24102017Nowości:
   |    Rejestracja

Brexit. Batalia o Gibraltar będzie częścią negocjacji


Gibraltar to leżące na południu Półwyspu Iberyjskiego brytyjskie terytorium zamorskie. Terytorium, które chcą odzyskać Hiszpanie, a którego nie chcą oddać Brytyjczycy. Mieszkańcy Gibraltaru nie chcą opuszczać Unii Europejskiej, choć – przyznają – bliżej im do gospodarki brytyjskiej, niż hiszpańskiej oraz bliżej im do funta, niż do euro. I choć Londyn deklaruje, że tej ostatniej kontynentalnej części kraju będzie bronić nawet wojskiem, po cichu siada do rozmów z rządem Hiszpanii. Madryt może bowiem odegrać kluczowe znaczenie przy… zatrzymaniu Szkocji w Zjednoczonym Królestwie.


gibralta

Brytyjczycy od wieków działają wyłącznie zgodnie ze swoją racją stanu. Nie raz łamali traktaty i nie dotrzymywali obietnic, o czym przekonać się mógł niejeden naród Europy (nie tylko Europy zresztą), w tym także Polacy. Tym razem mogą się o tym przekonać mieszkańcy Gibraltaru, których na stole negocjacyjnym położył rząd Theresy May. To negocjacje, które nie odbywają się i nie będą odbywać w świetle reflektorów. Ich ostateczny efekt mocno zależy od tego, co wydarzy się w leżącym na północy Wielkiej Brytanii Edynburgu, którego rząd właśnie zdecydował o konieczności przeprowadzenia referendum w sprawie niepodległości Szkocji – trzy lata po referendum, w którym Szkoci decydowali się nie występować z unii z Anglią, Walią i Irlandią Północną. Ale wówczas brytyjska rada ministrów zapewniała Szkotów, że tylko w ramach Wielkiej Brytanii mogą być członkami Unii Europejskiej. Co – jak widać – okazało się nieprawdą, bo właśnie w ramach Wielkiej Brytanii w Unii być nie mogą.

Koniec Królestwa?

To dlatego kilkanaście godzin po uruchomieniu przez Theresę May Art. 50 Traktatu o Unii Europejskiej, na biurku ministerialnym przy Downing Street pojawił się inny dokument – wniosek o przeprowadzenie referendum w sprawie niepodległości Szkocji. Podpisany jest przez Nicolę Sturgeon, premiera Szkocji.

W przekazanym dokumencie Sturgeon przyznaje, że zgadza się z premier May, iż natychmiastowe przeprowadzenie referendum nie byłoby dobre i powinno się je zorganizować, gdy szczegóły dotyczące wyjścia Wielkiej Brytanii z UE, w tym umowa handlowa, zostaną już uzgodnione. Ale… – Wydaje się, że nie ma racjonalnego powodu, by stała pani na przeszkodzie woli szkockiego parlamentu i mam nadzieję, że nie będzie tak pani czyniła – pisze do May szkocka premier. Za jej prośbą stoi decyzja szkockiego parlamentu, który również domaga się takiego referendum.

Rzecznik rządu w Londynie zapowiada, że odpowiedź na list zostanie wystosowana w odpowiednim czasie, jednak wyklucza możliwość dyskusji na temat drugiego referendum.

– Obecnie powinniśmy całkowicie skupić się na negocjacjach z Unią Europejską, by zapewnić, że otrzymamy dobre porozumienie dla całego Zjednoczonego Królestwa – uważa.

Sturgeon zapowiada jednak, że jeśli Londyn nie zgodzi się na referendum, po świętach wielkanocnych przedstawi ona „kolejne kroki, jakie szkocki rząd podejmie, aby doprowadzić do zrealizowania woli parlamentu”.

Premier May wielokrotnie wypowiadała się przeciwko przeprowadzeniu drugiego szkockiego referendum przed wyjściem Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej, podkreślając, że „nie jest to właściwy moment”, bo w trakcie rozmów dotyczących Brexitu kluczowa będzie jedność kraju.

Szefowa brytyjskiego rządu wie jednak, że ani od referendum, ani od rozmów ze Szkotami nie ucieknie. Podobnie, jak będzie musiała stawić czoła coraz odważniej wypowiadanym w Belfaście, stolicy Irlandii Północnej, głosom o konieczności zjednoczenia Irlandii. Oznaczać to może tylko to, że Północna Irlandia opuści Zjednoczone Królestwo – a jeżeli zrobi to również Szkocja, kraj Elżbiety II straci praktycznie połowę terytorium. I znaczenie na politycznej i gospodarczej mapie świata. Niemcy i Francuzi – w nieukrywanej zemście za Brexit – zapewniają Szkotów, że poprą ich wniosek o członkostwo w Unii Europejskiej. Irlandczykom z północy zaś, że ich przyłączenie do należącej do UE Irlandii, nie będzie się wiązało z koniecznością podpisywania nowych, czy zmian istniejących traktatów.

Machinacje Hiszpanii

I tu pojawia się głos Hiszpanów – na razie ostrożny, wypowiedziany jedynie przez szefa hiszpańskiej dyplomacji Alfonso Dastisa. – Hiszpania nie będzie blokowała członkostwa Szkocji w Unii Europejskiej – mówi on. – W przypadku głosowania nad nowym krajem członkowskim, my będziemy „za”.

Nie jest tajemnicą, że tym głosem Madryt będzie targował się o odzyskanie Gibraltaru. Bo jeśli Brytyjczycy swoją część półwyspu oddadzą, to oczywiście nie będzie mowy o popieraniu wypączkowanych z Wielkiej Brytanii nowych państw starających się o członkostwo. Również politycy unijni nie związani z blisko 400 letnim sporem między Hiszpanią a Anglią zapowiadają, że ten temat odegra rolę w negocjacjach ws. Brexitu. Że poprą Hiszpanię, bo to kraj unijny.

– Gibraltar nie jest na sprzedaż, nie można się o niego targować – odpowiada Boris Johnson, szef brytyjskiego MSZ. – Status Gibraltaru jest niezmieniony od 1713 roku. Przystąpienie Wielkiej Brytanii do wspólnego rynku w 1973 roku, gdy Hiszpania nie była jeszcze członkiem UE, niczego nie zmieniło. Nie powinno to robić różnicy także i dziś.

Gibraltar: boimy się, że nas sprzedacie

Ale szef rządu Gibraltaru Fabian Picardo przestrzega, że lekko nie będzie. – Przewidujemy najróżniejsze machinacje Hiszpanii, która stara się zmanipulować Radę Europejską, aby zrealizować swoje własne, małostkowe interesy polityczne – mówi.

– Jeśli trzeba przeprowadzimy referendum w Gibraltarze – odpowiada May – Nigdy nie zawrę umowy, która przekazałaby mieszkańców Gibraltaru pod inną władzę bez ich wolnej, wyrażonej w sposób demokratyczny woli.

May zapewnia również, że będzie współpracować z Gibraltarem w celu otrzymania najlepszego wyniku negocjacji w sprawie Brexitu oraz że w pełni włączy to terytorium w proces negocjacji.

Tyle, że oferta rządu z Madrytu ws. wsparcia, lub nie, szkockich i irlandzkich planów uniezależnienia się od Londynu jest warta dużo więcej. I, teraz, naprawdę potrzeba. W innym wypadku Królestwo będzie musiało bronić tej ziemi przy pomocy karabinów. Podobnie, jak Falklandów, gdzie raz na kilka lat wdaje się w zbrojny konflikt z Argentyną.

Napisane przez:


 

Podziel się z innymi

Powiązane artykuły

1 komentarz dla artykułu "Brexit. Batalia o Gibraltar będzie częścią negocjacji"

  1. windig pisze:

    Niech może Hiszpanie wycofają sie z okupacji Ceuta?

Dodaj komentarz

Dodaj komentarz

 

302363