21082017Nowości:
   |    Rejestracja

Cenzor z ulicy Bieckiej albo o podróży sędziego Bogusława Gawlika do PRL-u


No i stało się to, co w zasadzie przewidywałem. Oto,  wyrokiem Sądu Rejonowego w Gorlicach z dnia 8 grudnia 2016 roku zostałem skazany w procesie karnym za pomówienie i znieważenie burmistrza Wacława Ligęzy. Wyrok dotyczy pięciu konkretnych i wskazanych przez oskarżyciela burmistrza Wacława Ligęzę artykułów, które opublikowałem na stronie internetowej www.bobowaodnowa.eu od dnia  16 czerwca 2012 roku do 7 października 2012 roku. Jednocześnie w ww. wyroku Sąd Rejonowy w Gorlicach uniewinnił mnie od zarzucanych mi przez oskarżyciela prywatnego występków z art. 212 § 2 i 216 §2 Kodeksu karnego, dotyczących pomówienia i znieważenia oskarżyciela prywatnego Wacława Ligęzy w artykułach z dnia 16 czerwca i 27 czerwca 2012 roku.


 

Nieprawomocny wyrok Sądu Rejonowego w Gorlicach wraz z uzasadnieniem sędziego Bogusława Gawlika, moja apelacja wysłana do Sądu Okręgowego w Nowym Sączu oraz artykuły, stanowiące podstawę aktu oskarżenia, znajdziesz Czytelniku w aneksie do niniejszego tekstu. Ostrzegam jest tego bardzo dużo, bo sędzia Bogusław Gawlik „wysmażył” uzasadnienie – uwaga, uwaga  – na 73 bite strony. Nie, to nie błąd ani Wasze przewidzenie. Liczba 73 jest prawdziwa!!!

Ktoś spostrzegawczy może mi zadać pytanie dlaczego od 8 grudnia 2016 roku, „ukrywałem” na tym portalu fakt skazania mnie 8 grudnia 2016 roku przez sędziego Bogusława Gawlika w procesie,  który toczył się od 24 października 2013 roku (a więc ponad 3 lata!!!), zob. materiał prasowy http://gorliceiokolice.eu/2013/09/oskarzony-maciej-rysiewicz/. A więc odpowiadam spostrzegawczym. Milczałem, bo czekałem na uzasadnienie ww. wyroku i czekałem dokładnie od 8 grudnia 2016 roku aż do 30 marca 2017 roku (tego dnia odebrałem list polecony z SR w Gorlicach, zawierający uzasadnienie do wyroku z 8 grudnia 2016 roku), bo przecież sędzia Bogusław Gawlik musiał kiedyś te 73 strony uzasadnienia wytworzyć w pocie sędziowskiego czoła.

Teraz wszystkie puzzle tej układanki leżą już na stole; i wyrok, i uzasadnienie wyroku sędziego Gawlika, i moja apelacja, i oczywiście wszystkie artykuły, które znieważyły i pomówiły funkcjonariusza publicznego Wacława Ligęzę (zdaniem sędziego Bogusława Gawlika), jak również te, które nie znieważyły i nie pomówiły wyżej wspomnianego. Całość tej dokumentacji znajdziecie Państwo, jak już napisałem powyżej, w aneksie do niniejszego materiału prasowego. Wątpię, żeby ktoś to przeczytał w całości, czyli od deski do deski, ale Czytelników masochistów albo prawników, albo historyków III RP, albo socjologów, zapraszam mimo wszystko do tej lektury.

A teraz wreszcie do rzeczy!

W aneksie znajdziecie Państwo moją gruntowna apelację od wyroku z 8 grudnia 2016 roku. Dlatego, żeby nie mnożyć bytów i nie powtarzać się zanadto, teraz tylko kilka refleksji natury ogólnej, a dotyczącej postawy członka kasty sędziowskiej Bogusława Gawlika. Bo nie tylko liczba wytworzonych stron uzasadnienia powaliła mnie wprost, mówiąc kolokwialnie, „na glebę”, ale przede wszystkim owego uzasadnienia jakość intelektualna, merytoryczna, faktyczna i formalno-prawna. Tylko w sprawie skażonej wody bakteriami coli i enterokokami sędzia Bogusław Gawlik przyznał mi rację, a i to nie w całości, bo ten kryminalny wątek z udziałem burmistrza Wacława Ligęzy i urzędników Renaty Ziomek oraz Grzegorza Janoty nie doczekał się pełnego ułaskawienia w oczach sędziego Gawlika. Z trzech felietonów na ten temat, będących podstawą aktu oskarżenia, jeden, sędzia Gawlik „zatwierdził” jednak jako znieważający i zniesławiający.  Ogólnie rzecz ujmując sędzia Bogusław Gawlik uznał, że nie dochowałem w moich artykułach staranności dziennikarskiej a informacje, które przekazywałem miały charakter wyłącznie nieuprawnionej, znieważającej oceny postawy burmistrza Wacława Ligęzy, co podważyło autorytet i naraziło pana burmistrza i funkcjonariusza publicznego  na utratę zaufania społecznego, tak niezbędnego do sprawowania wysokiego stanowiska samorządowego. Sędzia Bogusław Gawlik ujął te kwestie tak (s. 47 uzasadnienia):

Dziennikarz należycie wykonujący swą profesję musi dołożyć wszelkich starań, wykazać się pełnym profesjonalizmem i pisać o rzeczach prawdziwych i w sposób rzetelny. Powyższe zasady w większości przypadków zostały przez oskarżonego – zdaniem sądu – złamane.

 

I argumentował dalej na stronie nr 54:

 

 oskarżony nie wykazał prawdziwości postawionych zarzutów

 

oraz

 

oskarżony nie podaje powodów dlaczego tak a nie inaczej pisze.

 

Szczegółowo w mojej apelacji, odniosłem się do tych gołosłownych i wprost kłamliwych twierdzeń. Podstawą mojej argumentacji były fakty, których sędzia Bogusław Gawlik, o paradoksie, albo w ogóle nie zakwestionował (a niekiedy przyznał nawet rację), albo pominął tzw. dyplomatycznym milczeniem. Przypomnę tylko te najważniejsze wydarzenia, opisane w moich artykułach, także tych objętych aktem oskarżenia, których prawdziwości i rzetelnego ustalenia przeze mnie, nikt i nigdy nie zakwestionował:

  1. znak B-18 został posadowiony w 2006 roku na działce gminnej o numerze ewidencyjnym 437, która nie była wówczas drogą publiczną, na wlocie dróg gminnych K 270214 i K 270215, nielegalnie,
  2. posadowienie znaku w konsekwencji doprowadziło do bankructwa przedsięwzięcie gospodarcze na działce 70/1 w Wilczyskach,
  3. wszelka dokumentacja na temat afery ze znakiem B-18, opublikowana na portalach Macieja Rysiewicza, przedstawiała autentyczny stan faktyczny w sprawie,
  4. burmistrz Wacław Ligęza wraz z urzędnikami Renatą Ziomek i Grzegorzem Janotą dopuścili do eksmisji rodziny Gawlików do lokalu socjalnego, ukrywając obecność śmiercionośnych bakterii coli w wodzie, którą zmuszeni byli spożywać wyeksmitowani, a także ich sąsiedzi,
  5. decyzja, wydana z upoważnienia burmistrza Wacława Ligęzy przez urzędnika Barbarę Falisz, w sprawie rowu na prywatnej działce rodziny Musiałów wydana była z naruszeniem prawa,
  6. działalność sołtysa Tomasza Taraska, związana z pogłębieniem rowu na granicy Wilczysk i Jankowej, w części znajdującej się poza granicami działek rodziny Musiałów, dodajmy działalność zorganizowana przy współudziale UM w Bobowej, którego kierownikiem był i jest burmistrz Wacław Ligęza, była i jest faktem,
  7. wyjazd na Ukrainę pracowników UM w Bobowej wraz z rodzinami był faktem,
  8. likwidacja dwóch małych stołówek przyszkolnych była faktem,
  9. zebranie wiejskie w 2012 roku, opisane przez Macieja Rysiewicza było faktem

itd. itp….

… bo wiele z pomniejszych faktów i fakcików, de facto nie zostało przez sędziego Bogusława Gawlika w ogóle skomentowanych. Sędzia Bogusław Gawlik zajął się bowiem wyłącznie polemiką z ocenami wypowiadanymi przez autora felietonów, nazywając je określeniami „grubego kalibru”. I za takie uznał takie określenia jak: „sitwa bobowska”, „herszt” „Łukaszenka z Bobowej” czy „podstarzały narcyz”. Także felietonowa dygresja, będąca językową, metaforyczną trawestacją i anonimowym de facto porównawczym odniesieniem do autentycznej przestrzeni publicznej polskich imprez masowych, użyta w cudzysłowie: „Wacek matole twój urząd obalą kibole”, nie przypadła sędziemu Bogusławowi Gawlikowi do gustu. Z niewiadomych powodów sędzia Gawlik uznał, że koziołek Matołek uchodzi za postać niezbyt rozgarniętą, co, w obliczu licznych i  nieprawdopodobnych  opresji, z których wychodził bez szwanku ten fikcyjny bohater literacki, stworzony przez Kornela Makuszyńskiego, może wzbudzić tylko uśmiech politowania i podejrzenie, że sędzia Gawlik albo nie przeczytał „Przygód Koziołka Matołka”, albo nie zrozumiał tekstu!!! Dość jednak tych dość absurdalnych potyczek. Bo fakt pozostaje jednak faktem, że sędzia Bogusław Gawlik nie wie, że felietoniście wolno dużo więcej, bo po to powstał felieton, jako gatunek publicystyczny, żeby wprowadzić do dyskursu retorycznego elementy groteski czy tragifarsy. Jednak tłem dla takiej narracji były zawsze dla mojej felietonistyki najprawdziwsze wydarzenia. I jeszcze raz podkreślę! Sędzia Bogusław Gawlik nie przedstawił w uzasadnieniu ani jednego dowodu na nieprawdziwość moich ustaleń. A co do ocen? No cóż! Nie dziwię się, że różnimy się w ocenach z sędzią Bogusławem Gawlikiem. Przecież ten sędzia otarł się wcześniej o kilka afer, będących tematem mojej publicystyki, vide afera B-18, czy bezpodstawne oskarżenie urzędniczki Barbary Falisz (w uzasadnieniu sędzia wyraźnie stwierdził, że wie, że winę za pogłębienie rowu ponosił sołtys Tomasz Tarasek). A skoro w uzasadnieniu sędzia Bogusław Gawlik miał świadomość, że w tych sprawach doszło jednak do naruszenia prawa, to dlaczego nie interweniował w stosownym czasie. Także bakterie coli i enterokoki w wodzie dla Gawlików,  kładą się cieniem na postawie obywatelskiej sędziego Bogusława Gawlika, bo niestety, mocą swojego sędziowskiego autorytetu nie wsparł Macieja Rysiewicza, który składał doniesienie w tej sprawie do miejscowej prokuratury. Sędzia ograniczył się do przesyłania pisma Macieja Rysiewicza w tej sprawie jako wniosku oskarżonego Macieja Rysiewicza. Dlaczego sędzia Bogusław Gawlik, zgodnie z obowiązującym prawem, jako obywatel Bogusław Gawlik nie złożył samodzielnie takiego doniesienia? Przecież wiedział i ostatecznie uznał, że burmistrz Wacław Ligęza i urzędnicy Ziomek i Janota nie dopełnili obowiązków służbowych i poświadczali nieprawdę w tej sprawie. Nie widziałem w prokuratorskich aktach, żeby ktokolwiek przesłuchiwał sędziego Bogusława Gawlika na okoliczność wiedzy procesowej, która posiadał sędzia Gawlik na temat skażonej wody. Tak się właśnie, panie sędzio, zamiata sprawy pod dywan w Gorlicach. I dlatego, jak jakiś dziennikarzyna napisze o bobowskiej sitwie, to trzeba go skazać i nakazać płacić za „znieważanie i pomówienia” jak „za zboże”.

Serce pana, panie sędzio, zabolało, jak pan argumentował, że niskie grzywny, które pan zasądził skazanemu wynikają ze jego złej sytuacji materialnej? Kpi pan, panie sędzio, czy o drogę pyta, jak mawiają Polacy, gdy widzą taki szczególny rodzaj bezczelności i arogancji. Nakazał pan podanie wyroku w części skazującej do publicznej wiadomości na łamach „Gazety Krakowskiej”, w dniu publikacji jej dodatku, tj. ‘Gazety Gorlickiej”. Niech się pan nie wysila. Cały wyrok, każdy chętny, już od tej chwili będzie sobie mógł przeczytać na portalu „Gorlice i Okolice”, a nie tylko jakieś nędzne fragmenty.

Ale w tym nakazie jest także drugie, a nawet trzecie dno. „Gazeta Krakowska” z jej dodatkiem „Gazetą Gorlicką”, która z uporem godnym lepszej sprawy, cenzurowała istnienie działalności publicznej i publicystycznej Macieja Rysiewicza i jego portali, teraz, na przykład, na pierwszej stronie i na całej stronie, zamieści część tego wyroku. Bo nie określił pan, panie sędzio, jakie maja być rozmiary takiego ogłoszenia i gdzie ma być ono zamieszczone w „Gazecie Krakowskiej”. Sprawdziłem cennik reklam tej niemieckiej gazety dla Polaków, zob. http://polskapress.pl/pl/reklama/cenniki/prasa/gazeta-krakowska/gazeta-krakowska_cennik. Cała 2 lub 3 strona, tzw. rozkładówka, to koszt od 34 100 zł do 75 000 zł. A zatem pierwsza strona, to pewnie 100 000 zł a może nawet 150 000 zł. Na pewno będę negocjował!!!

 

Doprawdy wielkoduszny z pana sędzia!!! I pan mówi o ludzkiej wyrozumiałości w sprawie kosztów grzywny? Toż to zwykła represja sądowa, a nie żadna wyrozumiałość. Ten fakt dowodzi jak bardzo oddalił się pan, panie sędzio, od rzeczywistości. Najpierw „duet Stech-Ligęza” doprowadza mnie do bankructwa, potem ten fakt „utrwala” sędzia Monika Świerad z Nowego Sącza a na koniec ja mam za to wszystko przeprosić burmistrza Wacława Ligęzę, bo wywąchałem, że władza publiczna posadowiła znak nielegalnie i wzięła udział w bezprawnym i bezdusznym zniszczeniu mojej działalności gospodarczej. No, ale to pana zdaniem, panie sedzio, tylko zwykła prywata z mojej strony a nie sprawy publiczne i jak tak można w nieskończoność o tym pisać. Już ciszej nad ta trumną!!! Jutro dzwonię do „Gazety Krakowskiej” i poproszę, żeby może zamieścili to ogłoszenie na ostatniej stronie. Zaoszczędzę jakieś 20 000 złotych.

 

Za tzw. komuny, czyli w PRL-u, działał pewien urząd. Mieścił się przy ulicy Mysiej nr 3 w Warszawie (na rzut beretem do Komitetu Centralnego PZPR). A nazywała się ta instytucja Główny Urząd Kontroli Prasy, Publikacji i Widowisk, zob. https://pl.wikipedia.org/wiki/G%C5%82%C3%B3wny_Urz%C4%85d_Kontroli_Prasy,_Publikacji_i_Widowisk. Dzisiaj rolę tego urzędu przejęły sądy powszechne. Art. 212 i 216 Kodeksu karnego to m. in. bicz na niepokornych dziennikarzy, którzy patrzą na ręce władzy publicznej. A władza publiczna potrzebuje szacunku do sprawowania władzy publicznej. Władza publiczna może doprowadzić do bankructwa obywatela, władza publiczna może wydać wadliwą decyzję administracyjną, korzystać z rozlicznych przywilejów, których nie posiada obywatel, nierzadko bezrobotny i z komornikiem na głowie, bo mu władza publiczna znak postawiła na drodze nielegalnie. W tym czasie władza publiczna może sobie pojechać na wycieczkę na Ukrainę… kapeńkę poswawolić. Władza publiczna może także nic nie powiedzieć obywatelowi o bakteriach coli w wodzie, którą ten obywatel będzie potem spożywał przez długie miesiące w błogiej nieświadomości. W tym czasie władza publiczna obchodzi prywatnie imieniny na posiedzeniu Rady Miejskiej i pozuje do okolicznościowych fotografii chełpiąc się hołdami „podwładnych”.

Jednak broń cię Panie Boże, dziennikarzu, żeby skomentować takie fakty, bo przyjdzie sędzia Bogusław Gawlik i… stanie w obronie władzy. I nic nie liczy się w tej rozgrywce ani krzywda ludzka, ani poczucie sprawiedliwości społecznej, ani fakty…

PS. Powyższy FELIETON, to jednak tylko publicystyka. A naprawdę „grube” zarzuty, dotyczące rażącego naruszenia prawa przez sędziego Bogusława Gawlika znajdziesz Czytelniku w tekście mojej apelacji!

 

ANEKS

WYROK SĄDU REJONOWEGO W GORLICACH

APELACJA MACIEJA RYSIEWICZA

Apelacja_Macieja_Rysiewicza

PS. Czytelnicy, którzy chcieliby się zapoznać z artykułami, objętymi aktem oskarżenia i z treścią 73 stron uzasadnienia do wyroku, muszą pożeglować na: http://gorliceiokolice.eu/2017/04/cenzor-z-ulicy-bieckiej-albo-o-podrozy-sedziego-boguslawa-gawlika-do-prl-u/. Z uwagi na niezwykle obszerne uzasadnienie do wyroku, nie udało mi się tego materiału tutaj wkleić.

Napisane przez:

Kontakt: pow1@o2.pl

Dziennikarz i wydawca. Twórca portali "Bobowa Od-Nowa" i "Gorlice i Okolice" w powiecie gorlickim (www.gorliceiokolice.eu). Zastępca redaktora naczelnego portalu "3obieg". Redaktor naczelny portalu "Zdrowie za Zdrowie". W latach 2004-2013 wydawca i redaktor naczelny czasopism "Kalendarz Pszczelarza" i "Przegląd Pszczelarski". Autor książek "Ule i pasieki w Polsce" i "Krynica Zdrój - miasto, ludzie, okolice". Właściciel Wydawnictwa WILCZYSKA (www.wilczyska.eu). Członek Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich.

 

Podziel się z innymi

Polecane artykuły

Dodaj komentarz

Dodaj komentarz

 

302743