17102017Nowości:
   |    Rejestracja

Co prawda stracimy, ale się postawimy – mały ruch graniczny z Rosją


Pomimo ustania pierwotnych przyczyn tj. szczytu NATO i Światowych Dni Młodzieży, mały ruch graniczny z Rosją nie został wznowiony. Minister Błaszczak, szef MSWiA twierdzi, jakoby wchodziły tu w grę względy bezpieczeństwa. Na granicy z Ukrainą wszystko wróciło do poprzedniego stanu, jak widać stamtąd nic nam nie grozi.


kontrola-graniczna-2013-m-227011znak kontrola graniczna

 

Apel marszałka woj. pomorskiego o unormowanie sytuacji nie trafił na podatny grunt. Marszałek woj. warmińsko-mazurskiego jest całą sprawą zaskoczony i mówi wręcz o katastrofie, w którą dla obu województw przerodziła się zaistniała sytuacja. Rosjanie przyjeżdżający do Polski zostawiali u nas konkretne pieniądze, a wobec ich braku ucierpi z pewnością lokalny handel.

 

W Gdańsku bywam często, więc wiem jaka jest tam sytuacja. Język rosyjski można usłyszeć na każdym kroku, głównie w galeriach handlowych czy w okolicach atrakcji turystycznych. Nie wydaje mi się, aby zwyczajni Rosjanie stwarzali jakiekolwiek zagrożenie, wręcz przeciwnie. Zastanawia mnie również, o jakim niebezpieczeństwie perorują przedstawiciele rządu. O nagłym ataku ze strony Rosji? Do tego mały ruch graniczny nie jest im potrzebny, jeśli będą chcieli to zaatakują. Może chodzi o szpiegów przemykających w tłumie rosyjskich turystów, by siać ferment na tyłach wroga, jakim jest Polska? W kraju przez kilkadziesiąt lat zdominowanym przez komunę, przesiąkniętym do gruntu sowiecką agenturą, wydaje się to śmieszne. U nas typy podejrzanej proweniencji, powiązane z rozmaitymi ośrodkami wpływu, zajmują, a przynajmniej zajmowały do niedawna najwyższe stołki. O czym tu mówimy, bądźmy dorośli.

 

Tłumaczenie ministra Błaszczaka wydaje mi się zabawne. Powiedział m.in.: „kiedy wstrzymaliśmy mały ruch graniczny na granicy z Ukrainą, to strona ukraińska nie wstrzymała tego ruchu, w sensie takim, że nie wydała takiej samej deklaracji. Strona rosyjska tak”. Aha, czyli są obrażeni, bo Rosja też zablokowała? I co teraz? Co prawda my na tym stracimy, ale się postawimy? Pokażemy, kto tu rządzi? Być może dobrobyt województwa, będącego dotychczasową ostoją Platformy, nie obchodzi rządzących, ale mnie tak, bo tu żyję i wolałbym, aby bez względu na dominującą w kraju opcję polityczną żyło mi się dobrze. Niestety, straszliwe zagrożenie ze strony „imperium zła”, jakim dla mainstreamu stała się ostatnio Rosja, wymusiło na naszych włodarzach podjęcie decyzji trudnych, lecz „najwłaściwszych”. W końcu, „kiedy mamy do wyboru sprawę dotyczącą bezpieczeństwa i korzyści gospodarczych, to jednak wybieramy bezpieczeństwo” – jak mówi minister Błaszczak. Ukraiński neobanderyzm i genetyczna nienawiść do Polaków, to dla nich błahostka. Kolonizacja naszej Ojczyzny przez miliony Ukraińców również. Na razie tu tylko pracują, jednak przy obecnej linii władz, osiądą na dobre i zaczną nam dyktować warunki. Polski niż demograficzny może im to ułatwić. Gdy zabraknie ludzi w wieku produkcyjnym, wtedy się powie: „skoro już tu są to niech zostaną” i w ten oto sposób zyskamy w naszym kraju pierwszą mniejszość narodową z prawdziwego zdarzenia. To z pewnością prostsze niż przemyślana i skuteczna polityka prorodzinna.

 

Wracając jednak do kwestii małego ruchu granicznego z Rosją, sparafrazuję słowa ministra Błaszczaka: „kiedy mamy do wyboru sprawę dotyczącą machinacji politycznych i korzyści gospodarczych, to jednak wybieramy politykę”. I tak to przeważnie w Polsce wygląda.

Napisane przez:


Działacz społeczny i polityczny. Członek władz naczelnych Ligi Obrony Suwerenności. Współpracownik kwartalnika "Polski Szaniec" oraz biuletynu "Patriota". Członek Stowarzyszenia Ruch Kontroli Wyborów - Ruch Kontroli Władzy.

 

Podziel się z innymi

Powiązane artykuły

Ilość komentarzy: 5 dla artykułu "Co prawda stracimy, ale się postawimy – mały ruch graniczny z Rosją"

  1. gniew pisze:

    Szczęść Boże. Na czyim sznurku chodzi minister Błaszczak i rząd w Polsce ???
    Ograniczyć i kontrolować ruch graniczny z Ukrainą. Przywrócić mały ruch graniczny z Rosją.
    Już wystarczająco zubożono ziemie północno wschodnie zamykając (ograniczając) wymianę towarowo handlową ze wschodem !!!.

  2. Maniek pisze:

    Według mnie bardzo dobrze że nie wznowiono ruchu.
    Natomiast te idiotyczne sformułowania w powyższym artykule, typu „Ukraiński neobanderyzm i genetyczna nienawiść do Polaków…” w większości normalnych państw skutkowały by zdjęciem tego artykułu z portalu lub nawet procesem sądowym.
    Ja akurat mieszkam po drugiej stronie Polski i mógłbym powiedzieć dokładnie to samo co autor tylko na odwrót: co mnie obchodzi ruch graniczny z Rosją. Rosyski neoimperializm i genetyczne traktowanie Polski jako Priwislanskiej obłasti…”
    Ech…
    Jeśli czegoklwiek się nauczyliśmy to chyba tego że z Rosją nie da się rozmawiać na kolanach bo nie pozwolą nam z nich nigdy wstać. Wszystkie państwa ościenne wiedziały z jakiego powodu ruch zostaje wstrzymany i wiedziały na jaki okres. Widziały również że nie jest to wymierzone w jakiekolwiek konkretne państwo bo obejmuje nawet „sojuszników”. W tym wypadku odwetowe zachowanie Rosji nie można niczym innym tłumaczyć niż świadomą eskalacją stosunków.
    Dlatego bardzo dobrze że Polska pokazuje im palec. Teraz to my powinniśmy odwrócić sytuacje i zapowiedzieć że Polska wznowi mały ruch graniczny dopiero kiedy Rosja zniesie własny zakaz.
    Chromolił ich. W przeciwnym wypadku będą z nami grali wiecznie w ciuciubabke a my będziemy udawali że nic się nie dzieje.
    Powiem więcej – przekopać Mierzeję do choroby jasnej! Na co jeszcze czeka rząd?!
    To ich wieczne otwieranie przesmyki i zamykanie, pozwalanie na import polskiej zywności i zakazywanie importu. Otwieranie rynku i zamykanie, otwieranie i zamykanie.
    W mojej okolicy ogromna masa rolników produkowała jabłka, owoce i mięso na rynek rosyjski. Rolnicy ci zawsze dostawali w d… kiedy tylko Rosja mogła im to zrobić. Sytuacja normowała się, rolnicy inwestowali, brali pożyczki, wtedy właśnie dziwnym trafem Rosja znajdowała jakiegos chorego dzika który spieprzył do Polski z Białorusi. albo robaka w polskim jabłku i szlaban. A co!
    Kiedy rolnik znajdował zbyt gdzie indziej, natychmiast otwierano granicę by mu namącić i omamić „wilekim” rosyjskim rysnkiem. A za chwilę znowu szlaban. A co sobie polski rolnik myśli? Że będzie na naszych diengach się pasł?!
    I tak w koło Macieju…
    Dlatego jak mówię – chromolić Ruska dopóki nie nauczy się kultury politycznej i prowadzenia z sąsiadami przewidywalnego handlu. Powiem więcej – wydał bym ostrzeżenie dla polskich rolników że od tej chwili nie mogą liczyć na żadną pomoc ze strony rządu w przypadku handlu z Rosją. Handel z Rosją wyłącznie na własne ryzyko. Ani grosza od polskiego podatnika dla tych którzy doskonale wiedzą że wcześniej czy później staną się ofiarami rosyjskiej polityki.
    Niech się rolnik i handlowiec przestawią na stabilnych partnerów na zachodzie czy dalekim wschodzie i niech przestaną karmić niedźwiedzia. Chyba że na WŁASNE ryzyko.

    • gniew pisze:

      Jak dotąd to polskiemu rolnikowi i handlowcowi ze wschodu polski Bardziej ZASZKODZIŁ POLSKI RZĄD niż Ruska polityka odwetu. A zaczęło się wszystko kiedy to wciągano nas do unii i uszczelniano granicę wschodnią. Wtedy to handel przygraniczny i nie tylko padł na mordę ze stratą niepowetowaną po polskiej stronie. Ruskim gówno zrobisz !, a warmińsko-mazurskie pada na ryj !!!. Trzeba myśleć matematyką, a nie ” BO MI SIĘ TAK WIDZI ” – takim myśleniem głodnych dzieci nie nakarmisz !!!.
      pozdrawiam gniew

      • Maniek pisze:

        Handel przygraniczny jest KROPLĄ W MORZU w porównaniu z zyskami jakie dało Polsce otwarcie się na rynki zachodnie. Dla lokalnej ekonomii oczywiście ma znaczenie, ale ogólnie rzecz biorąc jest kroplą w morzu którą czasami warto poświęcić. Nawet patrząc na lokalną strukturę przychodów – wciąż jest kroplą w morzu.
        Strukturalne uzależnienie stref przygranicznych od nieprzewidywalnego sąsiada nie jest najlepszą polityką. Czasami warto dokonać radykalnej zmiany by wyjść na tym dobrze długofalowo.
        W Unii jesteśmy i tego faktu nie da się na razie odwrócić. Granice zewnętrzne są uszczelnione i tego też nie da się odwrócić. Dlatego pomstowanie na powyższe jast tak samo skuteczne jak wycie psa do księżyca.
        Mazurskiego mały handel nie uratuje. Mazurskie potrzebuje tego co potrzebowała południowo-wschodnia Polska skąd ja pochodzę. Na szczęście my nie mogliśmy oprzeć naszej ekonomii na małym handlu (choć go mieliśmy z Ukrainą), więc musieliśmy sobie poradzić i w miarę sobie poradziliśmy. Bezrobocie spada, zarobki idą w górę, firmy powstają i mają się dobrze, patrzymy coraz bardziej na nowe technologie a większość produktu idzie na zachód. Jedyne co nam doskwiera to kiepska łączność drogowa z zachodem. Zbyt mało autostrad wschód- zachód i północ-południe które łączyły by nas z rynkami zbytu. Gdyby to zapewnił nam rząd, to z całą resztą sobie poradzimy. Właśnie dlatego że zrezygnowaliśmy z uzależnienia swojej lokalnej ekonomii od Rosji.
        Wygląda na to, że rosyjskie embargo na nasze jabłka i żywność (potężne sandomierskie sadownictwo) wyjdzie nam na dobre. W końcu znajdują się nowi odbiorcy na dalekim wschodzie którzy są stabilni i zapewnią stały wzrost eksportu.
        No i powstają lokalne przetwórnie które korzystając ze spadku cen na produkty rolne stają się ich odbiorcami, proponują nowe wyroby owocowe, równocześnie oferując pracę.
        Nic tak nie szkodzi gospodarce i handlowi jak nieprzewidywalność, a bardziej nieprzewidywalnego partnera niż Rosja ze świecą szukać. W chwili obecnej nawet potęźni amerykańscy gracze tacy jak Caterpillar, John-Deere (maszyny rolnicze), Ford, powoli się zwijają z rosyjskiego rynku. Nie z powodu sankcji a własnie z powodu nieprzewidywalności rosyjskiego partnera.
        Radzę Wam tam na Mazurach – lepiej wyjdziecie na tym kiedy raz na zawsze zapomnicie o rublach. Rubelki są dobre ale tylko jako dodatkowy dochód. Nigdy podstawowy.

        • Jerzy pisze:

          I jeszcze jedno – popatrz na mapę.
          Zablokowanie możliwości niezauważonego przedostania się setek czy tysięcy zielonych ludzików po cywilu z obwodu królewieckiego – bezcenne.
          Litwa robi to samo i Moskwa musi zmieniać swoje plany. Już nie da się jak na Krymie, albo z zaskoczenia. A to oznacza że zielone ludziki przesmyka nie zamkną i nie odetną krajów bałtyckich praktycznie bezkrwawo.
          Potrzeba otwartej ingerencji a to oznacza konflikt z NATO.
          A to z kolei oznacza że Rosja do tego się raczej nie posunie.
          A to oznacza pokój.
          Jedynym kosztem jest utrata dochodów z handlu przygranicznego. Bardzo niska cena za pokój i za bezpieczeństwo.
          O moralnym wpływie na mieszkańców obwodu chyba nie musze wspominać. Nie sądzę by popularność Putina poszła teraz tam w górę.

          Niech najpierw zaczną ten obwód demilitaryzować jeśli chcą być traktowani jak dobry sąsiad.
          Pozwólcie rządowi podejmować tak ważne decyzje zamiast pretendować do „wiedzenia wszystkiego lepiej”.

Dodaj komentarz

Dodaj komentarz

 

289850