29042017Nowości:
   |    Rejestracja

AK: sztuka zdobywania broni


Relacja Stefana Jasika ps. „Wilk-Wilczek”, członka oddziału likwidacyjnego oddziału AK „Ponurego-Nurta”(wraz z „Szortem” wykonywali wyrok na zdrajcy „Motorze”). Spisana po latach przez kpt AK Edwarda Paszkiela ps. „Pozew”. Zbiory rodzinne.


(Tomasz Parol: Pisownia oryginalna, ciekawostką jest, że relacja, choć po latach, ma charakter raportu)
W dniu 5 maja 1943 roku w z rejonu Placówki AK nr 115 Pogorzałe, wyruszyliśmy zwartą, uzbrojoną, 7-osobową grupą w składzie: podpor. „Buczyński” Stefan Bilski – dowódca Placówki Pogorzałe, „Wir-Kaszko” Kazimierz Bilski, „Jabłonka” Jan Pisarek, „Batory” Leon Półtorak, „Strach-Wisielczyk” Jan Pawłowski, „Red” Józef Stępiński, „Wilk” Stefan Jasik oraz „Kantarka” Stanisław Grabarczyk, który dołączył później w lesie koło fabryki amunicji. Wymarsz nastąpił w sobotę w godzinach wieczornych, skąd długą, okrężną drogą przybyliśmy do lasu za fabryką amunicji. Las przylegał niemal bezpośrednio do jej ogrodzenia.
partyzanci
Po dłuższym wypoczynku, z głębi lasu, zachowując środki ostrożności, w godzinach rannych w niedzielę dotarliśmy do betonowego płotu okalającego fabrykę. Po krótkiej naradzie zgłosiliśmy się wraz z Józefem Stępińskim („Red”) na ochotnika do wejścia przez płot na teren Fabryki Amunicji. Czego wraz z „Redem” dokonaliśmy przy pomocy pozostałych pod płotem kolegów. Muszę zaznaczyć, że nigdy wcześniej nie byłem na terenie tej fabryki. W przeciwieństwie do Kol. Reda, który był tak przed wojną, jak i za okupacji, przez kilka lat pracownikiem tych Zakładów, więc miał dobrą orientację w terenie. Przedtem otrzymaliśmy informację od Kol. Grabarczyka – który był nadal pracownikiem tych Zakładów, a jednocześnie naszym informatorem – że strzelnica znajduje się w pobliżu płotu i znajduje się w niej duża ilość broni i amunicji. Ponieważ strzelnica była zamknięta na klucz, którego podrobiony duplikat otrzymaliśmy od Grabarczyka, bez przeszkód dostaliśmy się do środka. Niestety kolejne drzwi wewnątrz, do poszczególnych pomieszczeń i magazynu miały osobne kłódki. Ciężka sprawa, bo były one zazwyczaj obite blachą. Musieliśmy z konieczności wyważać.
Po wyważeniu drzwi do magazynu znaleźliśmy 11 pistoletów maszynowych. W tym 10 pistoletów masz. typu Schmeisser, oraz 1 pistolet masz. typ „Zbrojówka”. Znaleźliśmy również 29 pistoletów krótkich kaliber 9 mm typ P38 oraz Parabellum. Do każdego pistoletu maszynowego załadowaliśmy po 6 magazynków, które również napełniliśmy amunicją. Do krótkiej broni wzięliśmy po 2 pełne magazynki.
Zabraliśmy również karabin maszynowy typu Bergman oraz do niego skrzynki z taśmami amunicji sztuk 4. Zabraliśmy także CKM bez podstawy, która była zabetonowana na stałe. Poza tym wzięliśmy znaczne ilości amunicji – około 10 000 szt. kaliber 9 mm, którą zapakowaliśmy w skrzynki. Gdy wszystko zostało przygotowane do wyniesienia z wnętrza strzelnicy, rozejrzawszy się wraz z kol. Redem w kilku kursach zanieśliśmy skrzynki do płotu. Leżał tam zwalony świerk, po którym odbywał się cały transport ciężkich skrzyń. Należy zaznaczyć, że trwało to dosyć długo, bo od godziny 10 rano do 17-tej po południu. Było tak z uwagi na to, że co 1 godzinę przechodził dwuosobowy patrol wartowniczy wzdłuż płotu po wewnętrznej stronie. Po wyniesieniu ostatnich paczek, które przygotowaliśmy, zamknęliśmy budynek strzelnicy na klucz i przedostaliśmy się bez przeszkód na drugą stronę płotu. W lesie wyrzuciliśmy klucz od strzelnicy i w dalszej drodze porzuciliśmy 2 płaszcze, pozbywając się nadmiernego obciążenia. To dlatego, że byliśmy już bardzo zmęczeni przenosząc ciężką zdobycz etapami.
Gdy oddaliśmy się ostatecznie daleko, sprowadziliśmy wcześniej umówioną furmankę, na którą załadowaliśmy zdobycz i powieźliśmy poprzez wieś Stokowiec, a potem Baranów, Górę Baranowską, wieś Wołów, Brzeście i Brzask. Następnie przedostaliśmy się w lasy koło Pogorzałego, które było rejonem działania naszej Leśnej Placówki Armii Krajowej Nr 115 Pogorzałe w Podobwodzie „Morwa”. Powrót z tej uwieńczonej tak wielkim sukcesem akcji nastąpił nad ranem w poniedziałek po około 36 godzinach nieprzerwanego czuwania, silnego napięcia nerwowego i długotrwałego marszu. Porzucone przez nas płaszcze Niemcy znaleźli i wywiesili na bramie wejściowej do fabryki, jednocześnie ogłaszając wyznaczenie wysokiej nagrody – prawdopodobnie 100 tyś. Marek – za wskazanie ich właściciela.
Relacja kol. Stefana Jasika jest jedyną, złożoną przez żyjącego uczestnika tej akcji. Było on w przeszłości także członkiem oddziału majora Hubala a później zgrupowania partyzanckiego AK. „Ponurego Nurta” w plutonie „Jurka Czerwonego” – Władysława Czerwonki.
Edward Paszkiel ps. „Pozew”.
Jasik Stanislaw Stefan Jasik
Urodził się w 1922 r. w Chlewiskach.
Posiadł czterech braci i trzy siostry.
Ukończył Gimnazjum Mechaniczne w Stalowej Woli.
Do Oddziału Wydzielonego WP zgłosił się w Huciskach 27 marca 1940 r. Przysięgę wojskową złożył 28 marca. Został przydzielony do drużyny kpr. Stefana Barana. Z okrążenia pod Skłobami wydostał się w grupie razem z Teofilem Biegajem, Marianem Czerwonką, Stefanem Baranem i Józefem Słoniem. Ukrył broń w okolicach Bliżyna i ok. 15 kwietnia 1940 r. wrócił do domu w Chlewiskach. Ostrzeżony w ostatniej chwili przez córkę sołtysa Chlewisk Józefa Dąbka uniknął aresztowania.W 1941 r. wyjechał do Stalowej Woli, gdzie zatrudnił się jako frezer w fabryce zbrojeniowej i pracował do Świąt Wielkanocnych 1943 r.
Po powrocie do Chlewisk spotkał znajomego, który skontaktował go z AK i wstąpił do oddziału partyzanckiego działającego w lasach pogorzelskich. Dowódcą 32 osobowego oddziału był „Grom” ppor. Stanisław Rybiński, który został aresztowany 14 maja 1943 w Skarżysku Kamiennej w skrzynce kontaktowej przy ulicy Kościuszki 6. Udało mu się uciec z transportu. Po przeprowadzeniu osamotnionego oddziału w lasy Iłżeckie dołączeni zostali do oddziału „Ponurego” mjr. Jana Piwnika, a później „Nurta”mjr. Eugeniusza Kaszyńskiego. W partyzantce służył do 15 stycznia 1945 r. Brał udział w walkach na Wykusie i w Wielkiej Wsi. Po wyzwoleniu próbował wstąpić do wojska, ale nie został przyjęty. Wyjechał na Ziemie Odzyskane do Dzierżoniowa a później Bielawy. W 1949 r. powrócił do Skarżyska Kamiennej. W 1957 roku wstąpił do ZBoWiD-u. Do 1955 roku pracował w Zakładach Metalowych w Skarżysku a później jako kierowca w PKS.Źródła:
1. Maciej A. Janisławski i Władysław Świercz, Wspomnienia o Hubalu i jego żołnierzach (Tajemnice żołnierzy Hubala, Wilczek , „Rzeczywistość” nr 36(150) 2.09.1980, s. 8-9
2. Z. Kosztyła, Oddział Wydzielony WP mjr. Hubala, Warszawa 1987 r, s. 295;
3. Końskie i powiat konecki 1939-1945, praca zb. pod red. B. Kacperskiego, Końskie 2006-2008, t. V s. 69, 71, t. VI s. 57;
4. C. Chlebowski, Pozdrówcie Góry Świętokrzyskie, Warszawa 1988, s. 485,

Napisane przez:

Kontakt: kontakt@anuluj-mandat.pl

Tomasz Parol - Redaktor Naczelny Trzeciego Obiegu, bloger Łażący Łazarz, prawnik antykorporacyjny, zawodowy negocjator, miłośnik piwa z przyjaciółmi, członek MENSA od 1992 r. Jeśli mój tekst Ci się podoba, lub jakiś inny z tego portalu to go WYKOP albo polub na facebooku. Jeśli chcesz zostać dziennikarzem obywatelskim z legitymacją prasową napisz do nas: redakcja@3obieg.pl

loading...
 

Podziel się z innymi

Powiązane artykuły

Ilość komentarzy: 2 dla artykułu "AK: sztuka zdobywania broni"

  1. Tomasz pisze:

    Bardzo dziekuje za ten wpis panie Tomaszu.

  2. Robert pisze:

    Bardzo ciekawy tekst, dziękuję!

Dodaj komentarz

Dodaj komentarz

 

11036