19092017Nowości:
   |    Rejestracja

Bez względu na cenę nie chcemy imigrantów – mówią Brytyjczycy


Dwa dni temu kolejny Polak został pobity na Wyspach Brytyjskich. To efekt brytyjskiej polityki wewnętrznej wynikającej z rozpoczętego już – choć jeszcze nie formalnie w negocjacjach z Unią Europejską – wyjścia Zjednoczonego Królestwa z Unii. Komisja Europejska stawia Brytyjczykom zarzut rasizmu. Ci odpowiadają, że zarzutu nie uznają. Ale zamierzają skończyć z możliwością pracy i studiowania na Wyspach Brytyjskich przez obywateli Unii.


brexit-3

Theresa May, brytyjska premier już wie, że początkiem negocjacji w sprawie wyjścia jej kraju z Unii będzie wiosna przyszłego roku. Do tego czasu imigrantom na włościach Elżbiety II będzie coraz trudniej.

Amber Rudd, minister spraw wewnętrznych zapowiada, że rząd będzie utrudniał działalność firm, które zatrudniają zagranicznych pracowników. A z pewnością rozważy taką możliwość. Utrudnienia będą zresztą dotyczyć nie tylko pracowników, ale także ewentualnych studentów na brytyjskich uczelniach.

Rudd tłumaczyła podczas konferencji Partii Konserwatywnej w Birmingham, że władzom zależy, aby Brytyjczycy nie mieli problemu z dostępem do pracy na lokalnym rynku.

– Niedługo odbędziemy konsultacje w sprawie następnych kroków potrzebnych do kontroli imigracji – wyjaśnia. I dodaje: – Rozważamy wprowadzenie systemu umożliwiającego zatrudnianie obcokrajowców wypełniających luki na krajowym rynku pracy. Dzięki temu nie zabierałoby się pracy Brytyjczykom, którzy mogliby ją podjąć.

Być może będzie to poprawiony pomysł wprowadzenia systemu zezwoleń na pracę. Z pewnością rząd zatrzyma imigrantów, którzy wybierają się do Wielkiej Brytanii aby studiować bezwartościowe – z puktu widzenia gospodarki brytyjskiej – kierunki.

Rząd w obszarze imigracji ma niemal odczuwalne poparcie brytyjskiego społeczeństwa. Większość Wyspiarzy uważa, że zupełna kontrola brytyjskich granic jest ważniejsza niż dostęp do europejskiego rynku w negocjacjach z Unią – wynika z sondażu przeprowadzonego przez Sky Data Snap Poll.

52 proc. mieszkańców Wielkiej Brytanii kontrolę imigracji uznało na priorytet, dla 40 proc. ankietowanych najważniejszy jest dostęp do unijnego rynku, a 7 proc. nie wie, co jest istotne. Dostęp do rynku Unii Europejskiej jest bardzo ważną sprawą dla ludzi młodych od 18. do 34. roku życia – tak uznało 57 proc. badanych. Kontrola granic jest najważniejsza dla osób powyżej 55. roku życia – 65 proc.

Ankiety przeprowadzono po wystąpieniu premier Theresy May i jej zapowiedziach ‘twardych negocjacji z Unią’ w związku z Brexitem. Za kluczowe premier Wielkiej Brytanii uznała kwestię kontroli imigracji kraju.

Kluczową kwestią, jaką będą musieli rozwiązać Brytyjczycy – i która jest nadal źródłem konfliktu w rządzie – pozostaje, czy Wielka Brytania będzie dążyć do zwiększenia dostępu do jednolitego rynku. To może nastąpić tylko – jak podkreślała Bruksela i inne europejskie stolice – za cenę swobodnego przepływu europejskich pracowników, akceptację zasad i przepisów jednolitego rynku oraz wkład do budżetu UE.

Międzynarodowe ośrodki analityczne przestrzegają Brytyjczyków przed zbyt ostrymi negocjacjami, które mogą się ich zdaniem odbić negatywnie na i tak osłabionej Brexitem gospodarce. Do secesji ze Zjednoczonego Królestwa przygotowują się także Szkocja i Irlandia Północna.

Napisane przez:


 

Podziel się z innymi

Powiązane artykuły

Ilość komentarzy: 4 dla artykułu "Bez względu na cenę nie chcemy imigrantów – mówią Brytyjczycy"

  1. AS pisze:

    W Austrii w 20-tych latach było podobnie. A Austria to przy Niemczech, to jak UK przy USA. Podobnie Kanada przy USA. Te same języki. To czekamy teraz na Amerykę. I współczesny Anszlus. Z Australią może być podobnie. Było hasło ‚Jeden Naród, jedna Rzesza’. A jakie teraz będzie hasło? Jedna Anglosasja? Czy jakieś coś innego?

  2. pablo3 pablo3 pisze:

    nie dziwie się takiemu podejściu. przyjedzie jakiś Hindus, Murzyn czy Europejczyk pelna krasa, zrobi sobie ekwiwalent ze studiow w swoim macierzystym kraju, potem dopłaci trochę szterlingow za studia w UK i ma lepsze wyksztalcenie, niż niejeden pracowity i nieglupi Anglik, który musi placic za to, przez długie lata, ciężkie pieniądze. inna sprawa, ze wielu Anglikow, nie chce ani pracować, ani się uczyc, bo sa po prostu leniwi albo im się nie oplaca. mimo wszystko, trzeba zrozumieć angielskie elity. widza, ze traca swoje państwo, wiec podejmują działania w kierunku przywrócenia kontroli nad sytuacja. mieć o to pretensje, to otwarcie wypowiadać się o podboju Wielkiej Brytanii, przez hordy imigranckich najezdzcow.

  3. egon pisze:

    Jak tak to pozostaje nie wpuszczać angoli do europy niech żyją w izolacji jak chcą .

  4. gniew pisze:

    Szczęść Boże. Anglicy mają rację…., tylko niestety nie wiedzą kto odpowiada za taki stan rzeczy w ich państwie i kierują swoje frustracje w niewłaściwym kierunku !. Mam na myśli społeczność polską w Anglii. Anglicy nie wiedzą dlaczego Polacy do nich przyjechali, nie wiedzą że gospodarka polski została zrównana z ziemią a Polacy wydziedziczeni ze środków produkcji itd. itp. zostali zmuszeni do szukania ratunku w Wielkiej Brytwannie. A przedtem aby zmniejszyć frustracje polskiego społeczeństwa i rozbudzić apetyty, roztaczano przed polakami młodymi, wykształconymi i odważnymi miraże pracy i życia na ziemi wyspiarzy i potomków hitlera … . Powinni cofnąć się o kilkanaście/ kilkadziesiąt lat temu i przypomnieć sobie, czy czasem przedstawiciele ich Państwa nie maczali w ty RĄK….?????
    pozdrawiam gniew

Dodaj komentarz

Dodaj komentarz

 

292880