14122017Nowości:
   |    Rejestracja

Barterka – bezgotówkowa współlokatorka do mieszkania studenckiego


W mieszkaniach studenckich w Trójmieście i Warszawie nastała moda na Barterki, czyli studentki które nie muszą płacić za pokój, ale za to mają być miłe dla współlokatorów studentów. Wielu przyjezdnym dziewczynom ten układ odpowiada.


W Warszawie furorę robi przydomek „Słoiki” nadawany osobom z prowincji, które znalazły pracę w stolicy i wynajmują mieszkania przebywając tam głownie w dni powszednie, po to by na weekend wrócić do swoich stałych miejsc zamieszkania. „Słoik” to naturalizowany, jeszcze niedorobiony Warszawiak, przywożący co tydzień-dwa w słokach prowiant ze swojej rodzinnej wsi, czy małego miasteczka i odwożący te słoiki póxniej spowrotem. Rodowici Warszawiacy i osoby, które już w Warszawie zamieszkały na stałe, pozakładały rodziny i pracują od lat nie pałają sympatią do „Słoików”.

Przyjeżdża tylko by się zaczepić, nie ma własnych kosztów, psuje rynek pracy gdyż przyjmuje oferty za każde pieniądze – komentuje Jacek, mieszkający o 10 lat na Ursynowie pracownik banku.

Wygląda jednak na to, że w największych metropoliach w Polsce równie modne niedługo się stanie określenie „Barterki”. Barterka, to młoda dziewczyna, studentka na studiach zaocznych albo dziennych, która nie dostała akademika, lub jej nie stać na mieszkanie bo ledwie wystarcza jej na czesne i życie. Barterka to produkt konsumpcyjnych czasów, gdzie za wszystko jakoś trzeba płacić. Dziś bezpowrotnie przemija waletowanie koleżanki czy kolegi w swoim pokoju, za to coraz łatwiej młodym dziewczynom przychodzi poszukiwanie sponsora, czyli sprzedawanie swoich usług seksualnych jednemu lub kilku mężczyznom, którzy za to godzą sie partycypować w ich utrzymaniu. Tajemnicą poliszynela jest to, że moda na „sponsora” bardzo często dotyczy środowiska studentek.

Barterka łączy rodzaj sponsoringu z możliwością nieodpłatnego mieszkania podczas studiów. Barterka szuka mieszkania studenckiego, zasiedlanego przez 2-3 studentów, w którym jest jeszcze wolny pokój i dogaduje się, że za łóżko, czasem też jedzenie, będzie z nimi wszystkimi sypiać. Częstotliwość różna, czasem też dochodzi sprzątanie, wszystko to zależy od atrakcyjności miejsca i atrakcyjności studentki. Barterki w odróżnieniu od dziewczyn szukających sponsora jeszcze się nie oglaszają, oferta zawyczaj przekazywana jest ustnie, w odpowiedzi na ogłoszenie szukające kolegi-studenta do wspólnego zamieszkania. Jeśli szukany jest kolega, a zgłasza sie koleżanka, to bardzo często jest to Barterka właśnie.

Patrycja ma 21 lat i dostała się na studia prawnicze w jednej z prywatnych szkół warszawskich, jest ładną kruczowłosą, korpulętną dziewczyną: – Nie miałam żadnych szans na jednoczesne zapłacenie za pokój i czesne z pieniędzy, które dostaję od rodziców. Nigdzie nie pracuję, dorabiam sobie tylko na promocjach w hipermarkecie. Wolę być w barterze niż na sponsoringu. Mieszkam z dwoma przystojnymi chłopcami studiujacymi na politechnice. Nie mają na razie żadnych szans na dziewczyny i takiej kasy, by chodzić na „prywatki” („prywatka” to prostytutka pracująca w wynajętym mieszkaniu) a do agencji boją się. Obydwaj mi sie podobają więc nie ma problemu, jest fajnie, przyjemne z pożytecznym. Za to mam gdzie mieszkać i co jeść, bo chłopcy robią wspaniałe obiady. Jesteśmy jak w rodzinie, kumplujemy się, pomagamy sobie i sypiamy ze sobą. Oczywiście nie wszyscy na raz, to normalny układ. I tak prywatnie bym musiała sobie zorganizowac jakoś życie osobiste, a na razie nie muszę, za to mam warunki by skończyć studia, z czasem pewnie dostanę pracę, a kto wie może nawet zakupie mieszkanie. Potem (po studiach) nikt sie przecież nie będze dopytywał jak to było, wszyscy wiedzą że studenci szaleją, nie widzę więc przeszkód by założyc w przyszłości normalną rodzinę.

Patrycja marzy, by wyjść za mąż także za prawnika i otworzyc w przyszłości kancelarię. zapytana czy nie czuje się jak dziwka, obrusza się: – W sponsoring bym się raczej nie władowała, kasa większa jak która ma szczęście, jak nie kończy na agenturze. Tu mam tak jakbym miała dwóch chłopaków, koleżanki często skaczą na boki, tyle, że ja mam lepiej bo moi o sobie wiedzą. Zdrowy układ. Polecam.

Adrian, jeden ze studentów przytakuje: – mój brat studiuje w Gdańsku, także wynajmuje mieszkanie i też mają kumpelę na barter. Luz klimat, trzeba sobie tylko wyjaśnić. Łącznie ich wychodzi 200 zł. więcej, które i tak wydać by musieli z nakładem na laski i to bez gwarancji bzykania – śmieje się. Rzecz jasna nie psujemy przyjaciółce opinii, tylko my wiemy o co chodzi, dla reszty to po prostu współlokatorka. Czasem ja mówię, że to siostra kumpla, czasem kumpel mówi, że moja. Zresztą nie ma chyba czego psuć, bo to nie praca, nie prywatka czy sponsoring ale barter. Tak po prostu lepiej opowiadać, kto wie może znajdę kiedyś dziewczynę, po co ma się wnerwiać i słuchać plotek?

Napisane przez:


"Doradzajac przyjacielowi, staraj sie mu pomóc, a nie sprawic przyjemnosc" Solon"

 

Podziel się z innymi

Powiązane artykuły

Ilość komentarzy: 19 dla artykułu "Barterka – bezgotówkowa współlokatorka do mieszkania studenckiego"

  1. Robert pisze:

    I co.. ? Nikt tu sie nie oburza… ? 😛

    • Grzegorz pisze:

      Współczesne studentki to często obrzydliwe,konsumpcyjne,feminazistwskie(feministyczne),koniunkturalne szmaty-bez krzty godności,kultury,kobiecości,szacunku do siebie i innych!

  2. maniek pisze:

    A co jak barterek zechce sie zaczepic przez dziecko?
    Najlepiej dwa, po jednym od kazdego.
    Alimenciki kochany …

  3. Piter pisze:

    A, jak się nazywa laska, która raz dała?
    – Dentka
    A ta, która dała sto razy?
    -Studentka 😉

  4. Pedancik pisze:

    Jaki za przeproszeniem matoł to pisał? „Spowrotem”, „korpulętna”… Przecież nawet w tym oknie jest podkreślanie niewłaściwych wyrazów, w dowolnym Wordzie czy Libre Office tym bardziej…

  5. Kubek pisze:

    No cóż …popatrzmy na to statystycznie i mocno hipotetycznie :
    4 lata studiów … o ile nie zmieni lokatorów to ma dwóch chłopaków którzy na szczęście jej się podobają .
    Załóżmy że „zwykła” studentka zmienia średnio chłopaka co pół roku …. to wychodzi 8 facetów :-)
    I kto tu spał z większą ilością chłopaków ??
    A czy jest opcja odwrotna ?? w sensie że tym „barterem” jest chłopak ?? :-]

  6. mirek pisze:

    Dawniej takie zwyczaje panowały tylko na melinach wsród ludzi z marginesu . Mamy tutaj do czynienia z klasycznym przejawen socjopatii i to ze wszystkich stron , również autor jest nieżle uwikłany. Chyba najgorsze w tym artykule jest kłamstwo , że wszyscy zrobili świetny interes i są zadowolenii . Poważne naruszenie tabu obyczajowego niesie ze sobą poważne konsekwencje .

  7. Walerian pisze:

    Dlaczego do tego dopuściliście?
    Dzieci są odbiciem rodziców.
    Młode pokolenie tym się tylko od Waszego różni, że musi Wasze długi pierw pospłacać.

  8. Erty pisze:

    Szmacenie się młodych dziewczyn jest coraz częstsze bo jest coraz większa akceptacja w
    ,, nowoczesnym,, społeczeństwie. Barterka równa się prostytutka bo jedna i druga zarabia przez seks.Mam większy szacunek dla prostytutek bo przeważnie się z tym nie kryją a takie cichodajki później bedą udawały przed swoimi chłopakami i mężami wielkie cnotki a jak widać to bezwartościowe lale do dmuchania…

  9. humpty pisze:

    Tak było i będzie, zawsze studentki dawały za mieszkanie, stopnie, imprezę, kolacje i drinki w dyskotece…..bieda proszę państwa. A co powiecie o tych co się pchają za kasę na perfumki i ciuchy?

  10. Paweł pisze:

    Jak można się tak zeszmacić?
    Na moim wydziale na Politechnice były normalne dziewczyny, w dodatku myślące o nauce, a nie takie cichodajki…

  11. ala pisze:

    Ojej, a cóż to za polszczyzna?! Niech żyją i kształcą się niedouczeni studenci! Kształcą od podstaw (nie mam na myśli libido).

  12. Roladka pisze:

    Kurwy też są potrzebne w społeczeństwie.

  13. Real student pisze:

    Ale bajki… Skąd wy bierzecie te zmyślone historyjki?

Dodaj komentarz

Dodaj komentarz

 

81028