30032017Nowości:
   |    Rejestracja

Banki nasze (nie)uczciwe


Bank, banki, banksterzy, marek niechciał, news, uokik, urząd ochrony konkurencji i konsumentów, bankierzy, Bank Millennium, Credit Agricole Bank Polska, Alior Bank, Bank Millennium, BZ WBK, ING Bank Śląski i Pekao, Bank BGŻ BNP Paribas, Bank Handlowy, Bank Ochrony Środowiska, Bank BPH, Deutsche Bank Polska, Euro Bank, Getin Noble Bank, Idea Bank, mBank, PKO BP, Plus Bank, Raiffeisen Bank Polska


banksters

W grę wchodzą nie tylko kredyty wypłacone we frankach, o co coraz częściej szarpią się kredytobiorcy, których banki namawiały bo to im się po prostu opłacało. To również kwestia zmian w umowach, o czym banki nie informowały, lub wprowadzały je w taki sposób, aby klient nie wiedział od jakiego momentu jaki zapis w umowie go obowiązuje.

Istotny pogląd argumentem w sądzie

Frankowicze, którzy zdecydowali się na pozwanie banków kredytujących ich nieruchomości w szwajcarskiej walucie mogą liczyć na wsparcie ze strony Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów, który w poprzednich tygodniach wypowiedział się w sprawie czterech banków, a tym razem bierze na tapetę Bank Millennium. Konsumenci domagają się od Banku Millennium zwrotu opłat pobranych w oparciu o niedozwolone postanowienia dotyczące waloryzacji kwoty i rat kredytu oraz ubezpieczenia niskiego wkładu własnego.

Na podstawie kwestionowanych klauzul waloryzacyjnych bank ustala sposób wyliczania wysokości kwoty i poszczególnych rat kredytu w oparciu o kursy kupna i sprzedaży franka szwajcarskiego zawarte w tabeli. Jednocześnie kredytobiorcy nie są w stanie zweryfikować, czym kieruje się bank w podejmowaniu decyzji o wysokości kursów walut. Bankowcy nie czują się również w obowiązku, żeby cokolwiek klientom tłumaczyć. A nie wolno im ani jednego, ani drugiego. – To niedozwolone w Polsce klauzule – uważa Marek Niechciał, prezes UOKiK. – Podobnie, jak postanowienia dotyczące ubezpieczenia niskiego wkładu własnego urząd uznał za sprzeczne z dobrymi obyczajami i rażąco naruszające interesy konsumentów. Nie informują one kredytobiorców jakie są warunki ubezpieczenia, jego zakres ani w jaki sposób przedsiębiorca wylicza kolejne opłaty z tego tytułu. Obciążają kredytobiorców kosztami świadczenia, podczas gdy jedynym jego beneficjentem jest bank. Jednocześnie konsumenci nie mogą sprawdzić za co tak naprawdę płacą. Prowadzi to do sytuacji, w której ryzyko gospodarcze wynikające z prowadzenia działalności bankowej jest przerzucane na klientów.

W ocenie Urzędu, uznanie przez sąd postanowień dotyczących waloryzacji kwoty kredytu i rat kredytu za niedozwolone może oznaczać, że cała umowa będzie nieważna. Dzieje się tak, ponieważ szkodliwe dla konsumenta postanowienia nie obowiązują od momentu zawarcia umowy. Co więcej, nie ma możliwości ich zastąpienia przepisami prawa. Jednak, zdaniem urzędu, orzeczenie o nieważności umowy powinno nastąpić jedynie w sytuacji, gdy konsument w pełni zaakceptuje takie rozwiązanie.

Zmieniające się umowy

Jak banki zmieniają umowy z konsumentami? Czy wystarczające jest informowanie o proponowanych zmianach za pomocą wewnętrznego systemu elektronicznego banku? Wyjaśnią to działania Prezesa UOKiK. Urząd prowadzi postępowania przeciwko 18 bankom

Prezes Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów prowadzi postępowania przeciwko 18 bankom, w których sprawdza procedury informowania klientów o zmianie warunków umów finansowych. 6 postępowań zostało wszczętych pod koniec 2015 r. (Credit Agricole Bank Polska, Alior Bank, Bank Millennium, BZ WBK, ING Bank Śląski i Pekao), a 12 – od sierpnia do grudnia w 2016 r. (Bank BGŻ BNP Paribas, Bank Handlowy, Bank Ochrony Środowiska, Bank BPH, Deutsche Bank Polska, Euro Bank, Getin Noble Bank, Idea Bank, mBank, PKO BP, Plus Bank, Raiffeisen Bank Polska).

Zarzuty UOKiK dotyczą informowania konsumentów o zmianach w umowach przez wewnętrzny system bankowości elektronicznej. Zgodnie z prawem, takie informacje bank powinien wysłać na trwałym nośniku. Jest nim np. list w formie tradycyjnej lub elektronicznej, jak informacja zapisana na nośniku USB, a także wiadomość e-mail, o ile zawiera w sobie wszystkie niezbędne dane. Zdaniem Urzędu, wewnętrzne systemy banków w obecnej formie nie spełniają cech trwałego nośnika informacji. Dzieje się tak, ponieważ m.in.: są całkowicie pod ich kontrolą, więc konsument nie ma gwarancji, że treść nie będzie zmieniana przez bank. Ponadto instytucje finansowe nie zapewniają dostępu do tych wiadomości po zakończeniu umowy, a także wymuszają na konsumentach dowiadywanie się, czy informacja o zmianach została udostępniona w serwisie. Ten zarzut nie dotyczy jedynie Banku Handlowego.

Kolejna sprawa to wprowadzania zmian bez wskazania konsumentom podstawy prawnej oraz okoliczności, które miały wpływ na modyfikację warunków umowy.

Brak tych danych powoduje, że konsument nie może określić, czy wprowadzane przez bank zmiany są zgodne z prawem i zawartą umową, w tym treścią umownej klauzuli modyfikacyjnej.

Postępowania przeciwko przedsiębiorcom mogą zakończyć się stwierdzeniem stosowania praktyki naruszającej zbiorowe interesy konsumentów, nałożeniem kary finansowej, której maksymalny wymiar to 10 proc. obrotów danego banku oraz nakazem usunięcia trwających skutków naruszenia, które może przybrać postać rekompensaty publicznej.

Na temat wewnętrznych systemów bankowości elektronicznej wypowiedział się 25 stycznia 2017 r. Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej. TSUE w wyroku stwierdził, że takie systemy mogą być uznane za trwały nośnik, pod warunkiem, że m.in. konsument jest poinformowany o tym, że w elektronicznym serwisie czeka na niego wiadomość od banku. Taka wiadomość nie może być jednostronnie zmieniana przez bank. Niezbędne jest ponadto, aby konsument miał do niej dostęp i mógł ją odtworzyć we właściwym czasie.

Napisane przez:


loading...
 

Podziel się z innymi

Powiązane artykuły

Dodaj komentarz

Dodaj komentarz

 

299909