię antykościelną. I niestety z sukcesami. Antyklerykałów ci u nas dzisiaj dostatek. Szmaciarstwo z Czerskiej i Wiertniczej nie ustaje w pouczaniu Kościoła i katolików w sprawach wiary. Marzą im się takie niedzielne msze, jak ta w Bad Wiessee, którą przeżyłem. Wszędzie przeszkadza krzyż, a każdy kapłan podejrzany jest o pedofilię. Biskupi powinni ze wszystkiego tłumaczyć się na przykład Katarzynie Kolendzie–Zaleskiej albo Justynie Pochanke. Bohaterami tej złowrogiej opowieści są ludzie, którzy porzucili stan duchowny jak Roman Kotliński albo ksiądz Lemański, który wypowiada posłuszeństwo swoim zwierzchnikom. „Nową Ewangelię” w lewackich mediach szerzą takie dziwne indywidua jak ksiądz Sowa. Dzieciom w przedszkolach próbują zamieniać płeć. Gender wisi na wszystkich plakatach. Ta kropla niestety drąży skałę. Wybaczcie jeszcze jedną prywatną, historyczną reminiscencje. Otóż, gdy przystępowałem do sakramentu bierzmowania w warszawskim kościele pw. św. Michała Archanioła na warszawskim Mokotowie w 1975 roku, wraz ze mną akt przekazania Ducha Świętego i umocnienia wiary przeżywała ponad setka dzieci. Mój syn w zeszłym roku, w tym samym kościele przyjmował ten sakrament z grupą 15, no może 16 osób.

I tak sobie o tym wszystkim myślałem, gdy w „polskim” sejmie odrzucano obywatelski projekt ustawy, wprowadzający zakaz tzw. aborcji eugenicznej. Za odrzuceniem głosowało 233 posłów, przeciw było 182. Koniec dyskusji. Lewactwo zaciera ręce.

Jednak nie możemy podupadać na duchu. I nie zapominajmy, co powiedział Chrystus na krzyżu: Ojcze, przebacz im, bo nie wiedzą, co czynią.

Ale, czy naprawdę nie wiedzą co czynią?

Napisane przez:

Kontakt: pow1@o2.pl

Dziennikarz i wydawca. Twórca portali "Bobowa Od-Nowa" i "Gorlice i Okolice" w powiecie gorlickim (www.gorliceiokolice.eu). Zastępca redaktora naczelnego portalu "3obieg". Redaktor naczelny portalu "Zdrowie za Zdrowie". W latach 2004-2013 wydawca i redaktor naczelny czasopism "Kalendarz Pszczelarza" i "Przegląd Pszczelarski". Autor książek "Ule i pasieki w Polsce" i "Krynica Zdrój - miasto, ludzie, okolice". Właściciel Wydawnictwa WILCZYSKA (www.wilczyska.eu). Członek Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich.

 

Podziel się z innymi

Polecane artykuły

Ilość komentarzy: 47 dla artykułu "Czy naprawdę nie wiedzą co czynią?"

  1. Radek pisze:

    „W niedzielę, jak Pan Bóg przykazał”

    ,……….

    Proszę wskazać w którym miejscu Bóg przykazał, aby czcić niedzielę.

    • zjawa zjawa pisze:

      być może autorowi chodzi o boga mitrę, którego czczono w dzień słońca czyli niedzielę.

    • Tomasz Parol Tomasz Parol pisze:

      Pamiętaj aby dzień święty święcić – mówi Ci to coś?

      • zjawa zjawa pisze:

        „Pamiętaj aby dzień święty święcić” – nie ma czegoś takiego w Biblii. Ale znam fragment, w którym Pan Bóg mówi o uświęcaniu dnia sobotniego:______________
        „(8) Pamiętaj o dniu szabatu, aby go uświęcić. (9) Sześć dni będziesz pracować i wykonywać wszystkie twe zajęcia. (10) Dzień zaś siódmy jest szabatem ku czci Pana, Boga twego. Nie możesz przeto w dniu tym wykonywać żadnej pracy ani ty sam, ani syn twój, ani twoja córka, ani twój niewolnik, ani twoja niewolnica, ani twoje bydło, ani cudzoziemiec, który mieszka pośród twych bram. (11) W sześciu dniach bowiem uczynił Pan niebo, ziemię, morze oraz wszystko, co jest w nich, w siódmym zaś dniu odpoczął. Dlatego pobłogosławił Pan dzień szabatu i uznał go za święty. ” Księga Wyjścia 20__________________________________________________
        ewentualnie inny przekład: „8Pamiętaj, abyś dzień sobotni święcił. 9Sześć dni robić będziesz i będziesz wykonywał wszystkie roboty twoje; 10ale dnia siódmego sabat Pana, Boga twego, jest: nie będziesz wykonywał weń żadnej roboty, ty i syn twój, i córka twoja, sługa twój i służebnica twoja, bydlę twoje i gość, który jest między bramami twymi. 11Przez sześć dni bowiem czynił Pan niebo i ziemię, i morze, i wszystko, co w nich jest, a odpoczął dnia siódmego; i dlatego pobłogosławił Pan dniowi sobotniemu i poświęcił go.”____________________________________
        Da się coś zrobić żeby tekst się nie zlewał?

        • Radek pisze:

          Zgadza się.
          Niedzielę obrał sobie szatan od niepamiętnych, starożytnych czasów.
          Działalność szatańska polega na podszywaniu się pod Boga i pod Syna Bożego, parodiowaniu itd. Najczęściej działo i dzieje się to w wyprzedzeniem.
          Boży plan zakłada m.in. ponowne nadejście Chrystusa i 1000 lat pokoju (nie takiego jaki świat daje, ale takiego jaki daje Chrystus).
          Tymczasem szatan wymyślił nową erę pokoju (ziemskiego – takiego jaki daje szatan) nazwaną New World Order. Wpaja się ludziom, że ta światła era ma nastąpić w wyniku transformacji i rozwoju umysłów, wielkich wynalazków itd itp.
          Człowiek znający Ewangelię od razu dostrzega tutaj sprzeczność i diabelskie sztuczki.

  2. Sceptissimus pisze:

    Słusznie dostrzega Pan postępującą laicyzację. I to w krajach cieszących się opinią zdecydowanie chrześcijańskich. W odniesieniu do Bawarii, trudno jednak znaleźć ten sam mianownik, który określa sytuację w Polsce. Lewacka indoktrynacja ma w Polsce półwieczne tradycje uwieńczone zidioceniem co najmniej połowy społeczeństwa; wyniki politycznych wyborów zdają się tą bolesną prawdę potwierdzać. W tradycyjnie katolickiej Bawarii, od kilkudziesięciu lat dzierżącej palmę pierwszeństwa w ekonomicznym współzawodnictwie pomiędzy niemieckimi landami – to raczej dość powszechny dobrobyt przyczynia się do uwiądu warstwy duchowej w wyznawanej religii. Pozostaje (tak jak i w Polsce) zewnętrzna barwna otoczna związana z celebrą.
    To charakterystyczne dla bogacących się społeczeństw. W moich peregrynacjach po Kraju zawsze z ciekawością obserwuję ewolucję zachowań uczestników nabożeństw. O ile jeszcze przed półwieczem w małomiasteczkowym kościele zamożni i możni tego mikrokosmosu zajmowali zaledwie ławki po obu stronach ołtarza, a jedną trzecią Navy zasiadali gorliwie się modlący, o tyle dzisiaj ci „nadziani”, ziewający lub kimający okupują przynajmniej połowę rzędów z ławkami, a gorliwie się modlących można trafić w navach bocznych.
    No cóż, nasza w gruncie rzeczy socjalistyczna w swoim charakterze religia najbardziej pasuje od tysiącleci tym, dla których została stworzoną – socjalnie pokrzywdzonym.
    Instytucja kościoła jest niezmiernie ważną w trwające konfrontacji kultur i cywilizacji. Tylko silny i zdrowy kościół jest sobie w stanie poradzić z jak to się mówi – wyzwaniem naszych czasów.
    Dlatego tak istotnym jest konsekwentna i twarda postawa jego sterników wobec szerzącego się zepsucia we własnych szeregach. Kościół jest monarchią z hierarchicznymi strukturami.
    To jego siła, ale i bolesny obowiązek wrzucenia w ogień tych krzewów winnych, których obecność działa jak gangrena w zdrowym organiźmie. Ze się tak dotychczas nie działo, jest być może skutkiem dużej powszechności wszelkiego zła w łonie kleru. Wydarzenia ostatnich dwudziestu lat zdają się potwierdzać tę pesymistyczną ocenę. To zaś może stanowić poważny problem z sanacją w kościele, podobnie jak kilkudziesięcioletnia kolaboracja Polaków z okupantem jest przeszkodą nie do przeskoczenia w odnowie moralnej narodu.

  3. Bez kredek we lbie Bez kredek we lbie pisze:

    Ks.Wyj.20:1n – niech mi Pan pokaże w którym z tych przykazań swoich Pan Bóg kazał iść do kościoła…w niedzielę…Albo w którykolwiek inny dzień . Nie ma tam takiego przykazania jakie Pan tu serwuje.

    • Tomasz Parol Tomasz Parol pisze:

      Łatwo nie iść więc idziemy w co najłatwiej, na tym to polega, szukając pustych wytłumaczeń. Usprawiedliwiamy się i… to działa. Życie wszak powinno być przyjemne, bez bandy dzieciaków przez które nie można na Kanary i bez babci/mamy staruszki, którą cholera trzeba się zajmować.
      To laicki przekaz.
      I my to łykamy.
      Paweł Pietkun o tym pisał kiedyś, nakręcamy laicką wojenkę: rodzice abortują dzieciaki a kogo nie wyabortuje ten urośnie i eutanazuje rodziców.
      W kościele jeszcze wysłuchamy Słowa Bożego, zastanowimy się, zadumamy, pomodlimy, bez tego zostanie nam tylko słowo palikociarni w telewizji. Może niektórym to pasuje..

      • Bez kredek we lbie Bez kredek we lbie pisze:

        Panie Tomaszu, nie rozmawiam tu z pozycji ateisty. Nie jestem ateistą. Ale nie lubię, kiedy przeinacza się słowa samego Boga. Kiedy kłamie się na ich temat i wywraca je do góry nogami.

        Proszę również nie pisać o laickich przekazach. Wojenkach, aborcjach ect. To nie do mnie. Nie jestem laicka. Jestem wierząca. W to, co mówi Bóg. Dokładnie to, co On mówi, to stosuję w życiu. I dalej proszę o doczytanie przykazań – tych z Biblii. Tych pozostawionych przez Boga.

        Co do łatwości w tym „nie iść”. Nie zgadzam się z Panem. Za to widzę łatwość do manipulowania Słowem Boga.

        • Katarzyna Waluś pisze:

          Babo kłamać można na wiele sposobów, wierz mi, też zostałam w brzydki sposób zmanipulowana a kiedyś aż 4 moje artykuły wisiały na pierwszej stronie, potem pięknie ładnie mnie spławiono i tyle. Słowo lecz się to dla mnie marny argument na dotrzymanie słowa….

      • Radek pisze:

        Panie Tomaszu
        Jest Pan zapewne wartościowym człowiekiem, ale zdaje mi się, że nie do końca zna i rozumie Boże nakazy.
        Bóg nakazał przecież czcić sobotę. Oczywiście nie jest to najbardziej istotny nakaz. Najbardziej istotne jest przykazanie miłości bliźniego.
        Bóg poprzez Jezusa i Apostołów wprost nakazuje aby nie postępować według zasad ustanawianych przez ludzi, które są najczęściej sprzeczne z Bożymi.
        Świętowanie niedzieli jest właśnie tego typu nakazem….ludzkim.
        Hierarchia KRK jest oczywiście pełna wartościowych osób, jak również jej poddani.
        Jednak aby uzmysłowić Panu w czym jest zasadniczy problem, podam następujący cytat:
        „Nie każdy, kto do mnie mówi: Panie, Panie, wejdzie do Królestwa Niebios; lecz tylko ten, kto pełni wolę Ojca mojego, który jest w niebie. (wolą Ojca jest m.in. czczenie soboty)
        W owym dniu wielu mi powie: Panie, Panie, czyż nie prorokowaliśmy w imieniu twoim i w imieniu twoim nie wypędzaliśmy demonów, i w imieniu twoim nie czyniliśmy wielu cudów? A wtedy im powiem: Nigdy was nie znałem. Idźcie precz ode mnie wy, którzy czynicie bezprawie.”

        Proszę zwrócić uwagę, że demony wypędzane przez Jezusa powiedziały m.in. : Tak. Zaiste To jest Syn Boży!
        Jezus w pewnym momencie skarcił demony, aby tego nie mówiły, gdyż powiedzą jedno słowo prawdy i za chwilę kilka kłamstw.
        Właśnie na tej zasadzie odbywa się wielowiekowa, wysublimowana, globalna manipulacja szatańska. Szatan ma tron, władzę tam gdzie ogromna ilość ludzi nie podejrzewa i właśnie na tym polega kąsanie w piętę.

        Idiotyczne jest przecież postępowanie wbrew nakazom Boga, jednocześnie twierdząc, że postępuje się zgodnie z nimi.
        Zawsze mamy wybór.
        Ja wiem, że on jest zazwyczaj b.ciężki

        • zjawa zjawa pisze:

          Mnie się wydaje, że problem tkwi w precyzyjnym wyrażaniu się, jakby pan autor napisał „W niedzielę jak kościół rzymsko-katolicki przykazał” nie było by nieporozumień i pytań uważanych za zaczepne.

          • Radek pisze:

            Niektórzy uważają po prostu, że to jest tożsame.
            Uważają że Bóg jest synonimem Kościoła Katolickiego.
            Nie trzeba być wielkim myślicielem, aby obalić ten pogląd.

          • Bez kredek we lbie Bez kredek we lbie pisze:

            A mnie się wydaje zjawo, że problem tkwi w tym, że się nie czyta Słowa Bożego, tylko czyta się „bryki” teologów itepe.

        • Piotr pisze:

          Cyt: „Bóg nakazał przecież czcić sobotę” – żydom, nie chrześcijanom. Chrześcijanie obchodzą Dzień Pański, kiedy Chrystus zmartwychwstał i zesłał na Apostołów Ducha Świętego. Chrześcijanie zgodnie z objawieniem Nowego Testamentu właśnie niedzielę uznają za „odpoczynek” (takie jest znaczenie słowa szabat). Dostałem od Adwentystów Dnia Siódmego broszurę „Dekalog”, gdzie zdemaskowałem manipulację i zakłamanie redaktora: http://piotrandryszczak.pl/adwentysci-dnia-siodmego-drugie-przykazanie-i-szabat.html

          • Radek pisze:

            Jezus też się mylił.
            Piotrze idź dalej i popraw Jezusa:

            „Nie sądźcie, że przyszedłem znieść Prawo albo Proroków. Nie przyszedłem znieść, ale wypełnić. 18 Zaprawdę. bowiem powiadam wam: Dopóki niebo i ziemia nie przeminą, ani jedna jota, ani jedna kreska nie zmieni się w Prawie, aż się wszystko spełni.”

  4. Dziękuje, to ważne uwagi. Ja w swojej pisaninie jestem trochę plebejski i niezwykle cieszy mnie, gdy znajduję takie jak Pańskie rozwinięcie tematu, a nie mam zamiaru odpowiadać na zaczepki w stylu „niech mi Pan pokaże w którym z tych przykazań swoich Pan Bóg kazał iść do kościoła…”.
    Jeszcze raz dziękuję!

    • Bez kredek we lbie Bez kredek we lbie pisze:

      To nie jest zaczepka, Panie Macieju. Nie jestem ateistką. A Pan zdaje się adwokata nie potrzebuje. Opieram się na słowach Pana Boga. Słowach, które dla mnie stanowią kwintesencję wszystkiego. Ale w swoich Słowach nie zawarł takiego przykazania jak Pan przytoczył. O to mi się rozchodzi. Nie jest Pan rzetelny w tym, co Pan pisze. Kiedy się pisze na pierwszą stronę, dla wielu ludzi należy dbać o …rzetelność. A Pan przeinaczył Słowa samego Boga.

      Pozdrawiam.

      • Radek pisze:

        Całkowita racja.
        Należy bardzo uważać aby nie naginać Słowa Bożego według własnych upodobań:

        „Temu zaś, kto bluźni przeciw Duchowi Świętemu nie będzie wybaczone ani na ziemi, ani w niebie.”

  5. Sceptissimus pisze:

    Nie ma za co. Nie zawsze jestem pacyfistą w dyskusji. Tym bardziej cieszy mnie kredyt zaufania.

  6. pablo3 pablo3 pisze:

    tak, tylko jaki jest poziom korupcji czy przestepczosci w Bad Wiessee, a jaki w gminie Bobowa?

    niemiej troche pomoge w tej zagadce. Zachodnie Niemcy byly budowane na chrzescijanskich wartosciach (ordoliberalizm), wiec tak naprawde rodzice tych ludzi, wychowali ich w przyzwoitym duchu. jednak odchodzenie od zasad wiary prowadzi do tego, ze kolejne pokolenia juz na takich fundamentach wiary nie beda budowane, co moze ich doprowadzic w rozne miejsce w przyszlosci…

    a sytuacja w Polsce troche zaczyna przypominac ta sprzed wojny domowej w Hiszpanii, chociaz jest to moze zbyt przesadne porownanie.

  7. Wszystkim, którym pomyliły się wszelkie porządki!!!

    Pamiętaj, abyś dzień święty święcił

    Co to jest Msza św.

    Najlepszym uświęceniem dnia świętego jest dla chrześcijanina pobożne uczestniczenie we Mszy św. Oto kilka uwag na ten temat.

    Tu leży mój brat, który umarł za mnie

    Opowiadano kiedyś, że tuż po ostatniej wojnie jakiś mtody chłopak spod Tarnowa przychodził co niedzielę na tarnowski cmentarz. Przychodził piechotą, robiąc tam i z powrotem 10 km (nie było jeszcze wtedy komunikacji miejskiej) i długo modlił się zawsze przy jednym z grobów. Zapytany, kto tutaj leży, powiedział: Tu leży mój brat, który umarł za mnie.

    Jak to było? – zapytano go, a on powiedział:

    Pewnego dnia w czasie ostatniej wojny gestapo przyjechało do nas, do domu, aby mnie aresztować. Miałem wtedy 19 lat. A ponieważ nie było mnie w domu, zabrano mojego brata, który miał 17 lat, i powiedziano, że jeśli ja się zgłoszę, to on wyjdzie na wolność. Tymczasem przez kilka tygodni przesłuchiwano go na gestapo, torturowano i w końcu zabito. Pochowano go właśnie tutaj. On umarł za mnie i dlatego ja jestem tutaj przy jego grobie w każdą niedzielę, a każdego dnia modlę się za jego duszę.

    Coś podobnego można powiedzieć o Mszy św. Jest ona nie tylko przypomnieniem ostatniej wieczerzy, ale powtórzeniem ofiary krzyżowej Pana Jezusa. On, podobnie jak na Kalwarii, tak i tutaj w każdej Mszy św. na nowo umiera za nas: za mnie, za Ciebie i za wszystkich ludzi – choć czyni to teraz w sposób bezkrwawy, przez ręce kapłana, ukryty pod postaciami chleba i wina. Tak! Tu nasza rozgrywa się sprawa i dlatego winniśmy tutaj być nie tylko naszym ciałem, ale przede wszystkim umysłem i sercem.

    Było to w Wielki Czwartek wieczorem blisko 2000 lat temu

    Kiedy apostołowie wraz z Panem Jezusem znaleźli się w wieczerniku, Pan Jezus umył im najpierw nogi. Umył je nawet Judaszowi, a kiedy wszyscy patrzyli na Niego ze zdziwieniem, powiedział: Uczyniłem to po to, aby wam przykład dać, byście również i wy podobnie czynili.

    Następnie, po spożyciu ostatniej wieczerzy, ujawnił spisek Judasza, a kiedy Judasz odszedł, odprawił wobec apostołów pierwszą Mszę św.

    A było to tak:

    Po odczytaniu wyjątku z Pisma Św. i odśpiewaniu psalmów Pan Jezus wziął chleb w swoje ręce i z wielką powagą wypowiedział słowa: Bierzcie i jedzcie, to jest Ciało moje. Po chwili wziął kielich z winem i rzekł: Bierzcie i pijcie, to jest Krew moja. I wtedy stała się rzecz bardzo dziwna. Chleb zamienił się w Ciało, a wino w Krew Pana Jezusa. I choć nie widziały tego oczy apostołów, wierzono Panu Jezusowi. Wierzono, że tak się naprawdę stało.

    Następnie Pan Jezus podał przemieniony chleb i wino apostołom jako komunię św. Przyjęli je z wielką pobożnością i szacunkiem, wierząc, że pod tą odrobiną chleba i wina ukrywa się rzeczywiście prawdziwe Ciało i prawdziwa Krew Pana Jezusa. Była to pierwsza Msza św. i pierwsza Komunia św. na świecie. Na końcu zaś dodał: „to czyńcie na moją pamiątkę”. Tymi słowami polecił im odprawiać Mszę św., a w czasie Mszy św. wymawiać nad chlebem i winem słowa wymówione przezeń w czasie ostatniej wieczerzy. Polecił im też, by w czasie Mszy św. sami przyjmowali Komunię św. i rozdawali ją wiernym.

    Tak! Wielki Czwartek to dzień pierwszej Mszy św., pierwszej Komunii św…. Dzień ustanowienia sakramentu kapłaństwa.

    Niech pan do kościoła nie wstępuje – niech pan do kościoła idzie

    Opowiada pewien profesor szkoły średniej: Rozmawiałem swego czasu na ulicy z rabinem, przełożonym tarnowskiej gminy żydowskiej. Dyskutowaliśmy bardzo długo. W pewnym momencie powiedziałem: „ja bardzo panu dziękuję i przepraszam pana, ale musimy kończyć tę dyskusję, bo dzisiaj jest niedziela, a ja chciałem jeszcze wstąpić do kościoła”. A on powiedział mi: Panie profesorze! Niech pan do kościoła nie wstępuje – niech pan do kościoła idzie. Bo wstępować, to się wstępuje do kiosku: po lemoniadę, po papierosy, po gazetę, a do kościoła trzeba iść.

    I słusznie! Trzeba w niedzielę iść do kościoła i pozostać tam przez pewien czas, uczestnicząc pobożnie we Mszy św.

    Bo przecież w każdej Mszy św. sam Pan Jezus oddaje, w naszym imieniu, cześć Swojemu Ojcu i dziękuje ze wszystko, co Bóg nam daje. On przeprasza wtedy swego Ojca za nasze upadki i grzechy oraz przedstawia Mu nasze potrzeby i prośby. On zdaje się mówić do swojego Ojca słowami: „Ojcze! Daj siłę ich dłoniom, męstwo ich sercom, wytrwałość ich wierze. A tych, którzy odeszli z tego świata, racz przyjąć jako wierne dzieci, do Królestwa swego”.

    Trzeba więc, abyśmy również i my z Jezusem zanosili te modlitwy do tronu naszego Ojca w niebie.

    Ciekawy testament

    Testament, jednego z największych dyrygentów operowych świata, prof. Toscaniniego, który zmarł w roku 1957. Miał on idealny słuch i był tak utalentowany, że z pamięci dyrygował orkiestrą wykonującą muzykę do trzydziestu kilku oper. Dyrygował najpierw we Włoszech, a potem w USA, gdzie zmarł. W swoim testamencie pozostawił trzy prośby:

    – by pochowano go we Włoszech, na wiejskim cmentarzu, w rodzinnej wiosce, obok rodziców

    – by jego pogrzeb był skromny i prosty

    – by każdego roku, w rocznicę jego śmierci, odprawiono Mszę św. za spokój jego duszy.

    A cenił ją sobie tak, że – jak mówił – nie opuścił niedzielnej Mszy św. nigdy w swoim życiu. Jego prośba została spełniona: przewieziono go do Włoch, do jego rodzinnej wioski, gdzie w pogrzebie uczestniczyło jednak tysiące ludzi, a w czasie Mszy św. odprawianej za spokój jego duszy śpiewały najlepsze chóry operowe świata.

    Czy i my tak patrzymy na Mszę św., czy ją sobie naprawdę cenimy? W Katechizmie Kościoła katolickiego czytamy, że w niedzielę oraz inne dni świąteczne nakazane, wierni są obowiązani uczestniczyć pobożnie we Mszy św.

    Obyśmy się starali coraz lepiej poznawać Mszę św., coraz pobożniej w niej uczestniczyli. Obyśmy Mszę św. naprawdę ukochali.

    ks. Adam Kaźmierczyk

  8. Bo przecież w każdej Mszy św. sam Pan Jezus oddaje, w naszym imieniu, cześć Swojemu Ojcu i dziękuje ze wszystko, co Bóg nam daje. On przeprasza wtedy swego Ojca za nasze upadki i grzechy oraz przedstawia Mu nasze potrzeby i prośby. On zdaje się mówić do swojego Ojca słowami: “Ojcze! Daj siłę ich dłoniom, męstwo ich sercom, wytrwałość ich wierze. A tych, którzy odeszli z tego świata, racz przyjąć jako wierne dzieci, do Królestwa swego”.

    Trzeba więc, abyśmy również i my z Jezusem zanosili te modlitwy do tronu naszego Ojca w niebie.

    • Radek pisze:

      Potrzeba jest wielkiej pracy umysłu i natchnienia Ducha Świętego żeby Pan zrozumiał przebiegłość diabelskiego planu.
      Co to jest w ogóle „Msza Św” ? Czy kiedykolwiek zastanawiał się Pan nad tym? Czy badał ten temat zarówno na podstawie Biblii, jak i historycznie?
      Msza była praktykowana m.in. na cześć boga mitry.,
      Ja natomiast znam „ostatnią wieczerzę”, która odbyła się w ściśle określonym momencie i znam „wieczerze pańskie”, na które zapraszano biedaków, aby razem spożywać i pić wino na pamiątkę męczeńskiej śmierci Jezusa Chrystusa. Tak czynili prawdziwi Chrześcijanie i tak nauczał Jezus.
      Jakieś przepoczwarzanie Chrystusa w opłatki i wino są również przebiegłym, szatańskim oszustwem.
      Człowiek, który myśli, że zjadając opłatek, przyjmuje Chrystusa – jest obłąkany.
      Proszę sprawdzić co na ten temat jest napisane w Biblii.
      Proszę wrócić do źródeł, do Biblii…. Najlepiej jak najszybciej.

      • Maciej Rysiewicz pisze:

        A pan jest zwykłym kretynem! Tak bywa!
        Maciej Rysiewicz

      • Piotr pisze:

        Pan po prostu bezczelnie kłamie. Obrzydliwość! Od razu widać po Pańskim tekście, że nie zna Pan nauki Kościoła. Co to znowu za pisanie, że jak ktoś spożywa „opłatek” jest obłąkany. Jako katolicy nie spożywamy „opłatka”, lecz Ciało Pańskie. Proszę się douczyć! Oto tekst Biblii: „«Bierzcie i jedzcie, to jest Ciało moje»” (Mt 26,26); „Kto spożywa moje Ciało i pije moją Krew, ma życie wieczne” (J 6,54).

        • Radek pisze:

          Jezus mówił również m.in. :

          „Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Ja jestem bramą owiec…(Jana 10,7 .9)

          Idąc Pańskim tokiem rozumowania, oraz rozumowania tych którzy ośmielili się naginać i przeinaczać Słowo Boga, należałoby modlić się do każdej napotkanej bramy owiec, albo snuć filozoficzne wywody o przeistoczeniu się Jezusa w taką bramę. W świetle świata materialnego brama nie różni się przecież od chleba czy wina.

          Nauczanie demoniczne jest bardzo przebiegłe. Ono podstępnie wchodzi do umysłów ludzi i ubóstwia śmiertelną naturę.
          Tymczasem Jezus użył najzwyklejszego porównania / przenośni. Stosował je przecież wielokrotnie w różnych sytuacjach.
          Chleb który mamy spożywać nie jest materialny, tak jakby chciał szatan, żebyśmy się tymi opłatkami zajadali.
          Chleb, który mamy spożywać jest Słowem Boga i jest duchowy:

          „To jest chleb, który z nieba zstąpił – nie jest on taki jak ten, który jedli wasi przodkowie, a poumierali. Kto spożywa ten chleb, będzie żył na wieki”

          Jak napisałem już uprzednio na tym polega „kąsanie w piętę”. Plemię wężowe usadowiło się tam, gdzie przytłaczająca większość ludu Bożego się nie spodziewa. Tylko nieliczne osoby, natchnione Duchem Świętym są w stanie wyrwać się z tej obrzydliwej, szatańskiej matni.
          Dlatego również padają ostrzegawcze słowa : „Ludu mój wyjdźcie z niej!”

          • „“Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Ja jestem bramą owiec…(Jana 10,7 .9). Idąc Pańskim tokiem rozumowania, oraz rozumowania tych którzy ośmielili się naginać i przeinaczać Słowo Boga, należałoby modlić się do każdej napotkanej bramy owiec, albo snuć filozoficzne wywody o przeistoczeniu się Jezusa w taką bramę. (…)”

            Najlepiej sprowadzić problem do absurdu. Słyszał pan o modlitwie do bramy? Chrystus Pan przyrównał swe Ciało do manny, którą na pustyni jedli wszyscy Żydzi, aby przeżyć (J 6:32-35). Tak samo wszyscy, którzy chcą żyć wiecznie, powinni spożywać Jego Ciało (J 6:50n., 53, 57). O tym jest mowa w Ewangelii.
            Proszę nie oszukiwać czytelników, bo w Jana 10,7 .9 padają zupełnie inne słowa (gr. ego eimi). Jeśli Jezus wziął chleb i powiedział „to jest [gr. estin] moje Ciało”, to ja wierzę Jemu, nie panu. Taka jest wiara Kościoła, a wrogowie zrobią wszystko by pociągnąć za sobą wielu.
            Proszę się dobrze zastanowić nad swoją pokrętną i niebiblijną nauką. Sieje pan zamęt i oszukuje. Pan Jezus przestrzegał nas przed fałszywymi nauczycielami, czego jestem właśnie świadkiem. Po śmierci, nie ma już możliwości nawrócenia. Proszę o tym pamiętać. Przypominam, że żadne bramy piekielne Kościoła nie przemogą. Daremny pański trud.

  9. zjanusz zjanusz pisze:

    Pytanie na czym się opierać? Na Starym, czy Nowym Testamencie. Pierwsi chrześcijanie nie mieli wątpliwości, że ważniejszym dla nich dniem jest pierwszy dzień po szabacie, w którym Pan Jezus zmartwychwstał. Bóg mógł zmartwychwstać w szabat, w końcu był Bogiem, ale jakoś tego nie zrobił! Może w ten sposób oznajmił, że jego umowa z Żydami jest nieważna!
    Żurek Janusz

  10. zjanusz zjanusz pisze:

    Czy Bóg nie mógł zmienić zdania? W końcu jest Bogiem i nie musi się przejmować tym czy ludzka „mrówka” będzie mu coś wypominać, czy nie. Z ludzkiego punktu widzenia wcale bym się mu nie dziwił, po tym co go od ludzi spotkało.
    Żurek Janusz

    • Radek pisze:

      Polemizujmy jak dorośli, myślący ludzie i nie twórzmy scenariusza do programu „Duże dzieci”.

      • zjanusz zjanusz pisze:

        Szanowny Panie Radku!
        Pytanie jest jak najbardziej na serio i logicznie poprawne. A jeśli nie jest Pan pewien, czy Bóg może zmieniać zdanie, czy nie, to niech Pan poczyta Pismo Święte, bo mam przeczucie, że znajdzie Pan tam coś na ten temat.
        Żurek Janusz

        • zjanusz zjanusz pisze:

          No i co? Znalazł Pan już panie Radku odpowiedź na pytanie, czy Pan Bóg może zmieniać zdanie? A ja myślałem, że Świadkowie Jehowy mają wszystko „obcykane”. Idę spać i życzę owocnych nocnych poszukiwań i konsultacji.
          Żurek Janusz

          • zjanusz zjanusz pisze:

            No i jak wypadły poszukiwania Panie Radku?
            Ja się spokojnie wyspałem, a Pan?
            Żurek Janusz
            P.S.
            O ile dobrze pamiętam to Pan Jezus sam „łamał” szabat, a nawet mówił, że to ON jest Panem Szabatu, czyli 7 dnia, dnia odpoczynku.

  11. zjanusz zjanusz pisze:

    Przepraszam czytelników i błagam Boga o wybaczenie, za użycie „mu” i to jeszcze z małej litery!
    Żurek Janusz

  12. zjanusz zjanusz pisze:

    No i jeszcze to małe „go”! Chyba mi Zły wszedł na klawiaturę.
    Apage Satanas!
    Żurek Janusz

  13. jahvevpohve pisze:

    Duchowosc mozan wyrazac i praktykowac na wiele sposobow. Dlatego nie mozna utozszamiac braku checi uczestnictwa w katolickich mszach swietych z laicyzacja. Po pierwsze religii jest wiele, po drugie rozwoj duchowy nie musi byc zwiazany z jaka kolwiek religia. Niestety obserwuje ze wiekszosc praktykujacych katolikow dokonuje uproszczenia deprecjonujac wszystkich tych, ktorzy do kosciola nie chodza. Nic bardziej blednego. Dlatego wydzwiek arykulu budzi moj sprzeciw. Nie mozna dokonywac takich uproszczen i podzialow. „My ktorzy chodzimy do kosciola i wszyscy inni” z domniemaniem ze ci wszyscy inni sa gorsi, i duchowo uposledzeni. Z domniemaniem ze wasza katolicka prawda jest prawdziejsza niz niekatolicka. Pych i samozadufanie ot co!

  14. zjanusz zjanusz pisze:

    Zapytaj Pan muzułmanina lub Żyda, czy jego religia jest „prawdziejsza” niż inne, czy może jednak nie. Po zadaniu pytania radzę szybko uciekać, a lepiej wcześniej sprawdzić, czy czasem nie ma „kałacha” przy sobie.
    Żurek Janusz

  15. Sceptissimus pisze:

    Tam gdzie zaczyna się wiara, tam kończy się wiedza.
    Tam gdzie zaczyna się wiedza, tam kończy się wiara.
    Jak się coś wie, to nie trzeba w to wierzyć.
    Skoro się twierdzi, że się w coś wierzy – to się przyznaje, że się tego nie wie.

    • zjanusz zjanusz pisze:

      No i co z tej retorycznej figury ma wynikać? Że wiara jest wiarą, a wiedza wiedzą?
      To nie można prościej? „Brzytwa Ockhama” się kłania.
      Żurek Janusz

  16. Sceptissimus pisze:

    Pewnie można prościej. A co z tego ma wynikać? Jeśli ktoś stawia takie pytanie, to widocznie nic nie musi z tego wynikać. Przynajmniej nie dla niego.

Dodaj komentarz

Dodaj komentarz

 

138357