25052017Nowości:
   |    Rejestracja

Czekając na aresztowanie


Kiedy odebrałem na poczcie wezwanie na kolejną rozprawę i zapoznałem się z jego treścią zdziwiłem się. Nie było w nim najmniejszej wzmianki, że moje stawiennictwo jest obowiązkowe. W poprzednich wezwaniach sędzia zawsze takie pouczenie umieszczał, wraz z litanią szykan jakie spotkają mnie niechybnie w razie nie zastosowania się. Tym razem tego nie było. Odczytałem to jako pozytywną zmianę koncepcji sądu, odwilż może… może nawet wolę szybkiego zakończenia tej żenującej farsy. Znam takie przypadki… Można tego dokonać poprzez zwykłe umorzenie. Na przykład ze względu na brak dowodów, albo tzw niską szkodliwość społeczną… – oba warianty mnie satysfakcjonowały. Nie jestem mściwy, nie zamierzam domagać się odszkodowań za trzy lata niszczenia mojej rodziny, za psucie dobrego imienia i fałszywe oskarżenia.


1-176987-1

 

 

Na bezwzględne uniewinnienie nie liczyłem, z powodów politycznych.

Może w drugiej instancji jak złożę apelację… ?

Już wielokrotnie się przekonałem bowiem, że dla tutejszej (skierniewickiej) biurokracji nigdy przez gardło nie przejdzie nawet najmniejsze słowo przepraszam. Będą bronić swojego interesu grupowego jak KOD-owcy. O przyznaniu się do złej woli, niekompetencji bądź pomyłki jakiegokolwiek funkcjonariusza nawet nie mogłem marzyć.

Tak czy siak uznałem owo nieobowiązkowe wezwanie za dobrą wiadomość. Upewniłem się czy nic nie stoi na przeszkodzie by mój adwokat mnie tam samodzielnie reprezentował, poinformowałem że mam ważne sprawy rodzinne do załatwienia i zapomniałem o sprawie.

Proszę sobie wyobrazić moje zdziwienie kiedy parę godzin później odebrałem telefon od pana mecenasa informujący, że właśnie sąd wydał postanowienie o aresztowaniu mnie rzekomo z powodu niestawiennictwa na rozprawie i uporczywe utrudnianie postępowania. Cóż za tupet, cóż za absurd!

Adwokat zaznaczył jednak żebym się nie martwił bo jak tylko otrzyma treść tego postanowienia wraz z uzasadnieniem to złoży w moim imieniu zażalenie.

Póki postanowienie nie jest prawomocne nikt nie ma prawa mnie aresztować. Teoretycznie oczywiście, czyli w świetle obowiązujących przepisów prawa. Problem, że w tej całej aferze tylko ja przejmuję się tym prawem.

Przez ostatnie trzy lata widziałem tyle niezgodności z prawem, w działaniach tutejszych przedstawicieli państwa iż aresztowania spodziewam się w każdej chwili.

W związku z powyższym postanowiłem napisać i złożyć swoje własne zażalenie niezwłocznie, Oparte jest ono wyłącznie na informacjach uzyskanych od mojego pełnomocnika przez telefon. Ale lepsze to niż wmawianie potem, że nic nie miałem przeciwko mojemu aresztowaniu gdyż, nie złożyłem zażalenia w terminie…

SĄD REJONOWY

W SKIERNIEWICACH

II Wydział Karny

WNIOSEK O UCHYLENIE POSTANOWIENIA SĄDU

z dnia 11 marca 2016 r.

o zastosowaniu tymczasowego aresztowania

oraz uchylenie Postanowienia o przeprowadzeniu dowodu z opinii biegłych psychiatrów

lub ustalenie terminu badania psychiatrycznego, jeśli Sąd w/w Postanowienia o

dowodzie z opinii biegłych psychiatrów nie uchyli.

Uprzejmie wnoszę (z ostrożności procesowej) o uchylenie Postanowienia o tymczasowym aresztowaniu, o którym się dowiedziałem z telefonu od mojego adwokata. Wydane zostało ono na

rozprawie w dniu 11 marca 2016 r., rzekomo z powodu, że nie uczestniczyłem w niej jak i w

zarządzonych przez Sąd badaniach psychiatrycznych. Nastąpiło to z niezależnych ode mnie i usprawiedliwionych powodów. Nadto w dniu 11 marca moja obecność na rozprawie nie była obowiązkowa

(dowód: wezwanie z dnia 02.02.2016.r. ). Byłem tam zresztą reprezentowany przez adwokata.

W tym miejscu ponownie oświadczam, że nie podzielam wątpliwości Sądu co do mojej

poczytalności. Wątpliwości te nigdy nie zostały przez Sąd sprecyzowane, czyli oparte na

rzeczywistych okolicznościach i dowodach.

Zgodnie z Uchwałą składu siedmiu sędziów z 16 czerwca 1977 r. (sygn. akt VII KZP 11/77,

OSNKW nr 7-8/1977, poz. 68), której nadano moc zasady prawnej – szczególny charakter

dowodu z opinii biegłych lekarzy psychiatrów przemawia „za koniecznością ograniczenia

dopuszczalności poddania oskarżonego badaniu tych biegłych w celu wydania opinii o stanie

jego zdrowia psychicznego tylko do tych wypadków, w których zachodzą uzasadnione – a

więc oparte na konkretnych okolicznościach i dowodach – wątpliwości w tym względzie”.

Nadto pragnę podkreślić, że postępowanie dowodowe w niniejszej sprawie zostało już

zakończone przed blisko rokiem. Jednoznacznie wykazało ono, że nie popełniłem

zarzucanych czynów. Świadczą o tym między innymi

1. udokumentowane dowody iż tzw „poszkodowani” funkcjonariusze MOPR podawali

nieprawdę w odniesieniu do zdarzeń paralelnych będących przedmiotem rozpoznania

w sądzie rodzinnym,

2. podali kilka wzajemnie się wykluczających powodów najścia jak i wersji jego

przebiegu

3. sami potwierdzili, iż wielokrotnie w sposób rżący złamali obowiązujące procedury i przepisy prawa podczas tej interwencji jak i w dalszym postępowaniu,

4. nie wytworzyli w tej sprawie żadnej prawem przewidzianej dokumentacji.

5. Jarosław Rosłon pomimo wyłączenia ze sprawy już na wstępie, za wiedzą i zgodą swojej przełożonej Janiny Wawrzyniak prowadził ją do samego końca i to w sposób rażąco stronniczy, a nawet sam rozpatrywał skargi dotyczące jego osoby.

Wobec powyższego brak jest podstaw do dania wiary nieprawdziwym oskarżeniom Jarosława

Rosłona, oraz dodatkowego upokarzania mojej osoby badaniami psychiatrycznymi.

Zwłaszcza w sytuacji kiedy równolegle Sąd kilkakrotnie zbagatelizował i odrzucił moje znacznie lepiej uzasadnione wnioski dotyczące poddania opinii biegłych psychiatrów osoby funkcjonariusza MOPR Jarosława Rosłona. Zachowania Jarosława Rosłona od początku budziły nie tylko moje zaniepokojenie, zwłaszcza jego zdemoralizowanie, skłonność do konfabulacji zdecydowanie odrywająca się od realiów, wyraźne oznaki niezrównoważenia psychicznego i emocjonalnego, oraz poczucie jakiejś niezrozumiałej i wręcz chorobliwej misji daleko wykraczające poza zdrowy rozsądek, posiadane kwalifikacje i kompetencje. Człowiek ten w sposób ewidentny stanowił i nadal stanowi zagrożenie dla otoczenia, dobra mojej rodziny i bezpieczeństwa moich dzieci. Jestem przekonany, że wymienione cechy Jarosława Rosłona stanowią jedną z istotniejszych, pośrednich przyczyn śmierci mojego sąsiada, a jego podopiecznego pana D. któremu odebrano syna oraz zniszczono dobre imię z zastosowaniem podobnego, nieludzkiego schematu postępowania jak w odniesieniu do mojej rodziny.

Zgodnie z Postanowieniem SN z dnia 18 lutego 2009 r., IV KK 306/08:

„Żaden przepis prawa nie zwalnia sądu z obowiązku ustalenia, czy oskarżony, który według

opinii biegłych psychiatrów jest niepoczytalny w rozumieniu art. 31 § 1 k.k. popełnił

zarzucany mu czyn. Użyte sformułowania w art. 31 § 1 k.k. „w czasie czynu” oraz w art. 414

§ 1 k.p.k. „w chwili czynu” wskazują jednoznacznie, iż musi zachodzić zbieżność w czasie

dwóch zaszłości, a więc czynu oskarżonego oraz jego niepoczytalności”.

„W procesie karnym stan psychiczny oskarżonego ma znaczenie dopiero przy ustaleniu, że

dopuścił się on czynu zabronionego, co wynika również z treści art. 17 § 1 pkt 2 k.p.k.”

Z orzeczenia powyższego jednoznacznie wynika, że przed badaniem poczytalności należy

przede wszystkim wykazać, iż czyn zabroniony miał w ogóle miejsce. W niniejszej sprawie to

nie nastąpiło.

Wnosząc o uchylenie Postanowienia z dnia 11 marca 2016 r. o zastosowaniu tymczasowego

aresztowania, pragnę podkreślić, iż Prokurator wnioskuje o karę wobec mnie w wymiarze 5

miesięcy pozbawienia wolności, ale w zawieszeniu, w związku z tym pozbawienie mnie

wolności na 2 miesiące jest w oczywisty sposób niezgodne z misją oskarżyciela

publicznego. Jest sprzeczne z zasadami współżycia społecznego, interesem mojej rodziny a

szczególnie dobrem moich dzieci, nad którymi sprawuję bezpośrednią opiekę.

Z wyżej wymienionych względów, wnioskuję jak podano na wstępie.

Napisane przez:


Jestem ojcem. Bronię rodziny przed pedofilią instytucjonalną

 

Podziel się z innymi

Polecane artykuły

Ilość komentarzy: 10 dla artykułu "Czekając na aresztowanie"

  1. kanton pisze:

    Ja tu widzę że wobec Pana są robione dziwne podchody. Proszę być ostrożny. to jest celowe działanie.

    • Godny Ojciec Godny Ojciec pisze:

      kanton: „Ja tu widzę że wobec Pana są robione dziwne podchody. Proszę być ostrożny. to jest celowe działanie.”

      – To oczywiste, że nie chodzi tu o odkrycie prawdy i sprawiedliwy proces. Trudno zakładać że człowiek który skończył wyższe studia i został sędzią prowadzi działania bezcelowe. Tylko co jest jego celem? Inaczej mówiąc jakiemu diabłu służy?

  2. gola.dupa.tuska pisze:

    Należy być obecny na każdej wokandzie. W przeciwnym razie pseudo-prawnicy tak Pana ugotują, że zapomni Pan swojego nazwiska. A i na odwołanie będzie za późno. Brak przymusu prawnego co do obecności na wokandzie to kolejny sposób na ugotowanie niewygodnego dla kogoś człowieka.

    • Godny Ojciec Godny Ojciec pisze:

      Takich sposobów jest bez liku i „jak ktoś chce psa uderzyć zawsze kija znajdzie”, więc przejmowanie się wszystkim prowadzi do schizofrenii. Problem polega na tym, że takie działania ze strony osób zaufania społecznego są możliwy wyłącznie w społeczeństwach zdemoralizowanych, zastraszonych, o niskiej samoocenie i kulturze prawnej.

  3. Piotr-Pierre pisze:

    Moim zdaniem to Pan „wlazł w tryby” lokalnej sitwie. Proszę mi darować odnoszenie się do polityki, ale w kregach ludzi zblizonych do PO, a szczegolnie do PSL o kolesiostwo i sitwy jest BARDZO ŁATWO. Dobrze to z Polski pamiętam.
    Przeciętny „pisowiec” z racji wielu cech jest na tworzenie sitw i „ukladów” o wiele odporniejszy.

    Pozdrawiam

    • Godny Ojciec Godny Ojciec pisze:

      Myli się pan panie Piotrze to lokalna sitwa wlazła mi do domu, oskarżyła fałszywie o niestworzone rzeczy żeby mieć pretekst do zawłaszczenia dzieci, dzieci to jest teraz towar, a kiedy jej to uniemożliwiłem mści się i zaciera ślady swojej przestępczej działalności. Problem polega na tym, że społeczeństwo nie umie się obronić przed tego typu agresją.
      Zapomniano o solidarności i obowiązku dawania świadectwa prawdzie.
      Ludzie skarleli moralnie. Więc kiedy zniszczą tych nielicznych jak ja, którzy jeszcze się sprzeciwiają patologii, rozkręcą handel polskimi dziećmi na masową skalę.

      • Piotr-Pierre pisze:

        Handel dziećmi? Dla nnie to czarna magia..
        Akurat cały piątek „moje” media pialy z zachwytow nad kolejnym francuskim baby boom. Francja na pierwszym miejscu w Europie pod wzgledem dzietności! I tylko moje ukochane le figaro wrzucilo mały kamyczek do tego ogródka wczoraj – niespełna 20% tych dzieci jest rasy białej, nordyckiej…

        Pozdrawiam

        • Godny Ojciec Godny Ojciec pisze:

          Biznes ten ruszy pełną parą kiedy we Francji zalegalizuje się adopcje dzieci przez pary homoseksualne, nie wiem czy to już nie nastąpiło (?) – jeśli nie to na dniach to się stanie. Na tę okoliczność międzynarodowe organizacje przestępcze budują już od dłuższego czasu w Polsce sieć pozyskiwania „towaru” i dystrybucji go za granicę, ponieważ wiedzą że szykuje się bum na czarnym rynku wartym miliardy!!! Dziewczynka rasy aryjskiej (blond) do 6 lat podobno uzyskuje cenę ok 40tys eu.

          • Piotr-Pierre pisze:

            Napiszę Panu jak z mojej malomiasteczkowej optyki wyglada sprawa gejów i gejostwa, bo ciagle słyszę z Polski przesadzone opinie. Fakt, mariage pour tous uchwalono, sa przepisy wykonawcze i teoretycznie kazda para gejowska chcaca zawrzeć akt slubu powinna ten slub w swym merostwie otrzymać. Ale… spora część merów po ostatnich wyborach jest ze skrajnej prawicy (nasz też) i geje chętni do zeniaczki dobrze wiedzą, ze nikt im „nie” nie powie, ale wyjdzie tyle „drobiazgów”, aby im ten slub utrudnić, ze zwykle… rezygnują. Jadą do Paryza lub Lyonu (tradycyjnie lewicowe miasta) gdzie sluby dzialają perfect. Czyli na prowincji slubów gejowskich praktycznie nie ma (u mnie w ub. roku były TRZY śluby gejów (na jednym bylem sam)).
            Adopcji dzieci przez gejów jest przeciwne jakieś 80% mieszkanców prowincji, w tym blisko 100% rolników. A ich glosy są bardzo ważne.
            Tu znowu wyjasnienie. Bez akceptacji prowincji mariage pour tous by nie przeszlo. Trzeba znac specyfikę francuskiej rodziny, u nich monogamia to tylko ideał do którego im daleko. Większosc francuzek zamężnych ma stalych kochanków, większosć francuzów – nawet po kilka kochanek. Nikogo tu to nie dziwi, traktowane jest jako przejaw zycia. Stad sa oni bardzo tolerancyjni, jesli chodzi o odmiennosci seksualne. Ale dzieci, ich wychowanie, edukacja, przyszlosc to dla kazdego francuza ŚWIĘTOŚĆ.
            W tym przypadku na tolerancję szans nie ma. I nie sadzę, aby się to za zycia najblizszych pokoleń zmieniło.

            Pozdrawiam
            P.

Dodaj komentarz

Dodaj komentarz

 

280046