22092017Nowości:
   |    Rejestracja

Silnik na powietrze


Silnik na powietrze? Owszem, dokładnie na różnicę temperatur w cylindrze ze sprężonym powietrzem. Około 1963r. firma Philips wypuściła około 150 sztuk silnika Stirlinga generującego elektryczność o mocy 180 W / 220V zasilanego źródłem ciepła o dowolnej genezie.


Taki silniczek pracujący 24h dałby 4,32 kWh przy średnim zapotrzebowaniu gospodarstwa domowego 4-5 kWh to prawie pełna niezależność. Silnik taki może być napędzany ciepłem ze słońca, spalania biomasy bądź biogazu. Marzy nam się by ruch open-hardware podchwycił ten pomysł na nowo. Moglibyśmy zahackować piece na małe elektrociepłownie. Pomożemy trochę :> Szukamy osób, które się znają i chciałyby przy tym pracować. Udostepniając pomagasz nam szukać. — W działaniu: 

Instrukcja: http://www.oldengine.org/members/croft/images/MP1002CA.pdf

Nowoczesne wersje: http://stirling.atw.hu/MSE.pdf

źródło: http://cohabitat.net/

Napisane przez:


Napisz do nas jeśli w Twoim otoczeniu dzieje się coś, co wymaga interwencji dziennikarskiej redakcja@3obieg.pl

 

Podziel się z innymi

Powiązane artykuły

Ilość komentarzy: 69 dla artykułu "Silnik na powietrze"

  1. RICO pisze:

    Narodzie czas zjednoczyć się przeciwko skurwysynom politycznym i finansowym ? Taki silniczek byłby zagrożeniem dla nich a dla nas szansą na przeżycie !

    • ymię twoję pisze:

      Tak a szyszki strzelają w ogniu – można by podpalić i tak zrzucić na brukselę!
      A silnik tylko działa czy ma już jakieś obciążenie? Bo na filmie raczej służy sam jako obciążenie swojej podstawki.
      A może to zagęszczarka do tłucznia? Ubija powietrzem 😀

      Wydaje mi się, że w szkołach specjalnie nie uczą o tej technologii – żeby nikt prądu nie dmuchnął… \
      Bezpieczeństwo energetyczne to grunt!

  2. zjanusz zjanusz pisze:

    No ja bym zalecał ostrożność. Jakiś rok, a może i więcej temu przez merdia przewinęła się informacja o skazaniu przez sąd na wysoką grzywnę faceta za wytwarzanie bez stosownych zezwoleń energii elektrycznej na wysoką skalę, tzn. na skalę własnego gospodarstwa. Otóż skonstruował on silnik na odpadowy tłuszcz zwierzęcy, który rzeźnia zamiast dać do utylizacji przekazywała mu bezpłatnie. Silnik napędzał prądnicę i gospodarz miał darmowy prąd dla własnego gospodarstwa. Obie strony były zadowolone, aż do czasu, kiedy „życzliwe” służby powiadomiły urząd skarbowy, a ten dowalił „stosowny domiar” konstruktorowi, a zarazem właścicielowi silnika. Sprawa poszła do sądu, a sąd jak to „polski” sąd rozstrzygną sprawę na korzyść US, żeby rolnik se nie myślał (i inni rolnicy), że może sam na własną rękę eksperymentować z energią odnawialną. Co wolno wojewodzie……
    No cóż, najwidoczniej rolnik wziął na serio tą całą propagandę eko.
    Żurek Janusz

    • Krzywousty pisze:

      Zamiast krytykować, lepiej energię skierować w stronę lobbowania w celu zmiany przepisów. Nie dać życia posłom i senatorom dopóki nie zrobią czegoś dobrego dla obywateli. Wiem żę przepisy powoli się zmieniają i na przykład dla celów własnych już można produkować prąd fotoogniwami.
      Być może za pomocą innych źródeł też. Jeśli nie, to powinno się wymusić na naszych posłach aby prawo do produkowania energii na własne potrzeby, bez dodatkowego opodatkowania, należało się obywatelowi jak psu miska.

      • zjanusz zjanusz pisze:

        Lobbować oczywiście można i trzeba, ale z mojego (i innych) doświadczenia życiowego wynika, że socjalistyczna władza ma to wszystko w głębokim poważaniu. Jeśli robi coś dobrego dla ludzi, to jedynie wtedy, kiedy musi. Taki „mus” był po ekonomicznej zapaści po rewolucji bolszewickiej (okres NEP-u), a w Polsce tuż zaraz po wojnie oraz pod koniec lat osiemdziesiątych, gdzie władza nie miała wyjścia i musiała trochę ludziom popuścić (reforma Wilczka w 1988r). Jeśli tylko sytuacja gospodarcza się poprawiała następował szybki powrót do „normy”, czyli do dalszego dojenia ludzi i gonienia ich do roboty. Chyba ze dwa lata temu ktoś z PSL zapowiadał znaczne uproszczenie przepisów dotyczących zakładania mini elektrowni wodnych i ich ponowne pojawienie się w Polsce po zmianie przepisów w ilości jaka była przed II WŚ. Polska produkowała wtedy małe turbiny wodne wraz z prądnicami, które były także eksportowane. Podobno do dzisiaj przychodzą zapytania do Polski o te zestawy, zwłaszcza z Ameryki Południowej. Jakoś nie słyszałem, żeby nastąpił w Polsce w ostatnich 2 latach wzrost liczby takich minielektrowni, a na pewno nie pojawiły się one w znanych mi miejscowościach, które przed wojną takie mini elektrownie posiadały. Nie spotkałem się też z wyliczeniami, które uzasadniałyby ekonomiczny sens zakładania mini elektrowni fotowoltaicznych w naszych warunkach. Cały ten hałas z energią odnawialną, to bicie piany w celu wyciągnięcia kasy. I tyle! Gdyby było to możliwe i opłacalne w skali jednego gospodarstwa, to już dawno by to ludzie robili sami bez żadnego namawiania.
        Żurek Janusz

        • Krzywousty pisze:

          Amen.
          Na pocieszenie mogę tylko powiedzieć że gdzie indziej wcale nie jest lepiej pod tym względem. Polityków trzeba umieć czymś zmusić by robili coś dla nas. Samemu trzeba być dobrym politykiem żeby od tych zawodowych polityków coś wyciągnąć.
          Jest też druga strona medalu – polskie społeczeństwo które niestety jest bardzo mocno socjalistyczne. Na te wszystkie socjalistyczne oczekiwania i wymogi (np. darmowe szkolnictwo, darmowa opieka zdrowotna, wczesne emerytury dla ogromnej ilości zawodów + wszystkich kobiet) potrzeba ogromnej ilości kasy. Rząd sam nie zarobi jeśli z nas nie zedrze. No więc wiecznie szuka gdzie by mógł nam jeszcze coś zabrać żeby nam mógł dać.
          Bez gruntownej zmiany oczekiwań w stosunku do tego co ma nam „dawać” państwo, obywatel będzie zawsze łupiony.
          Tym niemniej cisnąć polityków trzeba…

        • Nevea pisze:

          Umm, are you really just giving this info out for notginh?

        • Icek pisze:

          Przyjacielu –
          Indywidua, które jak jemioła obsadziły stołki u władzy, są ciężko i nieuleczalnie chore.
          Już Konfucjusz mawiał, że taką chorobę można uleczyć jedynie przez … obcięcie głowy.
          Nawet Stalin mawiał, że nieważne kto i jak głosuje, ważne jest kto głosy liczy. Przykład tego mieliśmy w ostatnich „wyborach” a będziemy mieć ( z pewnością) i w następnych.

      • Robert pisze:

        Energie z fotoogniw mozesz sprzedawac nawet elektrowni i bardziej sie to nawet oplaca niz produkowanie jej dla siebie. :)

        • zjanusz zjanusz pisze:

          Drogi Robercie, podaj przykład. Chętnie bym podpatrzył u kogoś takie opłacalne rozwiązanie i zastosował u siebie. Skoro to takie intratne, to zakłady energetyczne powinny namawiać ludzi do zakładania tego typu instalacji podając rzetelny rachunek ekonomiczny. Jak na razie, to namawiał mnie na to znajomy z Australii, ale on mieszka w strefie o dużej ilości nasłonecznienia w ciągu roku no i tamtejszy zakład energetyczny informował go sam o takiej możliwości, a on także przed zainwestowaniem sprawdził jak to działa u sąsiadów.
          A do Krzywoustego:
          Wbrew pozorom jestem entuzjastą nowych technik oraz ludzkiej zaradności, niestety to co usłyszymy w telewizji, to nie jest zachęta do radzenia sobie w życiu i dobre przykłady na przedsiębiorczość. To propaganda ubezwłasnowolnienia: urzędnik i tak lepiej wie co jest dobre dla ciebie. A nawoływanie adresowane do kobiet w stylu „załóż sobie firmę, będziesz miała więcej czasu dla siebie” jest najgłupszą reklamą biznesu jaką widziałem w telewizji. Niektóre panie, które w to uwierzyły nie robiąc wcześniej biznesplanu (reklama odwołuje się do uczuć, którymi najczęściej kierują się kobiety) ciężko to odpokutowały wraz z rodzinami.
          Żurek Janusz

          • Krzywousty pisze:

            Coś na optymistyczną nutę:
            Nie wszystko jest w PL gorsze niż na zachodzie. Fotowoltakia wciąż nie jest opłacalna, ale przynajmniej w Polsce nie dopłacają do niej wszyscy. W Kanadzie, w wielu stanach USA, w Niemczech, rządy wymusiły aby firmy energetyczne skupowały ten prąd płacąc kilkakrotnie więcej niż za prąd tradycyjny. No, w Kanadzie w końcu zmądrzeli i wstrzymali ten program. Kto się nie załapał, dla tego już za późno.
            Dzięki Bogu nowe przepisy w Polsce pozwalają na produkcję prądu dla siebie ze źródeł „odnawialnych”, ale już nie wymuszają idiotycznych stawek przy jego skupowaniu. Dlatego stawki za kupowanie nadwyżek są zbliżone do tych ile płaci firma energetyczna elektrowni tradycyjnej. Założenie było: produkcja DLA SIEBIE, a nie robienie kasy kosztem pozostałych podatników i windowania ceny prądu pozostałym użytkownikom.
            Czyli nie wszystko w Polsce jest takie idiotyczne jak nam się często wydaje.
            .
            Oczywiście, jak zawsze, i tutaj podniósł się krzyk że się krzywda dzieje a Polska jest zaściankiem, no bo u Niemca…. Kto tak krzyczał? Oczywiście właściciele ogniw słonecznych…

          • Caca pisze:

            Great post with lots of imrnotapt stuff.

          • Arifa pisze:

            It’s great to find sonomee so on the ball

        • Ving pisze:

          Four score and seven minutes ago, I read a sweet arcleit. Lol thanks

      • Omatseye pisze:

        Keep these arietlcs coming as they’ve opened many new doors for me.

  3. Krzywousty pisze:

    Osobiście wiem sporo o silnikach Stirlinga. To był niegdyś mój konik. Podobnie jak ty wierzyłem w jego zbawicielską misję. Ukradłem nawet z bibiloteki akademickiej jedyną profesjonalną książkę o tym silniku. Była to książka w języku rosyjskim.
    Obecnie można znaleźć dosyć sporo informacji w internecie, ale jakość tych informacji jest o niebo gorsza niż porządne opracowania sprzed dziesiątków lat (podobnie sprawa sie ma z informacjami o silnikach Wankla).
    .
    Nie chcę cię zniechęcać, broń Boże. Gdyby komuś udało się zrobić tani duży silnik Stirlinga, to pewnie w wielu domach wolnostojących można by go zimą wykorzystywać, ale nawet tu mam pewn obawy.
    Powinieneś poznać kilka podstawowych cech tego silnika – nie tylko tych pozytywnych.
    Po pierwsze, jest to technologicznie bardzo zaawansowany, a tym samym drogi silnik. Mówię o wersji która ma jako tako przyzwoitą sprawność. Teoretycznie silniki te przewyższają sprawnością silniki diesla, ale jest to możliwe jedynie kiedy czynnikiem nie jest powietrze a hel, a jeszcze lepiej wodór.
    Po drugie, musi on być sprężony wstępnie do wysokiego ciśnienia, by móc uzyskać jako taką moc.
    Po trzecie, by uzyskać sporą sprawność i moc, wodór/hel musi być podgrzewany do wysokiej temperatury – stąd widoczny palnik i płomienie w nagrzewnicy silnika na tym wideo. Tym niemniej moc widocznego silnika to całe… 180W!!! Tak duży silnik, a taka mała moc! To jest właśnie pięta Achillesa tego silnika. Tradycyjny generator tej wielkości z silnikiem spalania wewnętrznego, nawet dieselem, miałby co najmniej 8 kW.
    .
    Mrzonki o napędzaniu go słońcem można między bajki włożyć. Nie w przypadku domowego użytkowania.
    Wykorzystywanie ciepła odpadowego z ogrzewania domu, da niską sprawność i niewielką moc ze względu na niską temperaturę.
    W przeszłości istniały wielkie, proste, domowe silniki „powietrzne” – są nawet dostępne ich plany i odlewane części, bodaj z Indii, ale są to molochy ważące ponad tonę. Sprawność niewielka, moc od jednego do kilku kW. Ich przeznaczenie to głównie praca w tartakach czy gospodarstwach dysponujących wielkimi ilosciami trocin czy odpadów rolniczych (np. łuski) którymi można opalać te silniki.
    .
    Jak zwykle, wszystko sprowadza się do prostego pytania: jeśli silnik jest tak wspaniały, ma tyle zalet, i znany jest od ponad stu lat, to dlaczego nie ma ko w każdym domu?
    Zawsze istnieje powód i to bardzo dobry powód dlaczego go nie ma.
    .
    W przeszłości były nawet próby w wykorzystaniem go do napędu samochodów. Prototypy istniały, ale cena była kosmiczna.
    Istnieją firmy (jedna z nich australijska) które produkują i sprzedają nowoczesne Stirlingi z przeznaczeniem do gospodarstw domowych. Ich sumaryczna sprawność jest wysoka ponieważ są ogrzewane gazem a ciepło odpadowe tego silnika wykorzystane jest do ogrzewania domu. Niestety cena jest raczej zaporowa.
    .
    Bardzo dużym problemem jest uszczelnienie tego silnika oraz smarowanie. Ze względu na konstrukcję smar narażony jest na wysoką temperaturę przy której może dojść do jego samozapłonu i wybuchu (jeśli czynnikiem jest powietrze), lub szybkiej degradacji termicznej jeśli czynnikime jest wodór. Wymiana oleju nie jest prosta ze względu na to że całe wnętrze silnika jest pod wysokim ciśnieniem helu/wodoru.
    .
    Mechanizm korbowy tego silnika też jest mocno skomplikowany (mechanizm rombowy). Dlatego często sięga sie po rozwiązania hybrydowe tzw. alfa, które wykorzystuje kilka cylindrów tradycyjnego silnika po to by wszystkie procesy zachodziły po jednej stronie tłoków. Zmniejsza to jednak sprawność silnika i powieksza jego gabaryty. Poniżej link do podstawowych informacji o tym silniku:
    http://en.wikipedia.org/wiki/Stirling_engine
    .
    Wymieniłem kilka wad i problemów. Tym niemniej temat jest na tyle ciekawy, że rzeczywiście ktoś może wpadnie na pomysł jak zrobić taki silnik tanio. Cena i żywotność są podstawowym warunkiem na to by opłacało się ten silnik kupić i zainstalować.

    • Krzywousty pisze:

      Przeczytałem materiał zamieszczony w linku pod artykułem. Wspaniały. Po prostu wspaniały. Jednoczeńsie jasno pokazuje jak jebudzko trudny jest to problem. Profesorowi z uniwersytetu z Ohaio, zajęło kilkadziesiąt lat zanim dorobił się Stirlinga o mocy około 200W. Nie wydaje się, aby ktoś kto świerzo rzuci się na ten temat, mógł osiągnąć sukces szybciej.
      Na pewno nie w pojedynkę…
      Stirling to raczej ślepa droga. Podobnie jak wiatraki…

      • Amit pisze:

        KatharinaMam juz 2 dzieci i 2 slrpaie ktc3b3ra zalozylam 3 lata temu kiedy cc3b3rka miala 8 m-cy, jestem w 100% zadowolona tylko mam jeden problem i dlatego weszlam na ta strone: mieszkam w Niemczech i mc3b3j ginekolog twierdzi ze nie ma 5 letnich spiral i moja trzeba juz wyjac ale ja pamietam doskonale ze lekarz w Polsce zakladal mi ja na 5 lat a ten w tutaj chce poprostu zarobic ..Ogc3b3lnie slrpaie sa SUPER.1007

      • Carter pisze:

        You write so hotesnly about this. Thanks for sharing!

    • Kazushige pisze:

      Good to see real expertise on display. Your cobuointtirn is most welcome.

    • Andie pisze:

      It’s really great that people are sharing this innormatiof.

    • Jackie pisze:

      Thanks for coruiibttnng. It’s helped me understand the issues.

  4. Kubek pisze:

    Co do wiatraków … to chyba by sie sprawdził taki o pionowej osi obrotu i to też jako dodadkowe źródło zasilania ( np na nocne oświetlenie podwórka)
    Być może wsadzę teraz kij w mrowisko …ale skoro lotniskowce „pracując” na reaktorach … jakoś nie „wybuchają” to co to za problem taki reaktor postawić aby zasilał wieś/gminę.
    A mam wrażenie że taki okręt potrzebuję duuuużo więcej energi niż średniej wielkości gmina :-)
    Wiem że temat bardzo uprościłem ale wgm nie jest to chyba jedyny rozsądny kierunek .

    • zjanusz zjanusz pisze:

      Problemem będzie ludzka nieufność do „atomu” i wysoki koszt przedsięwzięcia, który w przypadku okrętu wojennego jest drugoplanowy.
      żurek Janusz

      • Asia pisze:

        There’s a secret about your post. ICTTKTIHYBY

        • Asmaa pisze:

          25/12/2012 o 21:00 Tłumaczę właśnie napisy do Hawaii Five-0 3d711 mam połowę, jak ktoś ma info gdzie można spdwrazać czy ktoś nad tym już pracuje to proszę o info. Jeżeli ktoś chce zacząć to polecam od końca połączymy siły 😉

    • Krzywousty pisze:

      Co do wiatraków panie Kubek, to w Polsce nie sprawdziły by sie żadne. Nie w Polsce.
      Wiatrak nie może przejąć od wiatru więcej energii niż ten wiatr w sobie niesie. To raz.
      Aby przejąć 100% energii wiatru, prędkość wiatru za wiatrakiem musiała by spaść do zera, czyli zero wiatru za wiatrakiem, a tak jak wiemy nie ma.
      Krótko – wiatrak ma stosunkowo niską sprawność, a wiatraki o osi pionowej sporo niższą niż te o osi poziomej.
      Ale nie w tym największy szkopuł. Szkopuł jest w tym, że energia wiatru rośnie do TRZECIEJ POTĘGI jego prędkości. Do trzeciej potęgi!
      No ale w drugą stronę – energia wiatru spada tak samo gwałtownie wraz ze spadkiem jego prędkości. Brutalnie o tym się przekonałem, gdy zbudowałem własnego pomysłu wiatrak o osi pionowej. Naprawdę sprytny, bardzo sprawny, niestety mechanicznie skomplikowany bo płaty/skrzydła obracały się wokół swojej osi kiedy równocześnie obracały sie wokół osi wiatraka. Chciałem nawet patentować, ale…
      Zamocowałem go na pickupie, podłączyłem czujniki, woltomierze i co tam nie, no i zbierałem dane przy różnych prędkościach samochodu. Taki chłopski tunel aerodynamiczny, ale spisał się świetnie.
      Niestety z potencjalnego entuzjasty zmieniłem się w osobę która puka się w czoło przejeżdżając obok wiatraka. Przy przecietnej prędkości wiatru, wiatrak ino się kręci, ale prądu nie robi za grosz! Dlaczego ja nie zacząłem od wzorów, obliczeń, tylko zacząłem od końca?
      Szkopuł w tym, że producenci wiatraków podają moc wiatraka przy pewnej standartowej prędkości wiatru: 10m/sek. A więc tylko przy 10m/sek katalogowy wiatrak będzie produkował tyle ile stoi w jego opisie.
      Niestety w Polsce średnia prędkość wiatru to 4 m/s. Zimą bodaj 4,5 m/s. Co to oznacza? Ano to, że jeśli ktos kupi sobie i zainstaluje wiatrak o mocy „nominalnej” 1 kW, to przy 4m/sek będzie mu on produkował 15 RAZY MNIEJ, czyli całe… 66 Watów!
      Średnio 66 W z kilowatowego wiatraka! To tak jakby kupić sobie autobus żeby nim samemu dojeżdżać do pracy! To dopiero interes…
      .
      Dlaczego w przeciętnym miejscu w Polsce wiatrak będzie średnio pracował produkując 15 raz mniej prądu niż podaje jego katalog? Proste:
      Przy mocy nominalnej, katalogowej, wiatrak produkuje 10x10x10 = 1000 jednostek mocy
      Ale przy wietrze 4 m/s juz tylko:
      4x4x4 = 64 jednostek mocy. Jest to ponad 15 raz mniej niż 1000. Tyle razy spada ilość energii jaką niesie w sobie wiatr, a jak pisałem, nie da się wyciągnąć z wiatru więcej energii niż ją ten wiatr w sobie ma.
      Jak mawiał mój dziadek – nie pomogą wszyscy święci, z gówna bicza nie ukręci.
      .
      PS. Wytyczne General Electric i Hydro Canada mówią jasno, że nie stawiają wiatraków w miejscach w których średnioroczna prędkość wiatru jest niższa niż 7 m/s, a to daje tylko 3 razy niższą moc niż zainstalowana. Ile w Polsce mamy miejsc gdzie wiatr duje średnio 7m/s?

    • Krzywousty pisze:

      Prace nad kontenerowymi reaktorami trwają i mają się dobrze. Jedna z najtańszych energii na świecie a uran rozrzucony jest w miarę równo, więc nie ma obawy że jakieś państwo będzie szantażowało. Wystarczy wtedy kupić wagon przetworzonego surowca i mamy zaopatrzenie na cały rok.
      Dzisiaj istnieje już kilka bardzo bezpiecznych typów reaktorów, a prace trwają nad super bezpiecznymi i wydajnymi tzw. pebble reaktors. Nie może w nich dojść do wybuchu, nie wymagają cieczy jako chłodziwa i samoistnie wygaszają się kiedy reakcja wymyka się spod kontroli (przeciwnie niż dzisiaj).
      Co ciekawe, niemiecki Siemes bardzo mocno w tym siedzi. Nie dziwi więc ze Merkel tyle krzyczy o zamykaniu reaktorów. Niemcy już sie szykują na… wymianę na nową generację. Przy okazji będą mieli świetny produkt eksportowy którym dadzą Francuzom popalić.
      .
      A więc prace trwają nad bezobsługowymi reaktorami wielkości dużego kontenera. Zawozi się taki pod miejscowość na Alasce, czy Minessocie, tam gdzie jest daleko do sieci, wkopuje, podłącza wtyczkę i zapomina na 10 albo dłużej lat. Dopóki w nim nie skończy się paliwo. Po 10 latach wykopuje i zabiera do fabryki w celu utylizacji albo regeneracji, a na jego miejsce wkłada nowy kontener. Tak będzie – to tylko kwestia czasu.
      Obecnie jedyny problem to pilnowanie tego przed terrorystami. Tak więc strażnik będzie musiał być. Jedy pracownik…
      .
      W Rosji też mają niezły pomysł – budują statki elektrownie atomowe. Wpływa taki rzeką w głąb ladu na dalekiej Syberii, cumuje i podłącza miejscowość do… sieci. Rozumię że oni robią to jedynie w celach awaryjnych. Na wypadek klęsk, czy konieczności odłaczenia miejscowości od sieci na dłużej.

    • Kula Lis 62 pisze:

      Zespół napędowy tworzą 2 reaktory atomowe General Electric A4W/A1G o mocy 194 MW. Oba reaktory atomowe poprzez wymienniki ciepła zasilają cztery zespoły turbin parowych, które poprzez przekładnie redukcyjne przenoszą napęd na cztery wały śrubowe. Okręty są wyposażone w cztery pięciopłatowe śruby napędowe o średnicy 6,3 m. Sterowność zapewniają dwa stery o wymiarach 8,7 x 6,6 m. Na wypadek awarii głównego napędu atomowego okręty są wyposażone w pomocniczą siłownię spalinową o mocy 8 MW. Zasilanie w energię elektryczną zapewniają zespoły turbogeneratorów o mocy ogólnej 64 000 kW. Siłownia spalinowa może również dostarczać mocy dla urządzeń elektrycznych.

  5. bodziopl pisze:

    Do : RICO – no lepiej tego ująć nie można !
    do: zjanusz: a szczegóły prawne, bo ciekawe z czego go jeb…li, …
    do: Krzywousty: pogratulować wiedzy, tu chyba nic dodać ?
    do:Kubek: wiatraki o pionowej osi są: ładne i proste (gorzej ze sprawnością niestety)

    Domowe źródła prądu i inne
    Wprowadzenie: w Kraju mamy zainstalowane zawodowej mocy elektrycznej (no sporo), na osobę wychodzi ok. 1kW ! (tak to nie pomyłka, to jest 1/2 czajnika do wody „na twarz”, z czego pracuje zwykle 2/3 – 3/4) . Jedno „fotoogniwo” w słońcu latem ma 200W – 250W (można zrobić do 500W ale drogo) i ma wymiary ~180cm x ~90cm, no to jakby każdy sobie kupił 4-5 ogniw, to latem w dzień można wyłączyć WSZYSTKIE elektrownie w kraju (dopiero byłaby katastrofa) .
    Od pewnego czasu jest projekt ustawy OZE (mały trójpak), ta ustwa będzie uchwalona wtedy jak złodzieje nam panujący dogadają się który ile z tego zaje..e ! (wprost z rozmów z ludźmi tzw. władzy). Ta ustawa ma być taka że: będą kupować od człowieka 1kWh za 1,05 – 1,15 PLN, przez kilka lat.
    Moim zdaniem to jest złe rozwiązanie, bo rząd (my) będziemy dopłacać do każdej kWh z fotowoltaiki (Nie znam się ale może prościej byłoby maksymalnie obniżyć POdatki od urządzeń fotowoltaicznych (bo teraz żeby się opłacały, to są ok. 2,5 x za drogie !) – Ale takie proste rozwiązanie to się chyba w tych móżdżkach nie zmieści, no i kasę trudniej tak zapier…ć.
    Do czego w ogóle w energetyce potrzebne jest państwo ? No bo to nie jest takie proste, otóż lepiej jest wytwarzać prąd „do sieci” niż „w izolacji” (to się nazywa praca: na sieć sztywną i odpowiednio praca wyspowa). [sieć sztywna to jest takie coś co „elektrownia widzi” na swoich zaciskach.] Lepiej jest pracować na sieć sztywną, ale dostępem do sieci musi ktoś rządzić (pilnować cos(fi), napięcia, czystości, i takie tam) i jak do tej pory państwo ma na to przeważnie monopol . Podsumowując: już na pierwszy rzut oka widać że: fotowoltaika [latem] + kogeneracja [zimą] (współwytwarzanie prądu i ciepła, no może nie stirlingiem), to jest przyszłość i to przyszłość z absolutnie zbędną elektrownią atomową i ok. 1/3 sieci przesyłowych = decentralizacja (tak jak internet, który zresztą po to był zrobiony). Jako spec od pomp ciepła także te urządzenia widzę w przyszłości.

    • Krzywousty pisze:

      Istnieje rozwiązanie jeszcze prostrze: obniżyć podatki i akcyzy na energię. Bo przecież to one powoduję ten wysoki jej koszt u końcowego odbiorcy. Czy wykonalne?
      No bo na zdrowy rozum, to właśnie tego próbuje człowiek uniknąć generując prąd na własny użytek. Tych akcyz i podatków. Gdyby nie one, to prąd byłby tańszy niż żurek na Podkarpaciu.
      .
      Fotowoltaika raczej odpada ponieważ nie istnieją tanie metody magazynowania energii w wielkich ilościach na noc.
      Wiatraki… śmiech.
      Więc jak samemu generować prąd taniej niż robi to elektrownia? Silnik spalinowe odpadają. Pozostaje mała turbina parowa. Ta ma rację bytu. System dosyć skomplikowany, musi być technologicznie zaawansowany, ale da sie zrobić to małym a i opalać można prawie wszystkim. Generator pary + turbina+kondenser+ generator.
      Sęk w tym, że mała turbina parowa nigdy nie osiągnie sprawności dużej, tej w elektrowniach. Dlatego jeśli nie mamy własnego źródła paliwa, to wciąż nasz prąd powinien być droższy niż ten kupowany, zwłaszcza z elektrowni węglowej.
      Czyli wszystko wraca do podatku i akcyzy…

    • zjanusz zjanusz pisze:

      Niestety szczegółów sprawy rąbnięcia faceta po kieszeni za własną „elektrownię na tłuszcz” nie znam. Przytoczyłem ją tak jak ją zapamiętałem z radia, bo w TV chyba o tym nic nie było.Czasem w radiu pojawiają się wiadomości, które nie pojawiają się później nigdzie indziej. Tą informację zapamiętałem, bo jestem wyczulony na tego typu sprawy, w których karze się ludzi za wykazywanie inicjatywy i zaradności. Zresztą czy to ważne? Stare przysłowie mówi: „Jak chcesz psa uderzyć, to i kij się znajdzie”. I u nas jest to podstawowa zasada państwowa. Sam doznałem parę razy „nieprzyjemności” ze strony urzędów w sprawach, które mogłyby przy dobrej woli urzędu zostać załatwione na moją korzyść.
      Żurek Janusz

    • Ariel pisze:

      1000mika24Po urodzeniu dzkieca postanowic582am zac582oc5bcyc487 spiralc499. Niestety wraz z pierwszc485 miesic485czkc485 spiralka wyszc582a. Po miesic485cu w ramach gwarancji ginekolog zac582oc5bcyc582 mi drugc485 i juc5bc nieco wic499kszc485, ale niestety ta rc3b3wniec5bc wyszc582a przy pierwszej miesic485czce.

  6. bodziopl pisze:

    Jeden z moich Profesorów mawiał że tylko kwestią kosztów jest wybudowanie pałacu kultury na iglicy, teraz jest to problem czy da się na tym lody ukręcić – kto i ile ?
    Czas rozruchu:
    duży generator „parowy” – kilka dni
    mały g. parowy w „gorącej rezerwie” – kilka godzin
    (nawet jak turbinie 15MW gwałtownie „dołożysz” n.p. z 5MW na 10MW, to wał wydłuży się o te 15cm, a całość efektownie p…e serią drobnych wybuchów -> remont główny)
    silnik spalinowy trakcyjny – kilka – kilkanaście minut
    elektrownia wodna – kilka – kilkanaście sekund (jak duża)
    Czesi robili kiedyś takie szczytowe elektrownie ~1MW z silników turbośmigłowych po resursie, zasilali je gazem ziemnym, dodatkowo „w dolinach” sprężali wstępnie powietrze w podziemnych zbiornikach (chyba też tymi silnikami, albo tylko ich turbinami przy silnikowej pracy maszyny elektr.)

    • Krzywousty pisze:

      Wszystko to prawda, ale jaki z tego morał bo niezbyt chwytam?
      Magazynowanie energii, nawet tej w elektrowniach szczytowo-pompowych ma niską sprawność. Czyli niepotrzebnie traci się jej przynajmniej połowę. Ma ona sens tylko wtedy, kiedy potrzebujemy jej właśnie w celu rzucenia do sieci zanim „rozrusza się ta wielka”.
      To że magazynują w sztolniach, w ciekłym sodzie, w tym i w tamtym nie zmienia faktu że są to na dobrą sprawę eksperymenty. Ludzie, firmy, państwa naprawdę próbują ale jak by nie kombinowali wychodzi im do tyłu. Tylko szczytowo pompowe mają jako taką sprawność, ale mało kto ma warunki na ich budowę.
      .
      Energetyka rozproszona i kogeneracja prądu? Jak najbardziej. Tylko trzeba znaleźć model który pozwoli by było to ekonomiczne dla użytkownika. Obawiam się że jak pisałem wcześniej, jeśli nie masz własnej darmowej energii (biogaz, odpady drzewne, odpady rolne takie jak słoma w wielkich ilościach…,) to nigdy nie wyprodukujesz taniej niż zrobiła by to wielka elektrownia. Jeśli energetyka rozproszona rozpowszechniła by sie na skalę masową, to istnieje niebezpieczeństwo że rząd będzie zmuszony powetować sobie straty i narzuci taką samą akcyzę na robiony przez ciebie prąd jaki narzuca na prąd który teraz kupujesz. No i wszystko pójdzie się je..ć.
      .
      Jakiś pomysł?
      Naprawdę nie chcę brzmieć negatywnie. Jestem tylko zwykłym cholernym realistą który osobiscie i z własnej kieszeni płaci za własne błędy i złe decyzje. Więc… masz jakiś konkretny i realistyczny pomysł na energetykę rozproszoną? Naprawdę chętnie posłucham.

      • Seth pisze:

        Thinking like that is really impsirseve

      • adon pisze:

        Własnie,podstawą jest dostęp do surowca z którego możesz zrobić sobie paliwo do jakiegoś generatora.Słońce wydaje sie najlepszym rozwiązaniem dla domu.Jest za darmo i w obfitych ilościach.Wiadomo że w miarę postępu technologicznego realnośc takiego rozwiązania będzie bardzo atrakcyjna.Dom stanie się smowystarczalny energetycznie.Ale na pewno z czasem wejdą podatki od posiadania paneli.

  7. RICO pisze:

    DO WSZYSTKICH CO DO TEJ PORY PISALI !
    Dziękuję za podjęcie tematu,dużo technicznych spraw dzięki Wam tylko liznąłem.Mój apel świadomie był dosadny,ponieważ musimy uprzedzić nasz nie świadomy naród co do ewentualnych „perspektyw” jakie mogą wprowadzić obecne hieny rządzące.

  8. bodziopl pisze:

    A pewnie że obecnie najtańszy jest „prąd” z węgla kamiennego (~ 0,1PLN/kWh z brunatnego już droższa), z dużej elektrowni z dużych turbozespołów (500MW). Zasilanych kotłami „o wysokich parametrach” (hi,hi) i przykładowo 50% prądu w USA tak się robi ?!.
    Ale wystaw sobie że z jakiś powodów znika nagle możliwość z węgla ?, i co ?!, i mamy znaleźć alternatywę: właśnie te wszystkie mikro- , minikogeneracje, fotowoltaiki, dynamka na pedały (rowerowe oczywiście), … . No burza mózgów taka: ile tego trzeba i kiedy i jak to zapewnić ! Także: ręczę że pompy ciepła w tym mogą być przydatne; wraz z niskotemperaturowymi systemami grzewczymi o dużej pojemności (i bezwładności), przykładowo jako obciążenie w dolinach ? Jest jeszcze jedno: ten najtańszy prąd z węgla, to jest „na zaciskach” elektrowni, do tego są różne koszty pośrednie, ciągnione i społeczne (przesył, skażenia chemiczne i EM, choroby, wydobycie, wypadki, tereny stracone wokół linii WN – (dla 110kV strefa to 200m, bliżej rak mózgu po 15 latach zamieszkiwania zbliża się do pewności) , …).
    Zainspirowany wątkiem zadałem sobie pytanie czy można „zrobić prąd ” inaczej przy porównywalnych kosztach, i wyszło mi że można, a nawet trzeba, nawet jak początkowo będzie on 2x droższy to trzeba !
    Uzupełnienie:
    czas rozruchu elektrowni atomowej trudno zdefiniować – najlepiej jak ona równo daje na 95% mocy znamionowej i nie przejmuje się drobiazgami

  9. Michał pisze:

    Uważany powszechnie za antychrysta o. Tadeusz Rydzyk – a właściwie jego fundacja Lux Veritas – wywierciła dwa otwory z których pozyskuje się ciepło dla 20% mieszkańców Torunia a ciepłą wodę zapewnia wszystkim mieszkańcom. Czy to takie trudne, zapoznać się z polskimi zasobami geologicznymi z których wynika, że Polska posiada zasoby wód geotermalnych o wielkości trzech Bałtyków. Wiedza ze szkoły podstawowej. Temperatura wzrasta o 1 stopień Celsjusza co 33 m w głąb ziemi. Polska ma tak korzystne położenie, że już na głębokości 700 m osiągalna jest temperatura 250-300 stopni Celsjusza. Budowa generatora pary dla tej temperatury jest prosta jak budowa cepa. Proponujecie budowę reaktorów jądrowych o pod powierzchnią naszej planety mamy gigantyczny niewyczerpalny reaktor. Ktoś tu w ogóle używa organu zwanego mózgiem.

  10. Michał pisze:

    Przepraszam miało być 7 000 m.

    • bodziopl pisze:

      „Skup się Murzyn !”, tzw. stopień geologiczny to 0,3K/100m, z tym że: na 15m jest stała w ciągu roku temperatura = średniej wieloletniej danego miejsca, no a potem jest na każde 333m cieplej o 1K ! Poniżej 500m jest inaczej, poza tym są anomalie i na 1000m może być przykładowo 2st.C (suwalszczyzna), albo przykładowo 100st.C. Odwierty Ojca Rydzyka służą do zupełnie czego innego !, gdyż: gdyby za ten szmal zainstalować tam pompy ciepła wraz z Dolnym Źródłem wierconym na ~100mb – o tej samej mocy to: za procent od pozostałych pieniędzy można by kupić do nich prąd !
      [Pompa ciepła to takie urządzenie że jak mu się da 1kWh „w prądzie”, to w cieple odda z 5kWh, albo i lepiej]

  11. Michał pisze:

    Nie wiem dlaczego Murzyn, ale skoro Pan zaczął, to ja też chyba mogę. Pan Towarzysz po WUML-u, czy Wyższej Szkole Marketingu i Zarządzania w Bojadłach Wielkich. Z całym szacunkiem dla mieszkańców Bojadł. Nie mam pojęcia co to takiego – stopień geologiczny. Pan Towarzysz raczy wytłumaczyć. Stopień geotermiczny natomiast – o którym pisałem, to głębokość mierzona w metrach, na której temperatura wzrasta o 1 stopień Celsjusza. Dalej będę twierdził, że średnia wartość to 33m. Jeżeli coś się zmieniło prosiłbym o podanie danych, wraz z podaniem źródła. Dlaczego ów stopień geotermiczny, jest inny dla różnych miejsc na Ziemi i dlaczego na Suwałkach na głębokości 400 m jest poniżej 0 stopni Celsjusza, musiałbym wyjaśnić w osobnym wątku. Jeżeli Towarzysz pisze: ” Odwierty Ojca Rydzyka służą do zupełnie czego innego !” – wypadałoby wyjaśnić do czego? Ja jednak dalej będę twierdził że generalnie do wykorzystania ciepła wnętrza naszej planety. Pozwolę wyjaśnić Panu Towarzyszowi, że energia cieplna wnętrza Ziemi, pochodzi w 80% z rozpadu pierwiastków promieniotwórczych i jest produkowana w sposób ciągły. Z powyższego wynika, że jest to praktycznie niewyczerpalne źródło czystej energii. Generatory pary o których wspomniałem, to zupełnie inna bajka niż pompa ciepła. Proszę wpisać w wyszukiwarkę HDR, lub Hot Dry Rocks – dowie się Pan więcej szczegółów. Napisał Pan: „Pompa ciepła to takie urządzenie że jak mu się da 1kWh „w prądzie”, to w cieple odda z 5kWh, albo i lepiej” Zapewniam Pana, że pompa ciepła nie wytworzy ani tysięcznej procenta więcej niż pobierze, chyba, że zasada zachowania energii już nie obowiązuje. Skąd się bierze owe 4 kWh na wyjściu, dowie się Pan, jak zrozumie zasadę jej działania. Pozdrawiam.

    • bodziopl pisze:

      Nooo Murzyn nie nadymaj się, bo pękniesz (Nie szukaj we wszystkim podtekstów, ten murzyn akurat z kawału jest, ale broń Boże; rasistowski !!!). Faktycznie Panem Towarzyszem zwać mnie możesz, bo to widzisz w XVIII wieku mój przodek … .
      No ale zostawmy tę tytułomanię, z tym że WUML akurat sobie wypraszam, gdyż dyplom napisałem sam na PŁ, u jednego z wybitniejszych ludzi współcześnie żyjących!
      [wuml to akurat jest od: wojewódzki uniwersytet …. (wykropkowałem obrzydliwości)]
      Moje pytanie: ile zrobiłeś osobiście pomp ciepła ?, bo ja osobiście to ponad 50 szt. („tymi ręcami”) działających od 2003r., i o mocach cieplnych od 6kW do 35kW ! (bo większe mi z szopki nie wyjdą) Oczywiście te 5 kWh z 1 kWh, no to taki skrót myślowy jest, a jak ze stopniem i temperaturą jest to wiem, też nie z książek, ale z MOICH wierceń (wiertnicę sprzedałem w lipcu – na co mam f-rę VAT niestety). Dlaczego twierdzę że odwierty toruńskie są do czego innego ?, a no bo osobiście od jednego z profesorów PŁ, wykładającego także w Toruniu dowiedziałem się ile to kosztowało i jaka jest tego moc, no i po krótkich rachunkach „w rozumie” , doszliśmy wspólnie do wniosku, że: nie o to chodzi !! (bo się zwyczajnie nie opłaca, a takie odwierty żyją maks. 30 – 50 lat !). Stopień OCZYWIŚCIE geotermiczny, ale się POmyłiłem, może dlatego że właśnie godzinę wcześniej rozmawiałem z GEOLOGIEM. MOJA WINA !
      Raczej w Suwałkach, a może pod Suwałkami, ale na Suwalszczyźnie (trudne słowo jest, a faks to tak piszemy). No a jak przestaniemy sobie przygadywać (przypisywać ?), to nawet możemy nawzajem z tego skorzystać. Do czego służyły odwierty w Toruniu – nie wiem bo geologiem nie jestem ? (tylko samozwańczym konstruktorem pomp ciepła), ale jak się wierci, to się i wywierci (próbki ?). a nawet moją mini wiertnicą do 70mb dowiercałem się róóżnych, różności!
      Czyli jak sobie wywiercę taki odwiert przykładowo ~ 100mb i wpuszczę weń U-rurkę a w niej glikol będzie krążył, to jak nie będę go grzał, czy chłodził, to ten glikol będzie miał z dobrym przybliżeniem temperaturę średnią wieloletnią danego miejsca ~ +0,5 Kelwina . Czyli w centralnej Polsce (Lubicz pod Toruniem, Legionowo, Opoczno, okolice W-wy, Łodzi, … ) będzie to +9,5 st.C do +12,0 st.C , a to już nieźle !, bo zakładając pobór mocy na poziomie ~40W/mb odwiertu przez ~2200h/rok, będziemy mieli temperaturę powrotu/zasilania glikolu nie gorszą niż -2st.C/+2st.C, czyli odparowanie na poziomie nie niższym niż -5st.C, na podłogówke potrzeba w domu ~35st.C (w kościele to nawet ~25st.C), to odparowanie będzie na 39st.C (w kościele to i ~30st.C), to temperatury podstawić trzeba do wzoru Carnota, przyjąć sprawność obiegu PCi w stos. do obiegu na poziomie 0,55 (z regeneratorem oczywiście) i wyjdzie z tego całkiem dobry COP (4,3 do 5,4) no i to już się opłaca, bo zakładając cenę prądu 0,5 PLN/kWh, mamy 0,9 – 0,12PLN/kWh, czyli troszkę poniżej węgla, a powyżej drewna opałowego ?
      PS: dla uproszczenia omówiłem tylko PCi tzw. glikolowe, bo powietrzne na ten przykład to już wyższa szkoła jazdy (ale też da się zrobić)
      PSII: głęboka geotermia mnie nie interesuje, gdyż jak wspomniałem jest gorzej opłacalna niż płytka (do 200mb)

  12. kanton pisze:

    Niewiele z tego zrozumiałem. Jednak ojciec Rydzyk coś wykonał i przydałoby się aby mądrzy w piśmie na 3obiegu coś w tym temacie napisali.
    Niech ludzie , blogerzy mający wiedzę napisali co dzieje się w Toruniu i w temacie wód geotermalnych.

  13. Krzywousty pisze:

    Ciężko pisać cokolwiek bez znajomości faktów. Ponad rok temu wysłałem kilka emaili do Lux Veritatis z prośbą o informacje dotyczące odwiertów. Parametry techniczne, wydajność, koszt inwestycji i utrzymania, dalsze plany…
    I nic. Zero odpowiedzi. Nie pozostało mi nic innego jak założyć że cała ta inwestycja to jakieś lody kręcone za nie swoje pieniądze.
    Skoro organizacja ta wydała na to przedsięwziecie pieniądze pochodzące ze zbiórek i z dotacji to w USA byłaby prawnie zobowiązana do udostępnienia wszelkich informacji. Myślałem że podobnie jest w Polsce. Jeśli jest, to Lux Veritatis popełniła przestępstwo nie udzielając odpowiedzi. Jeśli nie ma, to Polska jest wspaniałym gruntem do robienia przekrętów.
    .
    PS. Tak jak zawsze – jeśli geotermia nie jest popularna na świecie, to znaczy że nie jest opłacalna. Przynajmniej w przypadku produkcja prądu.

  14. Andrzej pisze:

    Witam.
    Też trochę czytam o silnikach na spręzone powietrze.Może warto zobaczyć na http://www.gieldainnowacji.pl w dziale „przemysł”.Myślę ,że to jest prawda.

Dodaj komentarz

Dodaj komentarz

 

156950