26062017Nowości:
   |    Rejestracja

Cena demokracji?


W Sejmie podwyżki, a w portfelach większości Polaków bez zmian… W ramach ”dobrej zmiany” marszałek Kuchciński podniósł wysokość wszystkich kwot służących obsłudze działalności posłów. Kwoty na remonty biur wzrosły o 2 tys. zł, o 5% wzrósł limit wydatków na benzynę i prawników dla klubów poselskich, zaś ryczałt na prowadzenie przez posłów biur w terenie zwiększono o ok. 1000 zł.


Kuchciński

 

Zarówno w zeszłej, jak i obecnej kadencji posłowie narzekali na wysokość przysługujących im funduszy. Podobno plany ich podniesienia snuto już za czasów PO. Niepopularne decyzje podejmuje się ciężko i trzeba mieć na uwadze opinię publiczną, która przeważnie niechętnie odnosi się do dorzucania do poselskiej kiesy kolejnych tysięcy złotówek. Obecny marszałek nie miał jednak skrupułów. Wicemarszałek Ryszard Terlecki stwierdził, że „demokracja wymaga nakładów”, oraz że „to niewielka podwyżka, która nie zmieni istotnie sytuacji materialnej posłów”. Dwa tysiące, to rzeczywiście „niewielka” podwyżka, szczególnie z punktu widzenia przeciętnego obywatela, któremu nikt do remontów nie dokłada. Kolejny tysiąc, tym razem miesięcznie, to również jak widać małe piwo, zwłaszcza dla osób wyciągających miesięcznie całe tysiąc pięćset zł, a takich w Polsce są miliony.

 

Zrozumiałe jest, że parlamentarzyści muszą zarabiać dobrze. Jednak powoływanie się na zarobki ich zagranicznych kolegów, jak to robi Terlecki, nijak się ma do naszych realiów. Powinni zarabiać dobrze, ale w odniesieniu do rzeczywistej sytuacji materialnej ich rodaków, natomiast obecne ich zarobki najzwyczajniej kłują w oczy. Dlatego podwyżki należy nazwać bezczelnością i pazernością, ponieważ, zdaniem większości Polaków, dotychczasowe środki na obsługę biur i samych posłów były wystarczające. W mojej opinii dostawali wręcz za dużo i ciężko mi się z tym pogodzić, że będą dostawali jeszcze więcej. A tak na marginesie, to posłów jest zbyt wielu na utrzymaniu zubożałego polskiego społeczeństwa. Zwłaszcza, że nie przejawiają oni większej inicjatywy w celu poprawy naszego bytu, a Sejm stał się najzwyklejszą maszynką do głosowania i przechowalnią dla nierobów. W przypadku rodzimego parlamentaryzmu, to postawiłbym na jakość, a nie na ilość, tak samo zresztą, jak w każdej innej kwestii z obszaru wydatkowania środków publicznych. Jeśli zaś chodzi o kontrowersyjne podwyżki, to mam złudną nadzieję, że może wreszcie posłowie przestaną okradać publiczną kasę, kombinując na kilometrówkach i nie tylko… Ale biorąc pod uwagę los „trzech muszkieterów z Madrytu”, którym, po ucichnięciu skandalu i wygranych wyborach, umiłowana partia wynagrodziła wieloletni „trud i poświęcenie”, to raczej nie powinienem oczekiwać podniesienia standardów moralnych, w tym i wielu innych aspektach życia publicznego…

Napisane przez:


Działacz społeczny i polityczny. Członek władz naczelnych Ligi Obrony Suwerenności. Współpracownik kwartalnika "Polski Szaniec" oraz biuletynu "Patriota". Członek Stowarzyszenia Ruch Kontroli Wyborów - Ruch Kontroli Władzy.

 

Podziel się z innymi

Polecane artykuły

Ilość komentarzy: 2 dla artykułu "Cena demokracji?"

  1. obywatel pisze:

    „…w portfelach większości Polaków bez zmian” – pozwolę sobie nie zgodzić się z Autorem. W portfelach większości Polaków są zmiany – jest coraz mniej pieniędzy w wyniku coraz silniejszego terroru podatkowego i stałego dodawania coraz to nowych danin. Jeśli pójdzie tak dalej, to na koniec kadencji PiS przebije PO.

  2. pablo3 pablo3 pisze:

    to już skrajna malostkowosc. wcale posłowie nie maja wielkich pieniędzy i dlatego potem kombinują na kilometrówkach czy innych glupotach. jeśli podliczy się prowadzenie biura lub biur, a także szereg innych kosztów, to wcale nie wychodzi tego tak wiele. tym bardziej, ze obecni posłowie partii rzadzacej, boja się kombinacji. i dobrze. zresztą, może niepopularnie to zabrzmi, ale takie pieniądze to maja magazynierzy lub inni pracownicy fizyczni, którzy wyjada do Anglii czy Niemiec. stad rodzila się tez korupcja, wśród wysokich urzednikow państwowych…
    dlatego, znacznie bardziej rozsądnym postulatem, jest apel, o znaczne zmniejszenie liczby poslow i senatorow, a nie o ograniczenie ich diet czy kwot na prowadzenie biura. wtedy, faktycznie mogę uznac, ze taki gosc ma racje.

Dodaj komentarz

Dodaj komentarz

 

285845