26092017Nowości:
   |    Rejestracja

Bunt zgodnie z podręcznikiem


Obecna sytuacja polityczna w Polsce to realizacja rosyjskiej strategii wojennej, kontynuacja działań rozpoczętych na już nie ukraińskim Krymie a zmierzających do odbudowy imperium rosyjskiego, strategia realizowana punt po punkcie z podręcznika Jewgenija Messnera, rosyjskiego stratega „Bunt – imię trzeciej światowej”.


12716

Protestujący pod Pałacem Prezydenckim, Sądem Najwyższym i sądami w całej Polsce nie są świadomi, jak łatwo stali się narzędziem w rękach obcej propagandy. Nie świadczy to o ich głupocie – może trochę. Bardziej o nieogarnięciu, albo złej woli polityków, którzy grają z Władimirem Putinem przeciwko Polsce. I czas uświadomić sobie jedno – reforma sądownictwa nie ma nic wspólnego z tymi protestami. Odbyłyby się, cokolwiek byłoby na tapecie Sejmu. I bez względu na to, czy prezydent Andrzej Duda zawetowałby dwie (jak to uczynił), czy wszystkie trzy ustawy, trwać będą dalej, ponieważ ich wyłącznym zadaniem jest zdestabilizowanie sytuacji w Polsce, osłabienie roli Polski na arenie międzynarodowej i rozmycie pojęcia patriotyzmu w narodzie, który jest dzisiaj podzielony.

Obecne władze powinny wziąć sobie do serca słowa Władimira Putina, który rozpoczynając wojnę z Zachodem powiedział: „nie ma sensu podejmowania dyskusji z tymi, którzy pracują na zlecenie z zewnątrz, w interesach nie swojego, lecz obcego kraju”.

Trzy filary wojny

Najbardziej znana z publikacji Messnera, stratega radzieckiego „Bunt – imię trzeciej światowej” to skrupulatna analiza odzyskiwania i zdobywania nowych terytoriów z wykorzystaniem przede wszystkim niezadowolenia i buntów społecznych, lęków, terroryzmu, czy wewnętrznych ruchów zbrojnych, co określał mianem partyzantki. To podręcznik wykorzystywania nowatorskich – w czasie powstawania książki – strategii wojskowych, gotowa recepta na powiększenie terytorium Rosji, którą z pasją realizuje Władimir Putin i jego sztab. To drobna część dzisiejszej polityki rosyjskiej, która oprócz stworzenia wewętrznych frontów boryka się jeszcze z problemami wewnętrznymi. Ale rosyjskie problemy są banalnie łatwe do rozwiązania. We wszystkich obszarach.

Wojna buntownicza składa się z kilku filarów – jednym z nich jest propaganda. – Nic nowego – powiecie pewnie, bo nie ma władzy, która nie wykorzystywałaby propagandy. To prawda, ale Kreml z propagandy uczynił mechanizm, przy którym szwajcarskie zegarki to zabawki dla dzieci.

To propaganda wewnętrzna, która wzmacnia władzę Putina do niewyobrażalnego na Zachodzie poziomu pozwalającemu mu nie tylko na usprawiedliwienie nawet największego bestialstwa, jakiego dopuszczają się funkcjonariusze rosyjskiego aparatu (wystarczy wymienić zabjóstwa Anny Politkowskiej i Aleksandra Litwinienki) z równą lekkością trzymającą za pysk niepokorne jednostki, co wielomilionowe grupy społeczne, ale również kryzysu ekonomicznego i eugeniki, którą rosyjskie władze wprowadziły niespecjalnie przejmując się opinią reszty świata – rosyjski człowiek będzie czysty rasowo, heterosekualny i płodny. Będzie przede wszystkim bezkarny w kontaktach z obcokrajowcami – ale o tym za chwilę.

Kreml stosuje również propagandę w krajach, które zamierza zaatakować. Osłabia nią władze tych krajów, kompromituje je i wykorzystuje przy budowaniu oddziałów mających być forpocztą faktycznego rosyjskiego ataku. Kreml przećwiczył wykorzystanie tych wewnętrznych oddziałów w Mołdawii, która w naturalny sposób parła do współpracy z Rumunią, dziś członkiem Unii Europejskiej. Bunty w de facto rosyjskim obecnie Naddniestrzu, Terytorium Autonomiczne Gaugazji z językiem rosyjskim jako jednym z oficjalnych języków Gaugazji to przykłady skutecznych działań Rosji, którym nie sprzeciwił się Zachód, bo po prostu nie wiedział co z buntem w Naddniestrzu zrobić.

Wojna Rosji z Gruzją zaczęła się podobnie – od buntu w Osetii, która oświadczyła, że chce pełnej autonomii, języka rosyjskiego i – docelowo – współpracy gospodarczej z Rosją. W obronie Osetyjczyków natychmiast stanęła armia rosyjska, która pod granicę z Gruzją przerzuciła pułk desantowo-szturmowy 20. dywizji zmechanizowanej oraz pododziały 76. pskowskiej dywizji powietrzno-desantowej, czyli łącznie 8000 żołnierzy i 700 pojazdów – wszystko w ramach ćwiczeń wojskowych. To te oddziały brały później udział w wojnie z Gruzją w 2008 roku. Zwycięskiej dla Rosji.

Nawiasem mówiąc polityków zaangażowanych po stronie Gruzji i Zachodu już nie ma na scenie politycznej – prezydent RP Lech Kaczyński wraz z 95 innymi osobami, głównie polską klasą polityczną zginęli w katastrofie samolotu w Rosji dwa lata później. Michaił Saakaszwili, wówczas prezydent Gruzji próbuje uniknąć więzienia – promoskiewscy prokuratorzy uznali, że za prezydentury nadużywał władzy.

Budowa niezadowolenia

To właśnie ta strategia jest opisana w książce-podręczniku Jewgienija Messnera. To on wskazywał na to, że w wojnie buntowniczej, organizowanej przez buntowników nie ma sił zbrojnych w tradycyjnym ujęciu. W takiej wojnie różnica między legalnymi działaniami zbrojnymi a bezprawnymi sposobami walki ma zupełnie zaniknąć, tak aby organizacje międzynarodowe nie mogły postawić konkretnych zarzutów na przykład administracji kremlowskiej. Brak formalnego wypowiedzenia wojny, oficjalnego zaangażowania Rosji w wojnę, odpaństwowienie grup zbrojnych, których członkowie – doskonale rozpoznawalni ze zdjęć oficerowie armii rosyjskiej, w ramach urlopu biorący udział w walkach na Ukrainie – bez państwowych oznak ropoznawczych, to wszystko jest elementem messnerowskiej Rrzeciej Wojny Światowej.

Propagandowe działania mają służyć wyłącznie określonemu efektowi psychologicznemu, który osłabi morale wrogich społeczeństw. Oraz świadczyć o słabości ich władz.

– Słabość tę – przekonuje Messner – mają budować niezadowolone grupy społeczne – partie polityczne, związki zawodowe, stowarzyszenia. Bo przestrzenią tej wojny nie ma być kraj, ale mentalność i psychika. Również działania zbrojne powinny zostać, wedłu Messnera, ograniczane do terenów zurbanizowanych. Gdzie łatwiej jest dozbroić owe grupy niezadowolonych i przygotować do buntu z użyciem broni. Gdzie łatwiej jest wywołać przekonanie, że odpowiedzią na śmierć najbliższych i terror jest współpraca z silnym sąsiadem, którego armia zaabsorbuje powstańców i ucywilizuje nieuniknione działania wojenne.

Jakie działania wojenne? – zapytacie. Rozejrzyjcie się teraz, jak wielu Rosjan pojawiło się w ciągu ostatnich tygodni w Polsce. I jak często słyszycie rosyjski na ulicach Waszych miast.

Napisane przez:


 

Podziel się z innymi

Powiązane artykuły

Dodaj komentarz

Dodaj komentarz

 

307356