26062017Nowości:
   |    Rejestracja

Irlandzka cena Brexitu


Czy organizowany przez Brytyjczyków Brexit przywróci najniebezpieczniejszą w latach 80. XX wieku granicę w Europie? Chodzi o granicę pomiędzy Irlandią Północną i Irlandią, niespełna pół wieku temu obowiązkowo patrolowaną przez żołnierzy królowej. Sinn Fein, irlandzka partia ponownie nawołuje do zjednoczenia kraju a Irlandczycy z północnej części wyspy coraz częściej zastanawiają się nad swoją przyszłością.


ireland-troubles-graffiti-428x283

Zamachy bombowe w największych brytyjskich miastach, w tym w Londynie, w latach 80. zdarzały się wyjątkowo często. Zawsze sygnowane przez bojowników IRA były dla brytyjskiego Scotland Yardu wyjątkowo ciężkim orzechem do zgryzienia. Przygotowywali je ludzie wyglądający, jak Anglicy, mówiący w tym samym języku i – co najważniejsze – walczący w słusznej sprawie, czyli o własną niepodległość (nawet europejskie kraje w kuluarach przyznawały, że walka Irlandczyków jest zrozumiała) – w niczym niepodobni do islamskich terrorystów, których od dwóch dekad przygarniała gościnna ziemia Elżbiety II. Wojownicy IRA przenikali do grup przestępczych, za które uważano rybaków i przewoźników, oprócz normalnej pracy trudniących się również przemytem pomiędzy Zjednoczonym Królestwem a Irlandią. To właśnie krążące o nich legendy stoją za tym, że angielski wyraz „smuggler” wtopił się niemal w każdy europejski język – również w Polsce częściej mówimy szmuglerzy, niż przemytnicy.

Po Brexicie i szmuglerzy, i pomysł na zjednoczenie wyspy wrócą na tapetę. Kapitanowie kutrów już dzisiaj przygotowują się do tego, aby szybko i skutecznie przemycać to, czego Brytyjczycy już nie kupią w obecnych, niskich cenach. Nie kupią, bo wyjście z Unii Europejskiej to również wyjście z unii celnej i konieczność opłacania ceł przy zakupach na kontynencie.

Na razie rząd brytyjski uspokaja, że granica z Irlandią nie wróci do formuły sprzed trzydziestu kilku lat.

– Posterunki kontrolne na jedynej granicy lądowej Wielkiej Brytanii nie powrócą po Brexicie – zapewnia minister David Davis. Sekretarz ds. Brexitu zapowiada wprowadzenie nowej technologii umożliwiającej nieostentacyjne kontrolowanie przepływu osób i towarów między Irlandią Północną a Republiką. – Ustanowienie kontroli granicznych bez punktów celnych to niełatwe zadanie, będzie nas kosztowało wiele pieniędzy, pracy i technologii – ale zamierzamy tego dokonać.

Kwestia granic na terenie Irlandii jest bardzo delikatna. Pojawienie się „twardej granicy” budzi obawy o zakłócenie z trudem zaprowadzonego pokoju oraz niedogodności dla sektora handlu i usług, oraz podróżnych.

Davis przekonuje, że jest pewien, iż Komisja Europejska i obydwa kraje znajdą dogodne rozwiązanie, ponieważ wszystkim na tym zależy.

– Nie zrobimy nic, co mogłoby zakłócić proces pokojowy – zapewnia, przyznając że kwestia Irlandii Północnej wciąż jest w Pałacu Buckingham uważana za niezakończoną. Choć na razie rządowi przy Downing Street bardziej niebezpieczna wydaje się kwestia handlu niż zbrojnej walki IRA.

Minister uważa, że można skorzystać z zasad swobodnego przepływu towarów i usług, jakie już teraz obowiązują w przesyłaniu produktów między Irlandią a Wielką Brytanią. Są one regulowane osobnym porozumieniem.

– System handlu towarami między Dublinem a Belfastem mógłby się sprawdzić w szerszym zakresie – twierdzi Davis.

Najbardziej zaniepokojeni implikacjami wprowadzenia kontroli są właściciele firm oferujących usługi turystyczne, hotelarskie, a także miejscowi rolnicy i biznesmeni.

Palącą kwestią pozostaje też status około tysiąca pracowników sektora hotelarskiego i gastronomicznego, którzy codziennie przekraczają granicę, by dostać się do pracy. Skutki Brexitu mogą najbardziej odczuć mieszkańcy Republiki Irlandii zatrudnieni w północnoirlandzkim Newry.

Sprawę IRA rząd brytyjski chce załatwić na dyskretnych posiedzeniach rządu i nowymi szkoleniami dla policji. Premier Theresa May wie doskonale, że mieszkańcy Irlandii Północnej w referendum dotyczącym Brexitu głosowali za pozostaniem w Unii Europejskiej. Dzisiaj, podobnie jak Szkoci, mówią oni, że z dwóch związków bardziej interesuje ich związek z Brukselą, niż z Londynem. W końcu Bruksela nie była nigdy okupantem Irlandii. A Londyn…

Napisane przez:


 

Podziel się z innymi

Powiązane artykuły

1 komentarz dla artykułu "Irlandzka cena Brexitu"

  1. Bazyliszek pisze:

    A niech w końcu wysadzą to całą Anglię w powietrze. Nie ma co żałować oszustów.

Dodaj komentarz

Dodaj komentarz

 

301685