20062018Nowości:
   |    Rejestracja

65 lat temu zmarł Feliks Koneczny


W dniu 10 lutego minęła 65 rocznica śmierci wielkiego polskiego uczonego Feliksa Konecznego.


Niestety mało kto o niej pamiętał. Chlubnym wyjątkiem jest portal http://www.pch24.pl i „Dziennik gajowego Maruchy” http://marucha.wordpress.com, który artykuł pod tytułem „Feliks Koneczny. Zapomniany geniusz z Krakowa.” z niego „przedrukował”. Wielu może powie: – po co wyciągać jakieś starocie – „trzeba patrzeć w przyszłość, a nie oglądać się wstecz!”. Takim osobom radziłbym aby zrobiły wysiłek i zapoznały się z dziełami dotyczącymi cywilizacji, które napisał Koneczny – to się na prawdę dobrze czyta.
A na sam początek polecam “Dzieje Polski opowiedziane dla młodzieży” i “Święci w dziejach narodu polskiego”. Dla osób lubiących zwięzłość (choć w tym wypadku czyta się trudniej) proponuję jego cienką książeczkę “O ład w historii” – coś, jakby podsumowanie jego myśli historiozoficznej. Uważam Feliksa Konecznego za największego w skali światowej historiozofa (filozofa historii) – taki Huntington to mógłby mu co najwyżej buty czyścić! Ośmielam się twierdzić, że gdyby osoby uważające się za polskie prawicowe elity w trakcie swojej nauki zapoznały się wcześniej z twórczością Konecznego, to Polska wyglądałaby dzisiaj znacznie inaczej- to znaczy znacznie lepiej. No i właśnie o to chodzi, że ponieważ nie powinna, to Koneczny został „zamilczany na śmierć” i to do tego stopnia, że studenci wydziałów humanistycznych UJ – uczelni, której był profesorem, jego twórczości nie znają, ani o nim nawet nie słyszeli – sam sprawdzałem. Ale trudno się dziwić skoro brylują tam teraz tacy “wykładowcy” jak prof. Hartman.
Na koniec dla zachęty kilka cytatów z Konecznego:

„Nie da się być cywilizowanym na dwa sposoby”- a co dopiero na więcej jak nam to proponują w „multikulti” Europie- takie myślenie Koneczny nazywał ahistorycznym i alogicznym!
˛
„Prawo publiczne doszło w polityce do szczytu niemoralności. Zwyciężył na całej linii pogląd bizantyjski i protestancko-niemiecki, że w sprawach państwowych nie obowiązuje etyka, a monarcha nie czyni nigdy nic złego, gdyż wolno mu wszystko. Prawo publiczne w Europie skłóciło się z prywatnym, które na ogół pozostało przy zasadach moralności. To samo, co wobec prawa prywatnego uchodziło za zbrodnię i było ścigane przez sądownictwo państwowe, to samo uchodziło w polityce nie tylko bezkarnie, ale nawet było wychwalane, jeżeli dawało zysk. Przestępstwo popełniane dla zysku było czymś hańbiącym w życiu prywatnym, a zaszczytem w publicznym. Wytworzyła się dwoistość etyki, uznawana powszechnie za stan normalny. Żadne społeczeństwo ani w ogóle żadne zrzeszenie nie zniesie długo bezkarnie tej dwoistości, ponieważ podgryza ono samo poczucie moralności. Następuje amoralność.”

Źródło: Państwo i Prawo, Wydawnictwo WAM, Kraków 1997, s. 53.
˛
„Jeszcze słowo o zrzeszeniach „ponadnarodowych”. Jest to ogromne nieporozumienie, jakoby tu należały marzenia średniowieczne o „rodzinie panów i ludów chrześcijańskich” i kilka późniejszych form, mniej lub bardziej wcielanych, aż do pruskiego programu o „pax germanica” i do współczesnego nam największego falsyfikatu historyi powszechnej, do t. zw. ligi narodów. Były to i są zrzeszenia ponadpaństwowe, względnie dążenia do takiego zrzeszenia. Pomieszanie pojęć państwa a narodu wprowadza tu niepotrzebne powikłania i niezmierne utrudnienia. Dopóki się nie usunie tego nieporozumienia, nie postąpi się ani kroku ku skutecznemu wytworzeniu zrzeszenia ponadpaństwowego.
Zrzeszenie ponadnarodowe jest absurdem, a to z powodu nieuchronnej odrębności ojczyzny i języka ojczystego. Można pomyśleć sobie państwo uniwersalne, ale czyż język jakiś uniwersalny będzie ojczystym każdemu? czy można mieć ojczyznę wszędzie i gdziekolwiek? To są przypuszczenia jaskrawo antynarodowe. Kto myśli o zrzeszeniu ponadnarodowem, ten zmierza ku zniesieniu narodowości, a tem samem ku zniesieniu cywilizacyi łacińskiej.
Poczucie narodowe stanowi wielki postęp w dziejach społeczeństw cywilizacyi łacińskiej; bez tego cywilizacya ta byłaby niezupełną. Albowiem najwyższym kryterium jest supremacya sił duchowych. Na czemżeż ma się oprzeć, gdzie czerpać swe rękojmie? Na państwie? więc na środkach przymusowych?! Tę supremacyę wyznawać można tylko dobrowolnie, z przekonania, bo nikt do niej nie zmusza, ni przymuszać nie będzie; a zatem może się ona oprzeć również tylko o zrzeszenie wielkie a dobrowolne, a takiem jest naród.”
Feliks Koneczny „O wielości cywilizacyj” 1935 Wyd. Gebethner i Wolf, Kraków, str. 355:
˛”Cywilizacya byłaby jednem możliwem zrzeszeniem ponadnarodowym. Nie wytworzy się jej sztucznie, nie zrodzi się z żadnego apryoryzmu. (ibid str. 366)
Nie ma rady; kto chce być zupełnie niepodległym musi posiadać armię, jak najliczniejszą oczywiście i jak najlepiej uposażoną, a zatem przerastającą siły i możliwości małego państwa.
Niedogodnościom i niedostatkom takiej niepodległości zapobiega się przez spółki dwóch lub więcej państw, znajdujących się w podobnym położeniu. Bywają unie personalne, realne, federacje i sojusze wieczyste ze stałymi konwencjami wojskowymi. Związane takimi umowami państwa poręczają sobie wzajemnie, że pomiędzy sobą nie skorzystają z prawa niesienia wojny. Niepodległość staje się o tyle niezupełna wewnątrz związku, a na zewnątrz przysługuje tylko całości, całej spółce.”
Feliks Koneczny „Państwo i prawo w cywilizacji łacińskiej” 1997 Wyd. Antyk, Komorów, str.208-10
˛
Mam nadzieję, że swoim wpisem zachęciłem choć jedną osobę do zapoznania się z tym co zostawił po sobie Wielki Polak Feliks Koneczny.
Żurek Janusz

Napisane przez:


Z urodzenia (1949) optymista, z wykształcenia inżynier elektryk (AGH), z zawodu elektronik, z poglądów liberalny (wolnościowy) konserwatysta.

 

Podziel się z innymi

Powiązane artykuły

komentarze 2 dla artykułu "65 lat temu zmarł Feliks Koneczny"

  1. zjanusz zjanusz napisał(a):

    kolejne cytaty:

    Przesąd, jakoby taniość dała się urządzić nakazami z góry, wlecze się od czasów starożytnych. Najstarszy z dochowanych cenników „maksymalnych” pochodzi od cesarza Dioklecjana (284–305) i już wtedy pokpiwano sobie z tego. Ponownie wymyślono to w wiekach średnich. W Polsce rządy przestrzegały tego obowiązku „ściśle”. Posiadamy najkompletniejszy z całej Europy zbiór taks od r. 1424, aż do drugiej połowy XVII w. Oczywiście nie zdały się na nic, a ekonomiści polscy zdawali sobie z tego sprawę. (…) Przesąd utrzymywał się jednak. Znamy z naszych czasów „kartki” żywnościowe, węglowe, odzieżowe; przedsmak, jak to będzie, gdy państwo i tylko państwo (socjalistyczne) dostarczać będzie wszystkim wszystkiego. Ależ przy tych „kartkach” jedynie „pasek” ratował nas od głodu, mrozu i nagości.
    Źródło: Państwo i Prawo, Wydawnictwo WAM, Kraków 1997, s. 150.
    ˛
    Zastanawiając się nad rozmaitością etyk, widzimy tym jaśniej, że nie może być syntez pomiędzy cywilizacjami. Luter zezwalał panującym na bigamię, a Kalwin wymagał od rządów tylko tego, żeby przestrzegać kalwińskiej prawowierności. W turańskiej cywilizacji kwestie etyczne nie istnieją zgoła poza etyką rodową lub obozową; te zaś obie nam obojętne. Żydowska cywilizacja posiada aż cztery etyki, dwie dla współwyznawców, dwie względem „gojów”, po jednej w Palestynie i po jednej w „golusie”. W bizantynizmie i w braminizmie jarzmo obowiązków można zrzucić z siebie w każdej chwili. Na Rusi wieków średnich raz w raz ten i ów kniaź Rurykowicz zrzucał „kraestnoje cjełowanie”, tj. unieważniał i odwoływał swą przysięgę. W Petersburgu powszechnym było, aż do naszych czasów, wśród inteligencji, przekonanie, że „przecież można zrzec się obowiązku”. Różnice pojęć o moralności sięgają jednak jeszcze dalej: czyż przyjęto by u nas do klasztoru człowieka żonatego i ojca rodziny, zgłaszającego się, ponieważ pragnie „poświęcić więzy niższe dla celów wyższych”? W cywilizacji bramińskiej takie porzucenie rodziny uchodzi za cnotę. Tam w ogóle wszelkie obowiązki są czasowe, bo można się od nich uwolnić kiedykolwiek doraźnie. Jakżeż wobec takich odmienności można mówić o jakiejś moralności „powszechnej”?

    Źródło: Państwo i Prawo, Wydawnictwo WAM, Kraków 1997, s. 105–106.

    ˛
    Parlamentaryzm wymaga jednak dwóch warunków: zamożności powszechnej i decentralizacji. W społeczeństwie ubogim system reprezentacyjny zawsze będzie szwankować, albowiem demokracja wymaga zamożności, bo musi być oparta na jak największej ilości osób niezależnych. Parlamentaryzm zaś przy centralizacji, to już incompatibilia.
    ˛

    Czcij ojca i matkę swoją, a więc dbaj o nich, gdy staną się starcami i niezdatnymi do zarabiania na życie. Musimy przeto dążyć do renty starczej, lecz niechaj tę pracę załatwia społeczeństwo samo, a nie państwo; żeby każdy należał do swojej ubezpieczalni, do jakiej mu się podoba.
    Źródło: Państwo i Prawo, Wydawnictwo WAM, Kraków 1997, s. 116.

    ˛
    Drugą straszliwą pomyłkę stanowi zabobon równości. Już w r. 1447 głoszono w uniwersytecie krakowskim, jakoby wszyscy ludzie równymi byli z urodzenia. Rzeczywiście rodzimy się z ogromnymi nierównościami, których niewolnikami jesteśmy przez całe życie. Umysły, ćwiczone w cywilizacji łacińskiej, doszły następnie do równości wobec prawa i to jest jedyna możliwa równość. (…) Równość zniosłaby wszelkie dążenia do wyższości, tak w duchowym zakresie, jako też w materialnym. Zniknęłaby przedsiębiorczość i odpowiedzialność. Pod hasłem równości przemyca się jednostajność i często robi się z niej jakąś wielką zasadę.

    ˛

    Wspólnikiem wszelkiej nieprawości jest przesadny fiskalizm, z podatkami opartymi na systemie nie bierczym, lecz zdzierczym. Po niedługim czasie następuje pognębienie ludzi prawych; ci idą w dół, a powodzi się coraz lepiej ludziom mniej czułym na moralność. A co za blumizm za kulisami spraw podatkowych!

    Zamożność społeczeństwa rezerwą skarbu publicznego, a nie przeciwnie. System podatków, obmyślony przez nieuków, wyradza się łatwo w antyspołeczny. Utrudniając dochodzenie do zamożności, staje się narzędziem złodziejskim. Któż kogo okrada? Państwo samo siebie! W gospodarce antyspołecznej trzeba podatków coraz nowszych, a coraz uciążliwszych; z coraz większymi zaległościami, a więc i ze skarbem coraz pustszym. Zdzierstwo podatkowe osłabia siłę podatkową; stanowi przeto nonsens. Stanowi wskazówkę niewątpliwą, że rządy znalazły się w ręku osób niewłaściwych i dla państwa niebezpiecznych.
    Źródło: Państwo i Prawo, Wydawnictwo WAM, Kraków 1997, s. 124.
    ITD, ITP
    Żurek Janusz

  2. robhood robhood napisał(a):

    dziekuje Ci za przypomnienie Feliksa Konecznego.
    pozdrawiam serdecznie

Dodaj komentarz

Dodaj komentarz

 

166043