19062018Nowości:
   |    Rejestracja

„Błędy Piłsudskiego” wg Marcina Króla


W portalu Rp.pl ukazała się publikacja Marcina Króla o błędach marszałka.
Z jej treści można wnioskować, że autorowi chodziło raczej o „wady” marszałka niż rzeczywiste błędy polityczne.


Działalność „ekspropriacyjną” oddziałów bojowych PPS potraktował Król jako błąd nawiązując do nazwy akcji bandyckich.

Muszę tu stanowczo zaprotestować: – akcje zbrojne Piłsudskiego i jego podkomendnych nie ograniczały się wyłącznie do zaboru pieniędzy, były też skierowane przeciwko szczególnie ciemiężącym Polaków przedstawicielom carskiej władzy. Nie można tego porównywać ze współczesnym terroryzmem mordującym niewinnych ludzi, a odbieranie wrogowi pieniędzy nie można nazwać rabunkiem, gdyż te pieniądze były właśnie zrabowane przez zaborców.

Jakieś źródło finansowania walki musiało się znaleźć, lepsze to niż nakładanie haraczu na własne społeczeństwo, co czynią współcześni terroryści.

Podobne akcje prowadziła AK w czasie okupacji i nikt tego nie traktuje jako bandytyzmu. Taka ocena przypomina mi propagandę peerelowską w stosunku do stawiających zbrojny opór ugrupowań postakowskich lub NSZ, co zresztą mnie osobiście dotyczy.

Historia odniosła się do tego fragmentu walki o niepodległość na ogół pozytywnie, poza skrajnymi endekami, którzy w czambuł potępiają wszystko co Piłsudski robił.

Jako „błąd” został potraktowany wymarsz kompanii kadrowej z krakowskich Oleandrów i wkroczenie do Kielc, które chłodno przyjęły „polskie wojsko” z orzełkami / nota bene pozbawionymi korony przez samych strzelców/.

Pomysł Piłsudskiego na zorganizowanie polskiej siły zbrojnej należy ocenić pozytywnie, taka próba czyniona była również po stronie rosyjskiej /legion puławski/, ale nie wypaliła ze względu na brak dobrej woli ze strony rosyjskiego dowództwa.

Zresztą na własną zgubę, bowiem gdyby takie wojsko zostało zorganizowane w odpowiednich rozmiarach mogło być ostatnim ratunkiem dla Rosji przed bolszewikami. Dla Polski nie dawało gwarancji na odzyskanie niepodległości, gdyż w razie zwycięstwa Rosji to zgodnie z umową z Francją sprawa Polski byłaby całkowicie oddana w ręce rosyjskie.

Można sądzić, że zorganizowanie polskiej siły zbrojnej po stronie austriackiej było genialnym pomysłem, gdyż przy „marszu zwycięstwa z zachodu na wschód” stwarzało warunki do posiadania możliwości odwrócenia frontu.

Ponadto zmusiło Francję do podjęcia licytacji z państwami centralnymi o polskiego żołnierza i to była przyczyna do uznania polskiego komitetu narodowego i stworzenia „błękitnej armii” Hallera, a nie sentyment do Polski.

Błędem natomiast okazało się zdobycie dla Petlury Kijowa licząc na to, że „ludowa” Ukraina stworzy armię zdolną do jego obrony przed bolszewikami. Okazało się jednak, że nie po raz pierwszy w historii Ukraińcy nie byli w stanie zorganizować większej armii niż liczącej około 30 tys. żołnierzy przy wymaganych przynajmniej trzystu tysiącach.

Dla Polski miało to kolosalne znaczenie prestiżowe, a także jako cios wyprzedzający ofensywę sowiecką.

Natomiast zasadniczym błędem Piłsudskiego jako zwycięskiego wodza w wojnie bolszewickiej i Naczelnika Państwa, było oddanie pertraktacji pokojowych ludziom bardziej wrogo nastawionym w stosunku do niego niż do bolszewików.

Zresztą sami sowieccy negocjatorzy z Joffem na czele, którym zachwycał się Grabski, byli przygotowani na znacznie większe ustępstwa wobec Polski.

Piłsudski sam dostarczył polskiej delegacji doskonałego argumentu w postaci zagonu na Korosteń, z którego wynikało, że Polacy będą bili bolszewików przy każdej okazji i w każdych warunkach.

Nie skorzystał też ze znakomitej okazji jaką stworzyli Francuzi domagając się kontynuowania zwycięskiej wojny.

Odpowiedź: – „a co ja będę w tej Moskwie robił po jej zdobyciu?” miała wielki sens życiowy, ale nie polityczny.

Polityczną odpowiedzią było pytanie: – a co w zamian? Mając w zanadrzu żądania – Gdańska, bazując na doświadczeniach z tej samej wojny, dozbrojenia armii na koszt Francji, a nie Polski jak to miało miejsce w stosunku do francuskiej pomocy począwszy od armii Hallera i rozwiązania problemu krajów pogranicznych z Rosją – Ukrainy i Białorusi.

Potraktowanie zamachu majowego jako „błędu” jest nieporozumieniem, był to akt zbrodniczy, co według Talleyranda dla polityka było mniejszym złem niż błąd polityczny.

W tym zakresie bowiem był to sukces w postaci nie tylko zdobycia władzy, ale też kompromitacji przeciwników nie zdolnych do obrony posiadanej władzy mimo dysponowania nieporównanie większymi siłami.

Czas był dobrany bardzo dobrze, na korzyść zwycięzców zadziałały reformy i koniunktura na rynkach światowych.

Ponadto było dostatecznie dużo czasu na urośnięcie legendy „Sulejówka” i objawienie mocno skorumpowanej i skłóconej warstwy politycznej, w czym szczególnie wyróżnili się ludowcy.

„Genialna” idea Piłsudskiego na temat wojny prewencyjnej okazała się niewypałem.

Pisałem o tym niedawno z okazji wystawienia widowiska telewizyjnego ”marszałek”.

Akcja prewencyjna w stosunku do wprowadzenia reżymu Hitlera w Niemczech musiała mieć podstawy formalne, były nimi łamanie postanowień traktatu wersalskiego jeszcze przez Niemcy weimarskie, a Hitler zapowiedział wprost zbrojenia i rewanż.

Były powody do zastosowania tej akcji nawet przed dojściem Hitlera do władzy, ale musiała ona uwzględniać istniejący stan stosunków politycznych na zachodzie Europy.

Po pierwsze należało wykluczyć z jakiegokolwiek działania Wlk Brytanię gdyż już w czasie obrad wersalskich broniła ona Niemiec obawiając się dominacji francuskiej w Europie.

Po drugie należało mieć na uwadze fakt, że politycy francuscy byli zakładnikami swoich elektoratów, a te nie chciały słyszeć o wojnie. Nie można było zatem wspominać o wojnie czy mobilizacji. Należało jedynie nawiązać do akcji prewencyjnej o charakterze policyjnym w postaci np. ponownego wkroczenia do zdemilitaryzowanej Nadrenii przez ograniczone siły francuskie i równocześnie wkroczenia wojsk polskich na tereny plebiscytowe i do Gdańska w celu ochrony jego „wolnego stanu”.

Takie działanie nie wymagało żadnej mobilizacji, wystarczyło kilka nadgranicznych dywizji, stutysięczna Bundeswehra pozbawiona ciężkiej broni nie mogła stawić żadnego oporu, zresztą jej na wymienionych terenach nawet nie było.

Oczywiście wszystko musiało być przygotowane w tajemnicy z wyraźnym postawieniem Francji w sytuacji przymusowej.

Tymczasem ograniczono się do płytkiego sondażu bez żadnego programu wyjścia z kryzysowej sytuacji.

Piłsudski miał niewątpliwie genialną zdolność przewidywania wypadków, a także jako jedyny z polskich polityków dar skupiania wokół własnej osoby ludzi całkowicie mu oddanych, wśród których byli ludzie i inteligentni i sprawni organizacyjnie.

I ta cecha „uroku postaci” dawała mu możliwość osiągania celów niedostępnych dla polityków przewyższających go zasobem wiedzy i doświadczeniem politycznym.

Ogromne znaczenie dla naszej historii miała też legenda „Legionów Piłsudskiego” /których nie było, był bowiem dowódcą jednej z trzech brygad legionowych/ i całej jego bezkompromisowej walki o niepodległość Polski.

To pozwoliło mu w decydującej chwili powstawania państwa polskiego przejść przez wszystkie przeszkody, z którymi nikt inny nie poradziłby sobie. Jak choćby z problemem zaistnienia kilku ośrodków tworzenia polskiej państwowości.

„Uczciwość polityczna”, którą przypisał Piłsudskiemu Marcin Król, nie była jego mocną stroną, podobnie jak i Churchilla, który niezależnie od wielu popełnionych błędów ma jedną kardynalną zasługę w postaci zawziętości w prowadzeniu wojny z Niemcami w najtrudniejszych warunkach i niewybaczalny grzech w dopuszczeniu do triumfu Stalina i przedwczesnego rozpadu brytyjskiego imperium.

Cała ta dyskusja na temat Piłsudskiego nie miałaby większego sensu, gdyby nie aktualne dziś analogie w naszym położeniu geopolitycznym i konieczność wyciągnięcia wniosków z doświadczeń historycznych.

Napisane przez:


 

Podziel się z innymi

Powiązane artykuły

Dodaj komentarz

Dodaj komentarz

 

312982